Kobieta, mama i AuDHD. Kiedy macierzyństwo przestaje mieścić się w schemacie „ogarniętej mamy”
Bycie mamą z AuDHD może oznaczać jednoczesne doświadczanie ogromnej miłości i zaangażowania oraz przeciążenia bodźcami, zmianami i ciągłą gotowością do działania. Społeczne oczekiwania wobec „idealnej mamy” często nie uwzględniają indywidualnych potrzeb. Warto więc spojrzeć na macierzyństwo przez pryzmat potrzeb, zasobów i realnego wsparcia.
„Mamo, mamo, mamo…”
Macierzyństwo potrafi być wymagające dla każdej kobiety. Jednak w przypadku kobiety z AuDHD – czyli współwystępującymi cechami/diagnozami ADHD i autyzmu – codzienne wymagania mogą nakładać się na siebie w szczególnie intensywny sposób.
Nie chodzi o to, że kobieta z AuDHD jest „gorszą mamą”. Problem często leży gdzie indziej: macierzyństwo wymaga właśnie tych zasobów, które mogą być najbardziej obciążające – ciągłego przełączania uwagi, organizowania, reagowania na nieprzewidywalność, regulowania emocji i tolerowania dużej ilości bodźców.
„Mamo, mamo, mamo…”
Hałas. Dotyk. Płacz. Pytania. Bałagan. Zmiana planu. Kilka osób czegoś chce jednocześnie.
Dla części kobiet może to oznaczać narastające przeciążenie sensoryczne i poznawcze. Rodzicielstwo zwiększa liczbę przerw, zmian i obowiązków, a jednocześnie ogranicza możliwość regeneracji.
Do tego dochodzi coś jeszcze.
Niewidzialna praca
Kobieta może przez lata funkcjonować dzięki maskowaniu, planowaniu i ogromnemu wysiłkowi wkładanemu w dostosowanie się do oczekiwań otoczenia. Z zewnątrz wygląda na zorganizowaną, spokojną i kompetentną.
W środku może jednak nieustannie „trzymać wszystko w głowie”.
Badania dotyczące kobiet z późno rozpoznanym AuDHD pokazują, że doświadczenie kobiecości, maskowania i współwystępowania ADHD oraz autyzmu może być ze sobą silnie powiązane.
A potem pojawia się poczucie winy
„Dlaczego inne mamy dają radę?”
„Dlaczego potrzebuję ciszy?”
„Dlaczego tak bardzo denerwuje mnie dotyk?”
„Dlaczego zwykły dzień potrafi mnie całkowicie wyczerpać?”
To pytania, które mogą prowadzić do bardzo krzywdzącego wniosku: „jestem złą matką”.
Tymczasem trudność w funkcjonowaniu nie oznacza braku miłości do dziecka.
Można kochać swoje dziecko bezgranicznie i jednocześnie być przeciążoną.
Można potrzebować samotności i nadal być bliską mamą.
Można nie lubić hałasu, chaosu i ciągłego dotyku, a jednocześnie być czułym i zaangażowanym rodzicem.
Czego potrzebuje mama z AuDHD?
Nie kolejnej listy rzeczy, które „powinna robić lepiej”.
Często potrzebuje systemu, który uwzględnia jej sposób funkcjonowania:
- przewidywalności tam, gdzie jest ona możliwa,
- przestrzeni na regenerację,
- ograniczenia niepotrzebnych bodźców,
- dzielenia obowiązków,
- prostszych systemów organizacji,
- zgody na korzystanie ze wsparcia,
- oraz przede wszystkim odejścia od przekonania, że dobra mama musi być dostępna przez cały czas.
Macierzyństwo nie powinno wymagać ciągłego przekraczania własnych granic.
Najważniejsze pytanie nie brzmi:
„Jak sprawić, żeby mama wytrzymywała więcej?”
Ale:
„Jak zorganizować życie tak, żeby mama nie musiała cały czas funkcjonować na granicy swoich możliwości?”
To nie pobłażanie. To dostosowanie środowiska do realnych potrzeb człowieka.
Maja Roman
Psycholog
Fundacja ANEW Project
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Agnieszka Pryca-Nalepka, Stowarzyszenie MOST
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl