Eh, jakby było wspaniale mieć przepis na post idealny. Lista składników, sposób ich połączenia, instrukcja opublikowania w odpowiednim czasie… – Nic z tego! – mówi nowy algorytm LinkedIna, Brew360. Smaku wszystkiemu dodaje skojarzenie z cold brew, czyli kawką na gorące dni. Dlaczego nic z tego? Bo sam post to za mało. Ale wciąż warto wiedzieć, czym charakteryzuje się dobry kontent. Kto chętny wypróbować mój przepis?
Co zmienił Brew360?
Wszystko! Wdrożony w końcu 2025 r. algorytm nie promuje już samej liczby reakcji, komentarzy czy udostępnień Twojego posta. On czyta treści tak, jak odbiorca-człowiek, rozumie ich sens i kontekst, więc potrafi zdecydować, komu wyświetlić jaką publikację. Co więcej – Twoje publikacje łączy z zawartością profilu i inną aktywnością w portalu. O co zatem zadbać?
Liczy się SENS
Dla Brew360 najważniejsza jest wartość merytoryczna treści i jej dopasowanie do grupy odbiorców. Czyli koniec ery postów o niczym i pustosłowiu od Chata GPT. Na znaczeniu zyskuje też to, czy wiemy, do kogo mówimy. I nie – mówienie do wszystkich to nie jest rozwiązanie. Przemyśl swoje persony.
Premiowane są merytoryczne komentarze pod Twoim postem, zapisywanie posta przez odbiorców i czas spędzony przez nich na czytaniu treści. Sprzyjają temu konkretne formaty: dokumenty PDF (karuzele) oraz zdjęcia opatrzone dłuższą treścią. Koniecznie pamiętaj, by była ona przystępnie sformatowana. Zamiast ściany tekstu – akapity, wypunktowania, emotikony.
Koniec ze śmietnikiem na wallu
Nowy algorytm spowodował, że zaczęliśmy dostawać treści dopasowane do naszych zainteresowań, życia zawodowego i tego, z jakim kontentem wchodzimy w interakcje. Czyli ludzie będą dostawać Twoje treści, jeśli będą dla nich użyteczne.
Szansa na długowieczność
Jeśli nasze treści są wartościowe, mogą być czytane przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. LinkedInowe posty zawsze żyły dłużej niż te publikowane w innych portalach społecznościowych, ale Brew360 jeszcze mocniej na to stawia. Zatem jeden wartościowy materiał (rozwiązujący problem, zawierający wiedzę, dzielący się doświadczeniem) znaczy znacznie więcej niż cała seria, która nie zaangażuje społeczności.
Trzymaj się swoich tematów
Nie jesteśmy ekspertami od wszystkiego – wie to Brew360. Dlatego promuje osoby, które są specjalistami w określonych dziecinach. Czyli zanim opublikujesz swój komentarz polityczny (wiadomo, wszyscy Polacy się na tym znają), zastanów się, czy Twoje życie zawodowe jest związane z polityką. Jeśli nie, odpuść. Określ jedną (max. 3) dziedzinę, w której się specjalizujesz, i pisz tylko o tym. Dzięki temu odbiorcy zaczną Cię identyfikować jako pana/panią od…, a Brew360 będzie Cię promować.
Profil i publikacje to jedność
To, co masz wpisane w profilu (nagłówek, sekcja „O mnie”, doświadczenie) musi korespondować z tematyką Twoich publikacji. Czyli jeśli jesteś fundraiserem/-ką, pisz o darczyńcach, o tym, jak wspierają/mogą wspierać misję Twojej organizacji. Przez lata zajmowałeś/-aś się biznesem, a teraz zaczynasz przygodę z NGO? Przeredaguj swój profil tak, by było jasne, że zmieniłeś/-aś barwy.
Brew360 nie oszukasz
Czyli koniec ze sztucznym podbijaniem zasięgów. Żebrolajki i prośby do znajomych o komentarz typu „świetnie napisane” to dla algorytmu sygnał, że coś tu nie gra. Nie tylko nie podnosi to zasięgów, ale wręcz może je obniżyć. Nie oznaczaj też wielu osób w swoich postach wyłącznie dla podbicia zaangażowania i nie dawaj clickbaitowych hasztagów – to już nie działa.
Najpierw CO, potem JAK
Znając preferencje nowego algorytmu LinkedIna, warto zastanowić się, CO i JAK pisać. No właśnie, według mnie w tej dokładnie kolejności – czyli sens przed formą, choć i o tej nie należy zapominać. Ona ma znaczenie, ale jeśli postowi brak sensownej treści, konkretnego przesłania, to najzgrabniej połączone słowa i emotki nie pomogą. Ktoś przeczyta, pomyśli „fajnie napisane”, ale nie będzie do tej treści chciał wracać. A wg. Brew360 zapisywanie postów to wielkie wyróżnienie.
Dlatego zanim zaczniesz pisać, zastanów się:
- Co powinno zostać w głowie odbiorcy?
- Jaką reakcję wywołać?
- Do kogo trafić?
- Co chcesz przekazać?
- Po co piszesz ten post?
I dopiero, gdy masz odpowiedzi na te pytania, zabieraj się do tworzenia.
Składniki posta ze smakiem
1. Lead
Masz maksymalnie 200 znaków i 3 sekundy, by przyciągnąć uwagę. Ale tak naprawdę liczy się pierwsze zdanie. Dlaczego? Bo tylko tyle treści widać przed kliknięciem “więcej”. Zatem jak zacząć? Tworząc pierwsze zdanie, postaraj się wykorzystać jak najwięcej poniższych zetek:
- Zapadni w pamięć
- Zassij uwagę
- Zaadresuj
- Zaintryguj
- Zainteresuj
- Zafascynuj
Pierwsze zdanie może być:
- Pytaniem: Znasz kogoś, kto doświadczył straty?
- Suspensem: Prowadzimy stacjonarne hospicjum dla dzieci. Tymczasem… w świetle prawa takie hospicja nie istnieją!
- Cytatem;
- Dowcipem;
- Szokującymi danymi/faktami: 1 na 300 noworodków został opuszczony przez rodziców tuż po urodzeniu.
UWAGA na clickbaitowe rozpoczęcie. Wywołanie emocji jest ważne, ale jednocześnie musi to być prawdziwe, zgodne z późniejszą treścią, a nie rodem z Pudelka. Szczególnie w budowaniu zaufania i wiarygodności organizacji pozarządowej takie moralne operowanie słowem ma znaczenie.
2. Materiał ilustracyjny
To on najbardziej przyciąga uwagę. Bo przecież jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów. Powinien przyciągać wzrok, wyróżniać się spośród innych materiałów, które odbiorcy mają na swoim wallu. Ale znów – prawdziwie, moralnie i w połączniu z treścią. Drastyczne zdjęcia czy przyciągające wzrok (dzieci, kotki) nie powinny być pustym wabikiem, muszą korespondować z treścią, a nie tylko sztucznie wywoływać emocje.
Co się sprawdza?
- Spójność wizualna, np. własny szablon ramki do posta czy charakterystyczna kolorystyka;
- Selfie, bo lubimy oglądać twarze;
- Estetyczne, a jednocześnie autentyczne, nawet niedoskonałe zdjęcie;
- Wykres, wizualizacja danych;
- Nośne hasło, cytat;
- Karuzela, czyli pdf, bo to format zatrzymujący uwagę odbiorcy na dłużej (skrolowanie kolejnych slajdów).
3. Prosty (i poprawny!) język polski
Pisz klarownie, jasno, nie sil się na skomplikowane figury stylistyczne. Bo… to się trudno czyta! Media społecznościowe przeglądamy zwykle, nie przykładając do tego nadmiernej uwagi. Po prostu skrolujemy.
Co zatem jest ważne?
- Krótkie zdania;
- Eliminacja ozdobników (mniej słów, więcej treści);
- Strona czynna zamiast biernej;
- Poprawność interpunkcyjna (obowiązuje także, gdy dodajemy emotikony – nie, one nie zastępują przecinka czy kropki😊);
- Tłumaczenie niejasnych słów (np. branżowych terminów);
- Trzymanie się tematu – czyli tego, co chcesz przekazać w danym poście, bez dygresji i wtrąceń.
4. Konkret
Twój post może być długi, algorytm LinkedIna to lubi – masz do wykorzystania 3000 znaków. Ale jeśli będzie to lanie wody i granie na zwłokę, stracisz czytelników. W konkretnym pisaniu pomagają np. liczby/dane, wypunktowywanie, pisanie wokół jednej myśli. I nie, Chat GPT jako generator dodatkowej liczby słów się nie sprawdza. Brew360 szybciutko wyczuje fałsz.
5. Jeden akapit, jeden wątek
Eh, te akapity! Niby coś na polskim o tym było, ale przecież lata temu! No właśnie – a jednak to ma znaczenie. Podział tekstu na akapity znacząco ułatwia odbiór. Główna zasada: jeden akapit to jedna myśl. Jeśli rozpoczynamy koleją, klikamy enter. 😊 Masz z tym problem? Użyć techniki – rozpoczynam akapit od pytania, odpowiadam na nie jedną myślą. Zadaję kolejne pytanie i znów odpowiadam w jednym zwięzłym akapicie.
6. Korekta treści
Post napisany? Świetnie! To teraz czas na podróż w poszukiwaniu błędów i niedociągnięć. Zdarzają się każdemu. Przed publikacją:
- Zrób kontrolę spójności – czy post jest na jeden temat, czy jeden akapit to jedna myśl;
- Wyeliminuj zbędne wtrącenia, słowa, chaos;
- Sprawdź, czy nie dopadła Cię klęska wiedzy – czy Twój tekst nie jest naszpikowany specjalistycznym słownictwem, którego nie zrozumieją osoby spoza bańki;
- A może wkradł się nadmiar informacji? Nie warto przytłaczać odbiorców – jeśli faktycznie danych jest za dużo, rozważ podzielenie treści na dwa, a może i na serię postów.
7. Emotki i hasztagi
Tak, ale z umiarem! Emotikony wprowadzają do tekstu więcej przejrzystości, nadają emocjonalny kontekst, wskazują najważniejsze fragmenty. Doskonale nadają się do wypunktowania myśli, oddzielania kolejnych części tekstu. Ale ich nadmiar może zinfantylizować przekaz. Co za dużo, to niezdrowo.
Hasztagi podkreślają ważne słowa. Moja rada – używaj ich tylko w mianowniku i najlepiej w naturalnym kontekście. Przykład:
ŹLE: Praca z #wolontariuszami to ważne uzupełnienie naszych działań.ŹLE: Zachęcamy do zostania #wolontariusz, bo to ważne uzupełnienie naszych działań.DOBRZE: #Wolontariusze doskonale uzupełniają nasze działania.DOBRZE: Każdy #wolontariusz to ważne uzupełnienie naszych działań.
Dlaczego hasztagi (poza funkcją wyróżnienia słowa w tekście) przestają mieć sens? Przeczytasz w artykule, który polecam na końcu artykułu.
8. Jak skończyć post?
No właśnie, bo przecież dobrego twórcę LinkedInowego poznaje się po tym, jak kończy. 😉 Najlepszy sposób dla organizacji pozarządowej? Call To Action (CTA). Bo dzięki temu mamy szansę odesłać po więcej informacji np. na naszą stronę www, przekierować do zbiórki, namówić do udziału w szkoleniu dla wolontariuszy, skłonić do podpisania petycji itp.
UWAGA! Jeśli po CTA pojawia się link, to zawsze dajemy go w treści, nigdy w komentarzu. Dlaczego? Bo to mit, że dawanie linku w komentarzu obniża zasięg. To obniża przede wszystkim prawdopodobieństwo kliknięcia w link. Podam tylko dwa argumenty:
- LinkedIn nie daje możliwości szeregowania komentarzy od najstarszych, więc jeśli pod naszym postem rozgorzeje dyskusja, to linku trzeba będzie ze świecą szukać.
- Algorytm głupi nie jest – rozumie, że zdanie „link w komentarzu” oznacza, że przekierowujesz odbiorcę poza LinkedIna, więc efekt takiego zabiegu jest dokładnie taki sam, jak wklejenie linku w treść. A który sposób jest przystępniejszy dla odbiorcy? No właśnie…
9. Własny styl
Last but not least. I tu znów odwołam się do Brew360, który promuje eksperckość, spójność, indywidualizm. Liczy się Twoja tematyka (a nie publikowanie od Sasa do lasa), skrupulatne przemyślenie, kim są i czego potrzebują Twoi odbiorcy oraz Twój unikatowy styl, którego będziesz się trzymać. Są tacy, którzy piszą bardzo oficjalnie, a inni z dystansem i humorem. Znajdź swój sposób, który będzie spójny z tym, jaki/jaka jesteś i adekwatny dla Twoich odbiorców.
Tylko tyle. I aż tyle. Powodzenia!
PS Dziękuję LinkedInowym Ambasadorom Gajusza za burzę mózgów, która pomogła udoskonalić mój przepis. Ufam, że powstało coś pysznego!
Więcej o nowościach na LinkedInie przeczytasz u ekspertów Sharebee: