Jak Ferajna została obcym podmiotem – kronika pewnego namiotu
Satyryczna kronika pewnego namiotu, który niemal zmienił układ sił we wsi. O tym, jak lokalna organizacja społeczna działająca niekomercyjnie na rzecz ludzi nagle mogła zostać potraktowana jak „obcy podmiot”.
Był sobie namiot
Satyryczny felieton KGW Ferajna
Był sobie namiot.
Nie był wielki jak hala widowiskowa, nie posiadał własnego numeru REGON, nie startował w wyborach i - według naszej najlepszej wiedzy - nie miał nawet własnego zdania.
A jednak zdołał dokonać czegoś niezwykłego.
Sprawił, że KGW Ferajna, działające wśród mieszkańców, dla mieszkańców i razem z mieszkańcami, w pewnym momencie niemal z dnia na dzień awansowało do rangi… „obcego podmiotu”.
Jak do tego doszło?
Historia zaczyna się dość niewinnie.
Przez pewien czas Ferajna korzystała z namiotu należącego do sołectwa. Namiot służył podczas wydarzeń, spotkań i różnych lokalnych przedsięwzięć. Stał, chronił przed deszczem, czasem przed słońcem i najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy, jak ogromna odpowiedzialność historyczna spoczywa na jego aluminiowych stelażach.
W końcu zapadła decyzja, że namiot nie będzie już udostępniany.
Ferajna przyjęła tę informację.
Bez barykad.
Bez okupacji namiotu.
Bez manifestacji pod magazynem.
Bez powołania Komitetu Obrony Zadaszenia.
Nie powstał nawet ruch społeczny „Namiot dla Ferajny”.
Decyzja została po prostu przyjęta.
I wydawałoby się, że na tym historia mogłaby się zakończyć.
Ale wtedy namiot zrobił coś, czego nikt się po nim nie spodziewał.
Stał się symbolem.
Nagle zwykła sprawa organizacyjna zaczęła żyć własnym życiem. Pojawiły się emocje, komentarze, interpretacje, domysły i pytania, kto komu co powiedział, kto czego chciał i kto właściwie stoi po której stronie płachty namiotowej.
Ferajna ze zdumieniem odkryła przy tym, że może być traktowana jak podmiot zewnętrzny.
Trochę jak zagraniczna korporacja.
Tylko zamiast siedziby w Luksemburgu mamy Warkały.
Zamiast rady nadzorczej - zarząd KGW.
A zamiast miliardowych inwestycji - bigos, ciasto, stoły, wydarzenia, wolontariat i praca ludzi, którzy po prostu chcą coś zrobić.
I może warto w tym miejscu przypomnieć jeszcze jedną rzecz.
Ferajna nie jest przedsięwzięciem komercyjnym.
Nie działamy po to, żeby ktoś na tym zarobił. Nie jesteśmy firmą, która przyjechała z zewnątrz świadczyć usługi i wystawiać faktury za obecność we wsi.
Nasza działalność ma charakter społeczny i jest skierowana do ludzi.
Do mieszkańców, dzieci, seniorów, rodzin, sąsiadów i wszystkich tych, którzy chcą uczestniczyć w lokalnym życiu.
To właśnie dla nich organizujemy wydarzenia, przygotowujemy poczęstunki, angażujemy wolontariuszy, zdobywamy sprzęt, szukamy środków i poświęcamy swój czas.
Najczęściej prywatny.
Dlatego określenie organizacji społecznej działającej na rzecz własnych mieszkańców jako czegoś „obcego” brzmi co najmniej osobliwie.
Do niedawna byliśmy „naszym KGW”.
Potem najwyraźniej nastąpiła aktualizacja systemu.
Ferajna 2.0 - PODMIOT ZEWNĘTRZNY.
Możliwe, że następnym etapem będzie konieczność uzyskania wizy przy wjeździe na teren sołectwa.
Na wszelki wypadek zaczynamy też sprawdzać, czy do organizacji lokalnego wydarzenia nie będzie potrzebna odprawa celna.
Oczywiście żarty żartami.
Cała sytuacja pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego.
Organizacje społeczne nie powinny być traktowane jak konkurencja dla sołectwa, rady czy innych lokalnych środowisk. KGW, OSP, stowarzyszenia, grupy nieformalne i mieszkańcy nie są oddzielnymi państwami prowadzącymi politykę zagraniczną.
Zwłaszcza wtedy, kiedy ich działalność nie jest nastawiona na zysk, lecz na ludzi i lokalną społeczność.
Wszyscy działamy w tej samej miejscowości.
Dla tych samych ludzi.
A jeśli zaczniemy dzielić społeczność na „naszych” i „obcych”, to za chwilę okaże się, że bardziej niż namiotu brakuje nam czegoś znacznie ważniejszego.
Zwykłej rozmowy.
Ferajna nie zamierza więc prowadzić wojny namiotowej.
Nie utworzymy sztabu kryzysowego.
Nie będziemy również występować o interwencję ONZ.
Namiot można kupić.
Relacje między ludźmi odbudowuje się znacznie trudniej.
Dlatego pozostajemy Ferajną.
Nie obcym podmiotem.
Po prostu grupą ludzi z tej samej okolicy, działającą społecznie, niekomercyjnie i na rzecz innych ludzi.
A namiot?
Cóż.
Namiot prawdopodobnie nadal nie wie, co rozpętał.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Justyna Dziuma