Lokalni i Niezwyciężeni - Forum Wolontariatu Lokalnego - 5 marca II numer! [wywiad]
Z Jakubem Skórko, Redaktorem Naczelnym magazynu "Lokalni i Niezwyciężeni - Forum Środowiska Wolontariackiego" rozmawia Agnieszka Wiatr, Rzecznik Prasowa Stowarzyszenia Inicjatywa Obywatelska Pro Civium. Magazyn wydawany jest przez Stowarzyszenie w ramach Wydawnictwa Pro Civium i jest czasopismem zarejestrowanym w Sądzie Okręgowym w Poznaniu i w Bibliotece Narodowej.
Agnieszka Wiatr: – Jakie marzenie redakcyjne ma Pan przed trzecim numerem?
Jakub Skórko: – Żeby wokół magazynu zaczęła się tworzyć prawdziwa społeczność ludzi, którzy chcą opowiadać o swoich działaniach i inspirować innych do aktywności społecznej. Wtedy będziemy wiedzieli, że ten projekt naprawdę żyje.
Czy redakcja działa wolontariacko? Jak wygląda zaplecze organizacyjne pisma?
– Tak, to projekt w dużej mierze oparty na pracy wolontariuszy. Współpracują z nami osoby z różnych środowisk – dziennikarze, społecznicy, ludzie zaangażowani w działalność lokalną. To bardzo oddolna inicjatywa. Ale oczywiście wielkie ukłony w stronę NIW. Projekt -magazynu sfinansował Narodowy Instytut Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Korpusu Solidarności - Rządowego Program Wsparcia Rozwoju Wolontariatu Systematycznego na lata 2018 - 2030.
Czy w pracy redaktora naczelnego trudniejsze jest pilnowanie jakości, czy pilnowanie misji?
– Najtrudniejsze jest znalezienie równowagi między jednym a drugim. Misja daje kierunek, ale bez jakości przekazu trudno ją wiarygodnie realizować.
Gdyby miał Pan jednym zdaniem powiedzieć, czym jest to pismo – co by Pan powiedział?
– To magazyn o ludziach, którzy w swoich małych społecznościach robią rzeczy naprawdę wielkie.
Czy młode pokolenie odnajduje się w idei wolontariatu? Co powinniśmy robić, by ich nie stracić?
– Młodzi ludzie chcą działać, ale potrzebują sensu i autentyczności. Trzeba pokazywać im, że wolontariat to nie jest tylko „pomoc”, ale też przestrzeń rozwoju, relacji i wpływu na rzeczywistość.
Jaką przyszłość widzi Pan dla „Lokalnych Niezwyciężonych”? To ma być kronika środowiska czy platforma opiniotwórcza?
– Docelowo chciałbym, żeby było jednym i drugim. Z jednej strony miejscem dokumentowania działań społecznych, a z drugiej przestrzenią refleksji nad tym, czym dziś jest społeczeństwo obywatelskie.
W drugim numerze – na co szczególnie warto zwrócić uwagę? Jest jakiś tekst, który jest dla Pana szczególnie ważny?
– Bardzo ciekawy będzie materiał o wolontariacie więziennym – to temat rzadko pokazywany w mediach. Myślę też, że warto przeczytać teksty z działu „Głosy i idee”, które dotykają pytania o sens wspólnoty i motywacje do pomagania.
Czy to pismo jest bardziej dla liderów organizacji, czy dla zwykłych wolontariuszy?
– Chciałbym, żeby było dla obu tych grup. Liderzy znajdą w nim analizy i narzędzia, które mogą być przydatne w pracy organizacyjnej. Wolontariusze – historie ludzi podobnych do nich, które pokazują, że warto działać.
Jak dobieracie tematy i bohaterów numeru? Co decyduje o tym, że ktoś trafia na łamy?
– Najważniejsze jest to, czy dana historia pokazuje coś istotnego dla wspólnoty lokalnej, choć nie tylko. Czasem jest to ciekawa inicjatywa, czasem osoba, która od lat działa społecznie, a czasem problem, który warto przeanalizować głębiej. Szukamy tematów, które inspirują, uczą albo skłaniają do refleksji.
Czy magazyn ma ambicję kształtować debatę publiczną o społeczeństwie obywatelskim?
– Na razie naszym pierwszym celem jest stworzenie miejsca rozmowy. Jeśli z czasem stanie się to przestrzenią, która wpływa na debatę publiczną – będzie to naturalny rozwój projektu. Ale wszystko zaczyna się od rzetelnego opisywania rzeczywistości.
Dlaczego warto dokumentować działania wolontariuszy i organizacji obywatelskich? Czy to tylko kronika, czy coś więcej?
– To zdecydowanie coś więcej niż kronika. Dokumentowanie takich działań jest budowaniem pamięci społecznej. Jeśli nie będziemy zapisywać tych historii, to wiele z nich po prostu zniknie. A przecież to są historie o solidarności, odpowiedzialności i wspólnocie.
Jaką rolę – Pana zdaniem – dziś pełni wolontariat w Polsce? Czy jesteśmy w momencie rozwoju czy kryzysu tej idei?
– Myślę, że jesteśmy w ciekawym momencie przejściowym. Z jednej strony rośnie profesjonalizacja organizacji społecznych, pojawia się coraz więcej programów i systemowych rozwiązań. Z drugiej strony wciąż ogromna część działań opiera się na spontanicznej energii ludzi. Nie nazwałbym tego kryzysem – raczej momentem, w którym trzeba na nowo opowiedzieć sens wolontariatu młodemu pokoleniu.
Czy to bardziej pismo o wolontariacie, czy o ludziach, którzy zmieniają rzeczywistość?
– Powiedziałbym, że o ludziach. Wolontariat jest jednym z języków, w których opowiada się historia zaangażowania społecznego. Ale w centrum zawsze stoi człowiek – jego motywacje, żeby zrobić coś dla innych.
Czym „Lokalni Niezwyciężeni” różni się od innych magazynów społecznych czy branżowych? Co jest jego DNA?
– Naszym DNA jest wolontariat rozumiany bardzo szeroko. Nie interesują nas wyłącznie duże organizacje czy spektakularne projekty. Interesuje nas człowiek, który w małym mieście prowadzi zbiórkę dla potrzebujących, organizuje warsztaty dla dzieci albo wspiera osoby w kryzysie. Chcemy opowiadać o tej mikro-skali działania społecznego, bo to właśnie ona buduje społeczeństwo obywatelskie.
Drugi numer już 5 marca. Czy po premierze pierwszego wydania coś Pana zaskoczyło? Reakcje środowiska? Odbiór czytelników?
– Najbardziej zaskoczyła mnie skala życzliwości. Zakładałem, że pierwszy numer będzie raczej cichym początkiem, czymś w rodzaju pilotażu. Tymczasem pojawiło się sporo sygnałów od ludzi z różnych części Polski – od wolontariuszy, koordynatorów, czasem od urzędników zajmujących się współpracą z NGO. Pisali, że wreszcie ktoś pokazuje działania małych inicjatyw, które na co dzień są niewidoczne w mediach. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że taki magazyn jest naprawdę potrzebny.
Zajrzyj do nowego numeru: https://lokalniniezwyciezeni.pl/marzec/