LinkediNGO: 5 powodów, dla których Twoja organizacja powinna aktywnie istnieć na LinkedInie
LinkedIn to portal dla osób, które poszukują pracy. Albo dla tych, którzy chcą się przechwalać swoimi sukcesami, często mocno naciąganymi. OK. Możesz tak myśleć. Możesz nie wyjść poza stereotypy. Tylko… moim zdaniem tracisz na tym i Ty, i Twoja organizacja.
Jak do tego doszło?
Zabawiam się na tej społecznościówce od 2021 r. i ani przez chwilę nie żałowałam decyzji wejścia w świat „Facebooka dla profesjonalistów”. Powiem więcej – jest to jedyne medium, z którego korzystam codziennie i w którym mam włączone powiadomienia. Dlaczego? Powodów jest co najmniej pięć – czytaj dalej. 😊
Jak zaczęła się moja pasja NGO-sowego LinkedInowania? Z grubej rury! Dość przypadkowo (a może nieprzypadkowo😉) trafiłam na szkolenie organizowane przez ngo.pl, gdzie prowadzącą była Dagmara Pakulska, jedna z TOP 25 Liderek LinkedIna według magazynu Forbes Women Polska. Zaciekawiona, poszperałam i tak oto okazało się, że nie tylko Fundacja Gajusz, w której pracuję od 2017 r., ale i Dagmara są z Łodzi. Kolejny (nie)przypadek?
Umówiłyśmy się na pierwsze spotkanie, a później w ciągu kilku miesięcy wspólnie przygotowałyśmy podstawy do strategii obecności na LinkedInie fanpage’a Fundacji Gajusz oraz marek osobistych pracowników. I od tamtej pory hula. Skutecznie wdrożyliśmy nie tylko systematyczną komunikację na profilu organizacji, ale także stworzyliśmy program ambasadorski (employee advocacy), w którym uczestniczy kilkunastu pracowników. Według Raportu 100 #nonprofitPL na LinkedIn jesteśmy 65. największym profilem wśród polskich organizacji pozarządowych.
Jak do tego dojść?
Nie będę sugerować, że to bułka z masłem. Skuteczna obecność na LinkedInie wymaga dyscypliny, planu, czasu i ludzi. Ale warto zainwestować te zasoby, bo to moim zdaniem jedno z najtańszych i najefektywniejszych narzędzi komunikacyjno-fundraisingowych możliwych do wdrożenia w organizacji pozarządowej.
Konto na LinkedInie ma niemal 9 mln Polaków, ale tylko 3% z nich regularnie coś publikuje. A zatem – na przykład w porównaniu z Facebookiem – konkurencja niewielka. Czyli znacznie łatwiej dotrzeć ze swoim przekazem do odpowiednich oczu. Z perspektywy fundraisingu ważny jest fakt, że wg. raportu „Generacje na LinkedIn" aż kilkanaście procent użytkowników stanowią osoby na wysokich stanowiskach. Struktura wiekowa jest niemalże równomiernie podzielona między 3 grupy: osoby 18–24 lata stanowią 31%, 25–34 lata to 38% społeczności, użytkownicy w wieku 35–54 lata stanowią 28%
Po co LinkedIn w NGO?
Poniekąd w tym samym celu, co inne media społecznościowe. Ale z moich obserwacji wynika, że żadne inne (a w Fundacji Gajusz prowadzimy komunikację w 6 kanałach socialmediowych) nie ma tak szerokiego potencjału fundraisingowego i nawiązywania partnerstw.
1. Dotarcie do darczyńcy
LinkedIn to doskonałe narzędzie do nawiązywania relacji (czyli podstawa fundraisingu!). Ponieważ to medium stworzone do kontaktów zawodowych, w swojej sieci zwykle ma się osoby, z którymi łączą nas profesjonalne zainteresowania, a niekoniecznie osobista znajomość. Obecność na platformie warto zacząć właśnie od zbudowania odpowiedniej sieci.
Dzięki temu, że użytkownicy w swoich profilach zwykle podają stanowisko, miejsce zatrudnienia oraz przebieg kariery zawodowej, a portal zapewnia dobrą wyszukiwarkę, można dość łatwo odnaleźć pasujące do naszych fachowych zainteresowań osoby. Pierwszym krok to wysłanie zaproszenia do znajomych – warto rozważyć dodanie spersonalizowanej, atrakcyjnej notatki, w której zachęcimy do jego zaakceptowania (ograniczenie do 5 wiadomości w miesiącu). W wersji Premium jest także możliwość wysyłania wiadomości do użytkowników spoza naszej sieci.
Można również działać w drugą stronę – czyli przenosić znajomości z reala do LinkedIna. Ciekawą tendencją na wydarzeniach branżowych jest używanie wizytówek do profilu (dostępne w aplikacji w postaci QR codu). Jej sczytanie ułatwia dodanie nowo poznanej osoby do naszej sieci.
Zbieranie leadów to szczególnie istotny element w fundraisingu nakierowanym na pozyskanie darczyńcy biznesowego. Ale dobrze zbudowana (czyli adekwatna i zaangażowana) sieć kontaktów to także potencjał na pozyskanie darczyńców indywidualnych. Nic bowiem nie stoi na przeszkodzie, by na fanpage’u organizacji czy prywatnym profilu zamieszczać posty przekierowujące do zbiórek. A jeśli nie chcemy wprost (choć moim zdaniem motto fundraisiera powinno brzmieć: Proście, a będzie Wam dane 😉), to możemy na LinkedInie informować/edukować na temat ważnych problemów społecznych, do których rozwiązania potrzebne są pieniądze.
2. Wzmocnienie rozpoznawalności marki
Ponieważ na LinkedInie szukamy głównie informacji związanych z życiem zawodowym, z nieco inną uważnością (niż np. na Facebooku) podchodzimy do treści z tablicy. To powoduje, że marka organizacji pozarządowej czy marka osobista mają większe szanse zostać zapamiętanymi. Dodatkowo w przypadku profilu NGO sprzyja nam niewielka (jeszcze) konkurencja, bo wg. Sales Navigator to nieco ponad 1000 organizacji.
Rozpoznawalność marki, jej skojarzenie z wiarygodnością czy transparentnością znacząco wpływa na zwiększenie potencjału. A LinkedIn to idealna platforma do prezentowania raportów, danych, faktów czy budowania świadomości ważnych problemów społecznych.
3. Pozyskiwanie sojuszników
To mój ulubiony potencjał LinkedIna! Nie znam drugiego tak skutecznego narzędzia, które pozwala precyzyjnie i w ekspresowym tempie pozyskać fachową poradę, kontakt, a nawet konkretną propozycję współpracy. Myślę tu w szczególności o niezwykle cennym dla organizacji pozarządowych wolontariacie kompetencji, usługach pro bono czy na preferencyjnych warunkach oraz kontaktach z dziennikarzami.
Moja lista przebojów zrealizowanych dla Fundacji Gajusz:
- Szkolenie z Microsoft Teams, Plannera i Lists przeprowadzone pro bono przez Martę Czapnik (Legalna Marta).
- Gdy cena narzędzia do monitoringu mediów, z którego korzystaliśmy od lat, potroiła się, spytałam moją sieć o polecajkę. I tak po niecałych dwóch godzinach od publikacji napisał do mnie Marcin Szczupak, CEO Mediaboard Polska. Świetny kontakt przerodził się w korzystanie na preferencyjnych warunkach z rewelacyjnego narzędzia.
- Profile na LinkedInie mają media, a także ich reprezentanci i dziennikarze. Gdy mam ważny temat, nie waham się pisać do nich przez komunikator. Ale również z zaciekawieniem śledzę i komentuję publikacje dziennikarzy, co pozwala mi docierać do nowych – psujących do profilu fundacji – kontaktów. Dzięki temu nawiązuję nowe relacje, które często owocują Gajuszowymi doniesieniami medialnymi.W dużej mierze dzięki społeczności LinkedInowej zadział się projekt #BI_NGO, czyli wolontariat kompetencji dla analityków danych. LI stało się narzędziem szybkiego kontaktu z Klaudią Stano, której opowiedziałam o swojej potrzebie w zakresie wizualizacji danych, a następnie platforma wsparła promocję konkursu i dotarcie do specjalistów.
4. Nagłaśnianie tematów społecznie ważnych
Ponieważ na LinkedInie szukamy m.in. informacji, wiedzy i inspiracji, jest on doskonałą platformą do opowieści na tematy społecznie istotne. Świetnie sprawdza się tu na przykład promowanie działań lobbingowych (petycje, apele), nagłaśnianie kryzysów czy bubli prawnych.
To dzięki LinkedIn w 2025 r. wypromowałam „hity”:
- 1 na 300 noworodków nie wrócił z mamą do domu – post o kilkunastotysięcznym zasięgu, który spowodował, że kolejni dziennikarze zainteresowali się tematem.* Petycja dot. opieki wytchnieniowej dla rodziców dzieci śmiertelnie chorych – do opisu problemu dodałam informację o artykule w Wirtualnej Polsce, co podniosło wartość naszego apelu.Rodzina zastępcza to #praca – tak zatytułowałam cykl postów, których celem jest znajdowanie domów dla chorych dzieci. Fundacja Gajusz organizuje takie akcje kilka razy w roku, a LinkedIn to ważne narzędzie, które pomaga nam docierać do kandydatów na rodziców oraz mediów. Na tej platformie inaczej niż na pozostałych kształtują się interakcje ze społecznością – dyskusje są mniej emocjonalne, bardziej nastawione na rozwiązania.* I wreszcie temat, z którym stereotypowo kojarzy się LinkedIn – rekrutacje. To jedyna platforma społecznościowa, na której Fundacja Gajusz zamieszcza ogłoszenia o pracy. Tak zapisaliśmy w naszej strategii komunikacji – bo to ma sens. O naborze do zespołu można opowiadać na wiele sposobów:
- z przymrużeniem oka,
- językiem korzyści okraszonym konkretnymi wymaganiami,
- z wykorzystaniem społecznego dowodu słuszności (patrz materiał ilustracyjny),
- viralowo, bo ostatni post o tej rekrutacji osiągnął niemal 60 tysięcy wyświetleń. Co zadziałało? Mam podejrzenie, że nawiązanie do noworocznej chęci zmiany pracy oraz publikacja w niedzielny wieczór.
5. Wiedza i informacja
I wreszcie – LinkedIn to kopalnia informacji oraz wiedzy branżowej. Znajdziesz tu mnóstwo inspiracji, dzielenia się doświadczeniem czy problemami, zaproszeń na fachowe eventy czy do udziału w konkursach. Warunek – dobrze zbudowana sieć. To znaczy taka, która składa się z osób o podobnych zainteresowaniach. Jeśli zatem słyszę od kogoś, że jego tablica zawiera informacje od sasa do lasa i nie sposób znaleźć tam nic wartościowego – radzę, by przyjrzeć się, kogo mamy w znajomych.
Ja mam w znacznej części grono osób, których nigdy nie poznałam w realu, a w niektórych przypadkach czuję, jak byśmy przegadali razem całe godziny. Bo są to osoby z mojej bańki, które chętnie dzielą się swoimi przemyśleniami, nowinkami, inspiracjami. Rozmawiamy w komentarzach, na komunikatorze, a znamy się tylko z LinkedIna.
Warto również obserwować strony organizacji, które można traktować jako benchmarki. LinkedIn jest też pełen marek osobistych, które zbudowały swoją pozycję i wiarygodność, dzieląc się wiedzą i know-how. Wielu ekspertów informuje tu o swoich szkoleniach czy coraz popularniejszych live’ach. LinkedIn ma też funkcję organizowania wydarzeń – a osoby nimi zainteresowane mogą być dobrymi kandydatami, by dodać ich do swojej sieci znajomych.
A zatem – nie szukaj pracy na LinkedInie. Szukaj tam darczyńców i sprzymierzeńców. Buduj markę organizacji i markę osobistą, a praca sama Cię znajdzie!