Misja pomagania innym, która narodziła się z prywatnej pasji, mającej być odskocznią od pracy zawodowej. Potrzeba zmieniania świata na lepsze. Wspieranie kobiet, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej. Są różne powody, dla których kobiety postanawiają założyć przedsiębiorstwo społeczne. Łączy je chęć działania i dokonywania pozytywnych zmian w najbliższym otoczeniu.
Organizatorzy kampanii „ES jak sukcES” przedstawiają historie liderek społecznych działających na terenie Warszawy. Pokazują, jak skutecznie rozwiązywać problemy lokalnych społeczności, jednocześnie inspirować innych do pomocy chorym, wykluczonym społecznie, itp. Są dowodem na to, że ekonomia społeczna najczęściej jest kobietą.
Z najnowszych danych wynika, że 70% wszystkich osób pracujących w przedsiębiorstwach społecznych to kobiety[1]. Zdecydowanie częściej niż mężczyźni stoją one na czele organizacji pozarządowych i spółdzielni socjalnych. W podmiotach ekonomii społecznej o lokalnym i regionalnym zasięgu działania kobiety również przeważają na stanowisku prezesa[2]. Kobiety angażują się w pomoc w trzecim sektorze, ale też i coraz więcej z nich decyduje się na pracę w organizacjach, które funkcjonują w sferze pomiędzy tradycyjnym biznesem a społecznym zaangażowaniem. Skalę tego zjawiska pokazuje również raport dotyczący roli ekonomii społecznej w Europie[3]. Ogółem kobiety stanowią 2/3 wszystkich osób zatrudnionych w przedsiębiorstwach społecznych, jeżeli chodzi o Polskę – jest to 60%.
– Organizacje pozarządowe to często alternatywa dla tradycyjnie rozumianej kariery zawodowej, pracy na etacie osiem godzin dziennie, nierzadko walki o awans z niedoceniającym szefem i przebijania kolejnych szklanych sufitów. Kobiety chcą satysfakcjonującej pracy, która ma znaczenie, ale jednocześnie rozwijać swoje pasje i umiejętności, a wszystko to w zgodzie z wyznawanymi wartościami. Te wszystkie wymogi nierzadko spełnia organizacja pozarządowa – wyjaśnia Joanna Piotrowska, założycielka Feminoteki, pedagożka i andragożka.
Obserwując liderki społeczne, które odniosły sukces, kolejne kobiety czują się zmotywowane, by działać. Założycielki i prezeski przedsiębiorstw społecznych działających na terenie Warszawy są wzorami do naśladowania i mają ogromny wpływ na zmianę postrzegania roli kobiet w biznesie. Podmioty ekonomii społecznej, za które odpowiadają, funkcjonują jak świetnie zorganizowane firmy z przemyślanymi biznesplanami, dzięki czemu mogą realizować swoje misje i dokonywać realnych zmian w rzeczywistości.
Praca, która ma znaczenie
Kobiety decydują się na pracę w przedsiębiorstwach społecznych, ponieważ można ją łączyć z prywatnymi pasjami i rozpocząć ją na dowolnym etapie życia. Nie trzeba urodzić się z powołaniem do pomagania, aby działać dla innych. Pokazuje to historia Agnieszki Specjalskiej, założycielki szkoły jogi MandalaJoga na warszawskim Muranowie, wyjątkowej, wspierającej i inkluzywnej przestrzeni. Zajęcia jogi, które się w niej odbywają, mają terapeutyczny wymiar, są narzędziem do indywidualnego rozwoju, „wyzdrowienia”, ale także integracji społecznej.
Po 27 latach spędzonych w korporacji wypalenie zawodowe dało o sobie znać, a Agnieszka przestała odczuwać satysfakcję z dotychczasowej pracy. Zbiegło się to w czasie z wybuchem pandemii. Agnieszka postanowiła w stu procentach oddać się pasji – praktykowaniu jogi, które najpierw przerodziło się w odnalezienie nowej drogi zawodowej, a potem w misję do pomagania. – Joga w zawsze mnie pociągała i chciałam robić coś więcej w tym kierunku, ale trudno było wyjść z korporacji, bo dawała wygodne życie. W trakcie pandemii ukończyłam kilka kursów, m.in. takie, które upoważniały mnie do prowadzenia zajęć, ale przede wszystkim chciałam pomóc sobie. Chciałam mieć odskocznię od pracy, która nie dawała takiej satysfakcji haj wcześniej. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę z faktu, że nie chcę powrotu poprzedniej pracy i starego życia – komentuje Agnieszka Specjalska.
Namówiona przez koleżanki joginki postanowiła zrealizować marzenie o założeniu inkluzywnej szkoły jogi, w której wszyscy są mile widziani i czują się dobrze, niezależnie od wieku i poziomu sprawności fizycznej, a nauczyciele są skupieni na kursantach. Agnieszka zaczęła działać bez profesjonalnego sprzętu, ale z pasją i misją. To wystarczyło, bo przez 4 lata przez szkołę przewinęło się 180 osób, a stałych kursantów jest ponad 100. – W drugim roku działalności szkoły na zajęciach zaczęły pojawiać się osoby z różnymi potrzebami – seniorzy, osoby przewlekle chore, w trakcie leczenia onkologicznego. Zaczęłam również prowadzić jogę rodzinną. Pojawił się pomysł, by założyć fundację, by pomagać większą skalę. Stało się to w grudniu 2023 r., od lutego tego roku MandalaJoga jest przedsiębiorstwem społecznym – opowiada Agnieszka Specjalska.
W planach założycielki szkoły jest organizowanie zajęć dostosowanych do potrzeb kolejnych grup kursantów. W MandlaJoga we współpracy z Fundacją AlterEdu już odbywają się zajęcia dla dzieci w spektrum autyzmu czy z ADHD. Można również uczestniczyć w sesjach dla rodziców i nauczycieli, którzy na co dzień mają kontakt z neuroróżnorodnymi uczniami. W przestrzeniach szkoły mają się również pojawić się hamaki do air jogi. – Chcę pokazywać, że joga „leczy” nie tylko ciało, ale i głowę, i każdy, kto przyjdzie na zajęcia, może doświadczyć korzyści płynących z praktyki jogi w bezpiecznym, spokojnym środowisku – dodaje Agnieszka Specjalska. Działalność MandalaJoga i pasja jej założycielki pokazują, że poprzez lokalne inicjatywy można pozytywnie wpływać na życie ludzi i pomagać tym, którzy potrzebują wsparcia.
– Ekonomia społeczna to nie tylko wielkie projekty, ale także codzienne działania, które realnie pomagają ludziom i sprawiają, że mogą czuć się częścią wspólnoty. Czasami „tylko” tyle wystarczy, by zdobyć motywację do stawiania czoła problemem – komentuje Robert Dzięgielewski z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, która pomaga rozwijać takie organizacje.
„Pomagam, bo mam silną potrzebę naprawiania świata”
Na pytanie, co ją skłoniło, by zająć się działalnością społeczną, w ten sposób odpowiada Izabela Sopalska-Rybak, założycielka i prezeska fundacji Kulawa Warszawa, działająca od 2012 r. na rzecz osób z niepełnosprawnościami. – Zaczęłam działać, bo denerwowało mnie to, że Warszawa nie jest dostępna dla osób z niepełnosprawnościami i stwierdziłam, że to zmienię. Problem jest mi bliski, bo jestem osobą poruszającą się na wózku. Dla mnie nie ma znaczenia, czy ktoś boryka się z taką, czy inną niepełnosprawnością i ma trudności w korzystaniu z przestrzeni publicznej. Dla mnie ważne jest to, że każdy na równych prawach powinien móc z tej przestrzeni korzystać. Moim marzeniem jest to, żeby nie tylko Warszawa, ale cała Polska była krajem dostępnym dla każdego – stwierdza Izabela Sopalska-Rybak.
Założycielka Kulawej Warszawy realizuje swoją misję, organizując warsztaty dla firm i edukując w temacie zwiększania dostępności miejsc publicznych. Nie przypominają standardowych szkoleń dotyczących różnorodności w zespole. Aby zrozumieć skalę problemu, uczestnicy warsztatów wczuwają się w sytuację osób z niepełnosprawnościami. Sadzani są na wózkach lub zasłaniane są im oczy, lub uszy i muszą wykonać pewne czynności, które okazują się dużo trudniejsze, kiedy nagle tracą zmysły. Izabela Sopalska-Rybak jest również pomysłodawczynią projektu Dostępna Ginekologia, którego misją jest sprawienie, by jak najwięcej gabinetów było w pełni dostępnych dla kobiet, czyli m.in. dla pacjentek poruszających się na wózku, niewidomych, głuchych, neuroatypowych, itd. Projekt to również strona internetowa z wyszukiwarką dostępnych gabinetów ginekologicznych, na której każda kobieta może zgłosić, jakie konkretne dostosowania powinny znaleźć się w gabinecie w jej okolicy.
„Chcę zwrócić pomoc, którą kiedyś otrzymałam”
Nierzadko motywacją do działania są osobiste doświadczenia. Kobiety, które spotkały się z wykluczeniem lub musiały stawić czoła innym, życiowym problemom, często są bardziej skłonne do niesienia pomocy innym. Chcą dzielić się swoim doświadczeniem i wspierać inne kobiety w pokonywaniu trudności.
To historia Khedi Alieva, założycielki i prezeski fundacji Kobiety Wędrowne, mającej oddział na warszawskim Śródmieściu. Powstała, by wspierać oddolną samoorganizację kobiet z doświadczeniem przymusowej migracji, zapewniając bezpieczną i godną pracę. Tworzą ją kobiety pochodzące z różnych krajów. Spotykają się, organizują samopomoc, edukują, prowadzą warsztaty antyprzemocowe. Działają, by zwalczać dyskryminację wobec migrantek i uchodźczyń w wielu wymiarach: ze względu na płeć, pochodzenie etniczne i narodowe, religię, kolor skóry oraz systemowy brak dostępu do różnych obszarów życia społecznego, ekonomicznego i kulturalnego w Polsce.
– Jestem Czeczenką, w Polsce od 12 lat. Aż 6 lat zajęło mi znalezienie miejsca dla siebie, zmienienie sposobu myślenia o sobie, że nie jestem ofiarą wojny, lecz żyję w wolnym kraju i mogę o sobie decydować. Chcę, aby kobiety, które przybywają do Polski, uciekając przed wojną czy po prostu w poszukiwaniu lepszego życia, nie traciły tyle czasu co ja, tylko, a mogły od razu działać. Kiedyś ktoś mi pomógł, teraz chcę tę pomoc zwrócić. Prowadząc fundację, pomagam kobietom w zdobyciu pracy. Niezależność ekonomiczna jest bardzo ważna dla kobiety. Praca jest tym, co daje nam poczucie sensu i przynależności, ale również narzędzia, które pozwalają kształtować rzeczywistość wedle własnych potrzeb – zaznacza Khedi Aliev.
Uchodźczynie i migrantki obciążone często traumą wojny, które nie miały szansy zdobyć wykształcenia i zadbać o własny rozwój, mogą zdobyć pierwsze doświadczenie na rynku pracy, pracując w kuchni prowadzanej przez Kobiety Wędrowne. Świadczy usługi cateringu, dzięki którym przedsiębiorstwo społeczne może finansować swoją działalność. Wspólne gotowanie, dzielenie się nie tylko przepisami, ale również doświadczeniami, ma dla kobiet terapeutyczną moc.
Warszawski lokal z misją
„Założyliśmy spółdzielnię, bo chcieliśmy sami stworzyć sobie miejsce pracy na własnych zasadach” – to była motywacja Karoliny Goerigk, wiceprezes Spółdzielni „Margines”, by wraz z przyjaciółmi stworzyć przedsiębiorstwo społeczne. Powstało jako miejsce pracy dla osób wykluczonych społecznie i narażonych na dyskryminację (m.in. osoby ze społeczności LGBT, migranci) – wszystkich tych, którzy nie odnajdują się w tradycyjnych modelach zarządzania. – Zdecydowaliśmy, że będzie to spółdzielnia socjalna, bo taka forma prawna odpowiada wartościom, które wyznajemy. Są nimi m.in.: równość, solidarność, inkluzywność. Wywodzimy się ze środowiska alternatywnego i nie akceptujemy hierarchicznego zarządzania oraz reguł, którymi rządzi się dzisiejszy rynek pracy. Chcieliśmy prowadzić przedsiębiorstwo, które będzie naszą wspólną inicjatywą, ale nie będzie typowym biznesem obliczonym na zysk. Zależało nam, aby nasza działalność miała głębszy i pozytywny wpływ na lokalną społeczność – wyjaśnia Karoliny Goerigk.
Głównym obszarem działalności spółdzielni jest gastronomia. Na warszawskim śródmieściu przy ul. Kruczej 23/31 prowadzi Lokal Vegan Bistro. Jest otwarty nie tylko dla miłośników diety wegańskiej (hitem od początku powstania bistro jest roślinny „schabowy), ale dla wszystkich, którzy cenią sobie smaczne, zdrowe i jakościowe jedzenie. Restauracja korzysta tylko ze świeżych produktów dostarczanych przez miejscowych producentów. W ten sposób spółdzielnia wspiera lokalne, małe biznesy.
Jak podkreśla Karolina Goerigk, prowadzenie przedsiębiorstwa społecznego i w dodatku działanie w gastronomii, wiąże się z wieloma wyzwaniami. – Trzeba być non stop dla ludzi, mierzyć się problemami pracowników. Musimy śledzić na bieżąco zmiany w prawie, które dotyczą takich podmiotów jak nasz. Rosnące ceny, oraz coraz wyższe koszty działalności też nas dotyczą. Jednak po tylu latach wiem, że wybrany przez nas kierunek był właściwy i mamy na koncie sukcesy, z których możemy być dumni. To nie jest tak, że dzięki nam warszawiacy poznali kuchnię roślinną, ale faktem jest, że gdy zaczynaliśmy w 2013 r., byliśmy jednym z pierwszych wegańskich lokali w stolicy. Jeszcze ważniejsze jest to, że stworzyliśmy miejsce, które oferuje stabilne zatrudnienie i możliwość rozwoju w bezpiecznym i przyjaznym środowisku. Jak na gastronomię mamy bardzo małą rotację pracowników. Obecnie zatrudniamy 33 osoby, w tym 22 kobiety. Większość pracowników jest z nami od 5, nawet
8 lat. Bardzo rzadko się zdarza, że ktoś po prostu przychodzi na chwileczkę i odchodzi. Ludzie czują się u nas po prostu dobrze – opowiada Karoliny Goerigk.
Za realizowanie swojej misji oraz podtrzymywanie tradycji spółdzielczości w 2017 r. Spółdzielnia Socjalna Margines otrzymała nagrodę „Pomysł na rozwój” w konkursie na Przedsiębiorstwo Społeczne Roku im. Jacka Kuronia 2017. Spółdzielnia udowadnia, że ekonomia społeczna może być realnym narzędziem zmian społecznych oraz budowania bardziej sprawiedliwego społeczeństwa.
O tym, jak wygląda praca w przedsiębiorstwie społecznym i jak założyć taki podmiot można dowiedzieć się na stronie internetowej kampanii społecznej „ES jak SukcES”: www.esjaksukces.pl. Jej celem jest popularyzacja idei ekonomii społecznej na Mazowszu, zachęcenie osób pracujących oraz szukających pracy do tworzenia nowych przedsiębiorstw społecznych oraz pokazanie, że alternatywna ścieżka kariery zawodowej jest możliwa. Kampania skierowana jest do osób zainteresowanych zmianą miejsca pracy, zdobyciem nowej pracy, osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, studentów i studentek, młodych rodziców wracających na rynek pracy i osób 50+, często z niego wykluczonych.
Kampania powstała dzięki wsparciu finansowemu ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego. Organizatorami kampanii są Fundacja Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, Stowarzyszenie BORIS, Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej Siedlce, Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej Mazowsza Płockiego i Fundacja Fundusz Współpracy.
[1] Przedsiębiorstwa Społeczne w Polsce. Raport z badania 2024, zrealizowane przez Stowarzyszenie Klon/Jawor w ramach partnerstwa w projekcie „SAMO-ES. Samoorganizacja przedsiębiorstw społecznych jako odpowiedź na wyzwania społeczne”, marzec 2025.
[2] Tamże.
[3] European Commission: European Innovation Council and SMEs Executive Agency, Benchmarking the socio-economic performance of the EU social economy – Improving the socio-economic knowledge of the proximity and social economy ecosystem, Publications Office of the European Union, 2024, https://data.europa.eu/doi/10.2826/880860
Źródło: Propsy PR Non For Profit