Kto zawiódł? Bezpieczeństwa dzieci nie zbudujemy na szybkich projektach i wzajemnych oskarżeniach
79% dzieci i nastolatków w Polsce doświadczyło przemocy lub zaniedbania, a 66% – przemocy rówieśniczej, wynika z raportu FDDS z 2023 roku. Dlaczego więc placówki wsparcia tracą ciągłość działania, a programy profilaktyczne kończą się wraz z finansowaniem?
Najpierw tragedia, potem pytania. Dlaczego tak rzadko wyciągamy wnioski wcześniej?
Moje doświadczenia z pracy w Centrum Animacji Młodzieżowej Kotłownia w Katowicach i prowadzenia Fundacji Centrum Rozwoju NoDrama skłaniają do pytania: czy zawiodły jednostki, czy system, który nie potrafi zapewnić młodym ludziom trwałej ochrony?
Kiedy dochodzi do tragedii, natychmiast pojawiają się pytania: kto nie zauważył sygnałów ostrzegawczych? Kto nie zareagował? Czy zawiedli rodzice, nauczyciele, dyrekcja, instytucje odpowiedzialne za pomoc?
W przestrzeni publicznej coraz częściej obserwujemy konflikt: rodzice kontra szkoła, nauczyciele kontra rodzice. Jedni zarzucają drugim brak kompetencji, zaangażowania lub odpowiedzialności. Tymczasem bezpieczeństwo dziecka nie mieści się w granicach jednej instytucji. Nie kończy się na szkolnej bramie ani nie zaczyna dopiero w gabinecie psychologa.
Dziecko funkcjonuje jednocześnie w rodzinie, grupie rówieśniczej, szkole, internecie i lokalnej społeczności. Jeżeli pomoc ma być skuteczna, te środowiska muszą umieć ze sobą współpracować.
Nie wystarczy wymagać od nauczyciela, żeby rozpoznawał przemoc, od rodzica, żeby znał wszystkie mechanizmy kryzysu psychicznego, a od młodego człowieka, żeby samodzielnie radził sobie z presją rówieśniczą. Potrzebujemy systemu, który łączy ich kompetencje, zapewnia dostęp do specjalistów i nie pozostawia nikogo samego z problemem.
Dane, których nie możemy ignorować
W debacie o bezpieczeństwie dzieci warto zacząć od faktów.
Według raportu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę „Diagnoza przemocy wobec dzieci w Polsce 2023”, opartego na reprezentatywnym badaniu 2026 nastolatków w wieku 11–17 lat:
- 79% badanych doświadczyło przynajmniej raz w życiu przemocy lub zaniedbania,
- 66% doświadczyło przemocy rówieśniczej,
- 52% doświadczyło przemocy lub zaniedbania w roku poprzedzającym badanie,
- 22% deklarowało samookaleczanie,
- 9% miało za sobą próbę samobójczą.
Badanie pokazało również, że doświadczenie przemocy rówieśniczej wiązało się z czterokrotnie większą szansą samookaleczania. Nie oznacza to, że każda osoba doświadczająca przemocy podejmie takie zachowania, ale wskazuje na poważny związek, którego nie wolno bagatelizować.
Co szczególnie istotne, w latach 2013–2023 wzrósł odsetek młodych ludzi doświadczających przemocy fizycznej i psychicznej ze strony rówieśników.
To nie jest problem, który można rozwiązać jedną pogadanką, plakatem na szkolnym korytarzu czy kampanią organizowaną raz w roku.
To problem wymagający systematycznej profilaktyki, szybkiej interwencji, dostępnego wsparcia psychologicznego, pracy z rodziną i budowania bezpiecznych relacji w grupach rówieśniczych.
(Źródło: Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę – Diagnoza przemocy wobec dzieci w Polsce 2023.)
Kotłownia. Co naprawdę oznacza zamknięcie miejsca wsparcia?
Czerpiąc z doświadczenie pracy w Centrum Animacji Młodzieżowej Kotłownia prowadzonego przez Stowarzyszenie Mocni Razem wiem, jaką rolę takie miejsce może odgrywać w życiu młodego człowieka.
Dla dorosłego placówka może być pozycją w budżecie, zadaniem publicznym, konkursem ofert lub elementem struktury organizacyjnej. Dla młodego człowieka może być miejscem, w którym po raz pierwszy od dawna ktoś naprawdę go słucha.
Miejscem, do którego można przyjść po szkole, bezpiecznie spędzić czas, odrobić lekcje, gdy w domu brakuje przestrzeni lub odpowiednich warunków, rozwijać zainteresowania i budować relacje. Miejscem, w którym pedagog pomaga rozpoznawać niepokojące zachowania, rozumieć emocje i uczyć się, czym jest zdrowa relacja.
W Centrum Animacji Młodzieżowej Kotłownia pracowaliśmy z młodzieżą między innymi z wykorzystaniem metody dramy. Była przestrzeń na rozwijanie umiejętności społecznych, ćwiczenie komunikacji, poznawanie różnych perspektyw i uczenie się reagowania w trudnych sytuacjach. Pojawiała się również edukacja dotycząca podstaw przedsiębiorczości.
To właśnie takie działania pomagają młodym ludziom zdobywać kompetencje, których nie da się wykształcić wyłącznie poprzez przekazanie wiedzy na lekcji.
W moim doświadczeniu zakończenie dotychczasowej działalności placówki oznaczało, że pracownicy z dnia na dzień stracili pracę, a młodzież – miejsce, z którym wiązało się poczucie bezpieczeństwa i ciągłość relacji.
W związku z zasadami zamówienia publicznego, które w ocenie dotychczasowej organizacji prowadzącej działania nie były do zaakceptowania zakończono prowadzenie Centrum. Działania realizowane przez inny podmiot odbywały się w innej lokalizacji i w innej formie. Warto w tym miejscu zadać pytanie o konsekwencje takich rozwiązań.
Równe traktowanie podmiotów i przejrzystość wydatkowania środków publicznych są ważne. Nie powinny jednak zwalniać instytucji z analizy tego, co dzieje się z odbiorcami wsparcia, kiedy zmienia się operator placówki.
Czy uwzględnia się ciągłość pracy z młodzieżą? Czy młodzi ludzie mają możliwość poznania nowych opiekunów i zbudowania z nimi relacji? Czy ocenia się efekty dotychczasowej pracy? Czy przeprowadzana jest ewaluacja tego, co rzeczywiście działało?
Procedura może być formalnie poprawna, a mimo to rodzić uzasadnione pytania o jakość polityki społecznej.
Nie wystarczy zachować ciągłości zadania w dokumentach. Trzeba zachować możliwie dużą ciągłość pomocy w życiu człowieka.
Program kończy się w budżecie. Problem młodego człowieka nie zna daty rozliczenia projektu
Podobny mechanizm obserwowałam w działalności także innych organizacji pozarządowych.
Organizacje społeczne realizują programy profilaktyczne, prowadzą warsztaty, pracują z dziećmi i młodzieżą, wspierają rodziny, rozwijają umiejętności społeczne i pomagają rozpoznawać zagrożenia. Niejednokrotnie robią to dzięki niewielkim zespołom ludzi, którzy łączą wiedzę, doświadczenie i autentyczne zaangażowanie.
A jednak wiele takich działań zależy od krótkoterminowych konkursów i zmieniających się priorytetów finansowania.
W moim doświadczeniu zdarzało się, że programy obejmujące wsparciem określoną grupę młodzieży kończyły się w połowie drogi. Projekt zostaje rozliczony, środki wykorzystane, sprawozdanie złożone. Tyle że młodzi ludzie nadal potrzebują wsparcia.
Oczywiście, nie każdy program musi trwać bezterminowo. Działania publiczne powinny być oceniane, a nieskuteczne rozwiązania – zmieniane. Problem pojawia się wtedy, gdy kończy się finansowanie, zanim można ocenić trwałość efektów, albo kiedy pozytywne rezultaty nie prowadzą do decyzji o kontynuacji sprawdzonych metod.
Nie można też utożsamiać objęcia wsparciem jednej grupy z rozwiązaniem problemu w całej populacji. Jeżeli program obejmuje kilkadziesiąt czy kilkaset osób, to nawet jego sukces nie oznacza, że potrzeby pozostałych dzieci zostały zaspokojone.
Profilaktyka jednak nie jest jednorazowym wydarzeniem. Jest procesem, który wymaga czasu, relacji, konsekwencji i oceny rezultatów.
NoDrama. Setki zajęć z młodzieżą, wiele spektakli interaktywnych i pytanie, dlaczego profilaktyka przestaje być priorytetem
Kiedy aktywnie tworzyłam Fundację Centrum Rozwoju NoDrama realizowaliśmy działania edukacyjno-profilaktyczne z wykorzystaniem spektakli, poruszając tematy cyberprzemocy, uzależnienia od gier i internetu oraz trudnych relacji rówieśniczych.
Przeprowadziliśmy spektakle teatru forum, które miały nie tylko przekazywać informacje, ale przede wszystkim uruchamiać refleksję, pozwalać spojrzeć na sytuację z perspektywy innych osób i otwierać rozmowę o problemach, o których młodzi ludzie nie zawsze potrafią powiedzieć wprost.
W pewnym momencie finansowanie tych działań przestało być priorytetem. Tymczasem z roku na rok przygotowywaliśmy coraz lepsze wnioski, rozwijaliśmy koncepcje i dopracowywaliśmy propozycje.
Nie twierdzę, że dobry wniosek powinien automatycznie otrzymać dotację. Środki publiczne są ograniczone, a konkurencja o nie wymaga oceny jakości, zasadności i kosztów działań.
Ale właśnie dlatego potrzebujemy przejrzystej informacji zwrotnej, rzetelnej ewaluacji i mechanizmów, które pozwalają kontynuować skuteczne inicjatywy.
Jeżeli organizacja zdobywa doświadczenie, poprawia program, rozwija kompetencje, a następnie traci możliwość prowadzenia działań, ponieważ zmieniają się priorytety, warto zapytać: czy system rzeczywiście korzysta z wiedzy zdobywanej przez lata?
Czy potrafimy odróżnić projekt atrakcyjny na etapie konkursu od programu, który przynosi trwałe korzyści? Czy pamiętamy, że za każdym działaniem profilaktycznym stoją nie tylko wskaźniki, ale też relacje, zaufanie i ludzie?
Nie każda inicjatywa musi być finansowana wiecznie. Każda powinna jednak być oceniana w sposób, który pozwala wyciągać wnioski i nie marnować zgromadzonego doświadczenia.
Telefon zaufania dla dzieci. Dlaczego społeczeństwo nie może zastępować stabilnego systemu publicznego?
Szczególnie wymownym przykładem jest Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111, prowadzony przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę.
To bezpłatna, anonimowa forma pomocy, dostępna przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Dla młodego człowieka, który nie potrafi porozmawiać z rodzicem, obawia się reakcji szkoły albo nie wie, gdzie szukać pomocy, może być pierwszym krokiem do przerwania samotności i uzyskania wsparcia.
Fundacja od lat publikuje dane dotyczące krzywdzenia dzieci, rozwija pomoc specjalistyczną i prowadzi działania profilaktyczne. Jej raporty są ważnym źródłem wiedzy dla osób pracujących z dziećmi oraz instytucji odpowiedzialnych za ich ochronę.
Równie istotna jest kwestia finansowania.
W 2023 roku Fundacja informowała, że telefon zaufania nie otrzymywał rządowego wsparcia od ponad roku, a koszt jego rocznego funkcjonowania wynosił wówczas około 5 mln zł. Utrzymanie linii opierało się na wsparciu fundacji, indywidualnych darczyńców, wpływach z 1,5% podatku i darowiznach partnerów oraz sponsorów.
To informacja historyczna dotycząca sytuacji opisywanej przez Fundację w tamtym okresie, a nie potwierdzenie aktualnego modelu finansowania w 2026 roku. Pokazuje jednak szerszy problem, który warto analizować: jak zapewnić stabilne finansowanie usług, od których może zależeć bezpieczeństwo dziecka?
(Źródło: Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę – raporty finansowe i informacje o działalności).
Nie chodzi o krytykowanie prywatnych firm czy obywateli, którzy wspierają takie inicjatywy. Przeciwnie – ich zaangażowanie jest niezwykle cenne. Problem zaczyna się wtedy, gdy podstawowa usługa pomocowa musi w nadmiernym stopniu polegać na zmiennych wpływach z darowizn i kampanii społecznych.
Dobroczynność powinna wzmacniać system ochrony dzieci, a nie zastępować jego odpowiedzialność.
Państwo nie musi samodzielnie prowadzić każdej placówki i każdej infolinii. Może współpracować z organizacjami pozarządowymi, które mają doświadczenie, kompetencje i zaufanie odbiorców. Powinno jednak tworzyć takie warunki, by usługi o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa dzieci nie zależały wyłącznie od powodzenia kolejnej zbiórki.
Rys historyczny: od Jana Zamoyskiego do „Wesela” Wyspiańskiego
W Polsce od stuleci rozumiemy, że wychowanie młodego pokolenia ma znaczenie dla przyszłości całego społeczeństwa.
Słowa przypisywane Janowi Zamoyskiemu — „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” — pochodzą z aktu fundacyjnego Akademii Zamojskiej z 1594 roku. Ich sens pozostaje aktualny: jakość wspólnoty zależy również od tego, jakie warunki rozwoju zapewnia swoim młodym członkom.
Nie chodzi wyłącznie o przekazywanie wiedzy szkolnej. Chodzi o kształtowanie odpowiedzialności, zdolności współpracy, samodzielności, umiejętności rozwiązywania konfliktów i rozumienia konsekwencji własnych działań.
Ponad trzy stulecia później Stanisław Wyspiański w „Weselu” zapisał słynne słowa: „Miałeś, chamie, złoty róg”.
To gorzka metafora zmarnowanej szansy. W kontekście profilaktyki można ją odczytać jako ostrzeżenie przed sytuacją, w której mamy już wiedzę, doświadczenie, ludzi i sprawdzone metody, ale nie potrafimy przekuć ich w trwałe rozwiązania.
Dziś nie możemy powiedzieć, że nie wiemy nic o przemocy rówieśniczej, kryzysach psychicznych, cyberprzemocy czy potrzebie budowania bezpiecznych relacji. Istnieją badania, programy, organizacje, specjaliści i dobre praktyki.
Pytanie brzmi: czy potrafimy z nich korzystać w sposób konsekwentny?
Nie uczymy się z historii, jeśli za każdym razem po kryzysie rozpoczynamy debatę od początku, zamiast sprawdzać, które działania przynosiły efekty i dlaczego nie zostały utrzymane.
Nie tylko problemy. Są nauczyciele i instytucje, które pokazują, że można działać dobrze
Rzetelna diagnoza nie może pomijać tych, którzy wykonują ogromną pracę na rzecz bezpieczeństwa dzieci.
Są nauczyciele, którzy wychodzą daleko poza formalne obowiązki. Rozpoznają trudności, rozmawiają z uczniami, współpracują z rodzicami, szukają specjalistycznej pomocy i tworzą w szkołach przestrzeń, w której młodzi ludzie mogą czuć się bezpiecznie.
Są rodzice, którzy uczą się, jak reagować na kryzysy, stawiają granice, wspierają samodzielność dzieci i szukają pomocy, kiedy sami nie wiedzą, jak postąpić.
Są również instytucje, które konsekwentnie rozwijają profilaktykę. Przykładem wartym uwagi jest Pałac Młodzieży w Katowicach, w którym prowadzone są działania edukacyjne i profilaktyczne dotyczące bezpieczeństwa.
Pałac Młodzieży w Katowicach udostępnił zapis konferencji, która została zrealizowana w marcu 2026.
Konferencja nazywała się: Po pierwsze: Bezpieczeństwo i podejmowała temat reagowania na zagrożenia w szkole, w tym postępowania w sytuacji ataku napastnika. Takie szkolenia nie powinny budzić zainteresowania wyłącznie po tragicznych wydarzeniach. Powinny być elementem wcześniejszego przygotowania, dostosowanego do realnych zagrożeń i kompetencji uczestników.
"PO PIERWSZE BEZPIECZEŃSTWO. ODPORNOŚĆ I MĄDRE REAKCJE W TRUDNYCH CZASACH"
Warto przy tym pamiętać, że konferencja, szkolenie czy procedura same w sobie nie gwarantują bezpieczeństwa. Ich wartość zależy od jakości przygotowania, przełożenia wiedzy na praktykę i dalszego doskonalenia działań.
Dobre przykłady należy pokazywać i rozwijać. Nie po to, by udowadniać, że system działa wszędzie, ale by sprawdzać, które rozwiązania można wdrożyć szerzej.
Nie brakuje ludzi, którym zależy. Musimy zadbać o to, by ich praca nie była uzależniona wyłącznie od determinacji pojedynczych osób.
Rodzice też potrzebują wsparcia. Dlaczego wychowanie traktujemy jak umiejętność, którą każdy powinien mieć od urodzenia dziecka?
W dyskusjach o bezpieczeństwie młodzieży często zapominamy o rodzicach.
Od rodziców oczekujemy, że rozpoznają objawy kryzysu psychicznego, będą wiedzieli, jak rozmawiać o przemocy, uzależnieniach i seksualności, zareagują na cyberprzemoc, nauczą dzieci stawiać granice i jednocześnie zachowają z nimi dobrą relację.
Tymczasem wielu z nich nie ma łatwego dostępu do rzetelnej, praktycznej edukacji dotyczącej wychowania. Nie każdy wynosi z własnego domu dobre wzorce komunikacji. Nie każdy wie, jak rozmawiać z nastolatkiem, który zamyka się w sobie, reaguje agresją albo doświadcza przemocy.
Można oczywiście oczekiwać, że rodzice będą samodzielnie szukać informacji. Nie powinniśmy jednak zakładać, że każdy ma wystarczająco dużo czasu, wiedzy i zasobów, aby poradzić sobie ze wszystkimi trudnościami.
Warto odwrócić perspektywę. Sprzęty codziennego użytku mają instrukcje obsługi, a rodzicielstwo – mimo że wiąże się z ogromną odpowiedzialnością za drugiego człowieka – nie jest poprzedzone powszechnie dostępnym, systematycznym przygotowaniem do najtrudniejszych sytuacji wychowawczych.
Nie oznacza to, że należy wprowadzać przymusowe szkolenia dla wszystkich rodziców bez względu na okoliczności. Oznacza natomiast, że edukacja rodzicielska powinna być dostępna, praktyczna, bezpłatna lub przystępna cenowo i pozbawiona stygmatyzowania.
Potrzebujemy warsztatów komunikacji z nastolatkiem, wsparcia w reagowaniu na przemoc, edukacji dotyczącej higieny cyfrowej oraz łatwo dostępnych konsultacji specjalistycznych.
Rodzic, który prosi o pomoc, nie powinien być traktowany jak ktoś, kto zawiódł. Powinien być postrzegany jako osoba, która chce lepiej zadbać o dziecko.
Co należy zmienić? Od projektów do systemu
Jeżeli chcemy poważnie potraktować bezpieczeństwo dzieci i młodzieży, potrzebujemy rozwiązań, które nie kończą się wraz z zamknięciem konkursu grantowego.
Po pierwsze: wieloletnie finansowanie sprawdzonych programów.
Warto rozwijać umowy wieloletnie, na przykład pięcioletnie, tam, gdzie charakter działań wymaga budowania długotrwałych relacji. Nie oznacza to automatycznego finansowania bez kontroli. Przeciwnie – finansowanie powinno być powiązane z mierzalnymi celami, ewaluacją, standardami jakości i możliwością korekty programu.
Po drugie: stałe miejsca wsparcia dla młodzieży.
Centra animacyjno-profilaktyczne, świetlice środowiskowe i inne lokalne placówki powinny być traktowane jako element infrastruktury społecznej. Ich zadaniem jest nie tylko organizowanie czasu wolnego, lecz także budowanie relacji, rozwijanie kompetencji społecznych i wczesne rozpoznawanie trudności.
Po trzecie: rzeczywista współpraca szkół, rodziców i NGO.
Organizacje pozarządowe powinny być włączane w planowanie i realizację działań profilaktycznych na podstawie kompetencji, doświadczenia i jakości proponowanych rozwiązań. Szkoła nie może pozostawać sama, a organizacja nie powinna być traktowana wyłącznie jako wykonawca krótkiego projektu.
Po czwarte: ocena skutków zmiany operatora placówki.
Jeżeli zadanie publiczne przejmuje inny podmiot, należy zadbać o możliwie płynne przekazanie działań, ochronę ciągłości relacji i poinformowanie odbiorców o zmianach. W zamówieniach publicznych i konkursach warto analizować nie tylko cenę i formalną poprawność, ale także jakość, doświadczenie oraz wpływ decyzji na odbiorców.
Po piąte: dostępne wsparcie dla nauczycieli.
Potrzebne są szkolenia oparte na praktyce, konsultacje ze specjalistami, procedury, które rzeczywiście pomagają podejmować decyzje, oraz czas na współpracę z innymi profesjonalistami. Sam obowiązek reagowania nie wystarczy, jeżeli nie towarzyszą mu konkretne i praktyczne narzędzia.
Po szóste: systemowa edukacja rodziców.
Powinna obejmować zarówno rozwój dziecka, jak i komunikację, granice, rozpoznawanie przemocy, zagrożenia internetowe i reagowanie na kryzysy. Dostęp do niej nie może zależeć wyłącznie od tego, czy rodzic sam znajdzie odpowiedni program.
Po siódme: ewaluacja efektów, a nie tylko rozliczanie działań.
Liczba warsztatów, uczestników i zrealizowanych godzin jest ważna, ale nie wystarcza. Należy sprawdzać, czy uczestnicy zdobyli potrzebne kompetencje, czy zmieniła się ich sytuacja, czy potrafią korzystać ze wsparcia i czy efekty utrzymują się po zakończeniu programu.
Po ósme: stabilne finansowanie podstawowych usług pomocowych.
Telefon zaufania, interwencja kryzysowa i specjalistyczna pomoc dzieciom nie powinny być uzależnione wyłącznie od doraźnej mobilizacji społecznej. Współpraca publiczno-społeczna może być skuteczna, jeśli odpowiedzialność, finansowanie i standardy działania są jasno określone.
Bezpieczeństwo zaczyna się przed kryzysem
Z moich obserwacji wynika, że decyzje o finansowaniu profilaktyki powinny opierać się na wiedzy o potrzebach dzieci, ocenie skuteczności i analizie konsekwencji. Nie mogą być jedynie efektem zmieniających się priorytetów administracyjnych.
Ponadto nie możemy też oczekiwać, że nauczyciele, rodzice i organizacje pozarządowe będą samodzielnie naprawiać wszystkie problemy społeczne. Ich odpowiedzialność jest realna, ale wymaga odpowiednich warunków, współpracy i wsparcia instytucjonalnego.
Kiedyś w „Weselu” padły słowa o złotym rogu, którego nie udało się wykorzystać. Dzisiaj naszym złotym rogiem jest wiedza, którą już posiadamy: wyniki badań, doświadczenie specjalistów, praktyka organizacji społecznych i historie młodych ludzi, którym udało się pomóc.
Nie zmarnujmy tej szansy.
Nie czekajmy na kolejną tragedię. Finansujmy profilaktykę, zanim pojawi się kryzys. Wspierajmy rodziców, zanim poczują bezradność. Dawajmy nauczycielom narzędzia, zanim zostaną sami z trudną sytuacją. Nie zamykajmy miejsc, które działają, bez rzetelnej oceny konsekwencji dla młodzieży.
I pamiętajmy, że za każdą decyzją o zakończeniu programu, zmianie placówki czy nieprzyznaniu środków są ludzie, których życia nie da się rozliczyć w tabeli finansowej.
Kto zawiódł? To pytanie czasem trzeba zadać. Ale nie wolno na nim kończyć.
Musimy pytać również: kto odpowiada za ciągłość pomocy? Kto sprawdza, czy skuteczne rozwiązania są rozwijane? Kto dba o to, by dziecko nie zostało samo po zakończeniu projektu?
Bezpieczeństwa dzieci nie zbudujemy na wzajemnych oskarżeniach ani na dobrych intencjach zapisanych w strategiach.
Zbudujemy je na współpracy, kompetencjach, odpowiedzialnym finansowaniu i konsekwencji.
Agnieszka Pryca-Nalepka – politolożka, pedagożka i trenerka dramy. Członkini Powiatowej Rady Działalności Pożytku Publicznego w Katowicach oraz członkini zarządu Śląskiej Sieci 3 Sektora.
Źródło: Fundacja Centrum Rozwoju Nodrama
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Stowarzyszenie Nowoczesnej Edukacji Prawnej
-
Ela Bajda, Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo w Sopocie
-
Dorota Setniewska, ngo.pl
-
Justyna Dziuma