Laureaci S3KTORa 2015: Spotkania przez duże „S” [patronat ngo.pl]
Grupa warszawskich studentów zorganizowała romskim uczniom bezpłatne korepetycje. Na nauczycieli nie mieli co liczyć – brak czasu. Na rodziców też – często sami nie potrafią czytać i pisać. Spotkania przez duże „S” to kolejna inicjatywa wyróżniona nagrodą S3KTOR, którą prezentujemy w serwisie warszawa.ngo.pl.
Ludwika była w czwartej klasie, ale nie potrafiła czytać. Nie szło jej i bardzo się tego wstydziła. Na szczęście lubiła wierszyki. Razem z korepetytorką czytały je sobie na zmianę, a następnie przybijały pieczątkę w książce. Ludwika połknęła bakcyla. Zapisała się do biblioteki i po raz pierwszy w życiu wypożyczyła książkę. Zadzwoniła do korepetytorki i przeczytała jej kilka wierszyków na głos. Andżelika dzięki korepetycjom nauczyła się pisać i założyła pamiętnik. Odys pracował tak ciężko, że został jednym z dwóch najlepszych uczniów w klasie. Marysia Złonkiewicz, bałkanistka i kulturoznawczyni, na przestrzeni kilku ostatnich lat pracowała z siódemką romskich dzieciaków. Byli różni, niektórzy w ogóle nie chcieli się uczyć. Kiedyś przyszła na umówione zajęcia i nie zastała nikogo w domu. Innym razem byli wszyscy, ale zapomnieli ją uprzedzić, że dzisiaj świętują imieniny.
Podobnych historii było wiele. Trafiła jej się dziewczynka, która w środku roku szkolnego wyjechała z rodzicami do Anglii. Wrócili po kilkunastu miesiącach w przekonaniu, że nic takiego się nie stało. – Bywało ciężko – przyznaje Złonkiewicz. – Ale nie wynikało to ze złej woli Romów. Raczej z niewiedzy – zastrzega.
Rom w polskiej szkole
– Sytuacja romskich dzieci jest szczególnie trudna – przekonuje Złonkiewicz. Spora część ich rodziców nie skończyła szkoły. Niektórzy w ogóle do niej nie chodzili. Nie są więc w stanie samodzielnie pomagać dzieciom w nauce.
– Często nie wiedzą, jak działa polski system edukacji: że do szkoły trzeba przyjść na określoną godzinę, że trzeba mieć odrobione lekcje i komplet zeszytów. Jak mają egzekwować to od swoich córek i synów? – zastanawia się. – Kluczowe jest również to, że w romskich domach zwykle rozmawia się po romsku. Młodsze dzieci nie mówią więc dobrze po polsku, co utrudnia im start w szkole – zauważa.
Inny problem to system edukacji oraz nauczyciele. – Brazylia, z którą pracowałam, uczyła się o polskiej fladze, hymnie, ale nie miała choćby wzmianki o mniejszościach etnicznych – opowiada korepetytorka. Nauczycielka nie znalazła czasu, by uzupełnić te braki. – Nadrobiłyśmy to podczas korepetycji. Tłumaczyłem jej, że jest jednocześnie Romką i Polką – opowiada.
– Z nauczycielami jest różnie – zaznacza Złonkiewicz. Słyszała o takich, którzy przygotowują romskim dzieciakom dodatkowe materiały. Ale spotkała też takich, którzy woleliby nie zawracać sobie nimi głowy. „W szkole jest tylu murzynów i Chińczyków, że nie jesteśmy w stanie poświęcić czasu każdemu” – usłyszała od jednej z nauczycielek. Zetknęła się też z taką, która pod nieobecność romskich uczniów potrafiła rzucić tekstem: „Pewnie gdzieś wyjechali tymi swoimi wozami”. – Najgorsze jest jednak to, że w niektórych szkołach nauczyciele załatwiają romskim uczniom zaświadczenia o niepełnosprawności intelektualnej. Po to, by oficjalnie móc od nich mniej wymagać. Nauczyciele mają wtedy alibi: dziecko nie opanowało materiału, bo jest upośledzone – opowiada korepetytorka.
Z fascynacji do Romów
Jej przygoda z Romami zaczęła się w 2008 roku, kiedy usłyszała od znajomych o rodzeństwie z ulicy Grochowskiej. Mieli problemy z nauką, potrzebowali korepetycji. Marysia Złonkiewicz była wtedy studentką, fascynowała ją kultura Romów. Pomyślała, że to dobra okazja, żeby lepiej ich poznać. Zaczęła pomagać dzieciakom w odrabianiu lekcji. Uczyli się historii, poznawali nazwy europejskich stolic, rozwiązywali matematyczne równania.
Po kilku spotkaniach powiedzieli jej o kuzynach, którym też przydałoby się wsparcie. – Nie byłabym w stanie ogarnąć tego samodzielnie – mówi. Napisała ogłoszenie, że szuka wolontariuszy do pracy z romskimi dziećmi, i wywiesiła je na kilku wydziałach Uniwersytetu Warszawskiego. Zgłosiło się kilka osób.
Ewa Pawłowska z Ośrodka Pomocy Społecznej na Pradze Południe, która na co dzień pomaga społeczności romskiej, obdzwoniła na prośbę studentów kilka rodzin z pytaniem, jak ich dzieciaki radzą sobie z nauką i czy nie przydałoby im się dodatkowe wsparcie. Chętnych nie brakowało. – Wbrew powszechnej opinii, wielu romskim rodzinom bardzo zależy na edukacji dzieci. Mówili, że wykształcenie zapewni im szacunek innych – opowiada Złonkiewicz. Korepetytorzy spotykali się z romskimi uczniami najczęściej w ich rodzinnych domach. Rodzice mogli zobaczyć, jak wyglądają korepetycje i upewnić się, że dzieciakom nie dzieje się krzywda. Korepetytorzy mieli z kolei okazję dowiedzieć się czegoś o Romach. Zaskoczyła ich romska gościnność.
– Za wszelką cenę chcieli się jakoś odwdzięczyć. Gotowali nam obiady albo kupowali prezent na koniec roku szkolnego – opowiada Złonkiewicz. Jest wegetarianką, więc specjalnie dla niej jedna z mam przygotowywała oddzielny, bezmięsny posiłek.
Czy po wakacjach też się spotkamy?
W 2015 roku udało im się znaleźć pieniądze na pensje dla siedmiu korepetytorów. Mieli pod opieką czternastu romskich uczniów: pracowali razem nawet kilka razy w tygodniu. Efekt? – Wszystkim dzieciakom udało się poprawić oceny i przejść do następnej klasy – cieszy się Złonkiewicz. – Zła wiadomość jest taka, że projekt właśnie się skończył i pewnie nie wszyscy będą mogli kontynuować zajęcia jako wolontariusze. Dlatego intensywnie szukamy nowych źródeł finansowania – mówi.
Co roku to dla nich wyjątkowo trudny moment. Romowie pytają, czy po wakacjach też będą przychodzili do ich dzieci. Opowiadają o kuzynie, który od września idzie do szkoły i sugerują, że jemu też przydałaby się pomoc. – A my nie możemy niczego obiecać – smuci się korepetytorka. W tym roku opiekowała się dziewczynką o imieniu Parys. Bardzo się polubiły, poszły nawet razem do kina. Na ostatnich zajęciach Marysia obiecała jej, że po wakacjach też będzie do niej przychodzić. W najgorszym wypadku jako wolontariuszka.
Inicjatywa Spotkania przez duże „S” Fundacji Humanity in Action Polska zdobył nagrodę S3KTOR w kategorii Edukacja oraz nagrodę mieszkańców.
Dowiedz się, co ciekawego wydarzyło się w III sektorze. Śledź wydarzenia ważne dla NGO, przeczytaj wiadomości dla organizacji pozarządowych.
Odwiedź serwis wiadomosci.ngo.pl.
Wszystkim dzieciakom udało się poprawić oceny i przejść do następnej klasy.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
Skorzystaj ze Stołecznego Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych
(22) 828 91 23
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Iwona Danilewicz