Fundusz inny niż wszystkie? POP Fund i jego pomysł na wspieranie organizacji [wywiad]
Jak z pomysłu na wsparcie działań pomocowych dla uchodźców powstał fundusz, który dziś przygotowuje organizacje na przyszłe kryzysy? O mechanizmie działania POP Fund, jego ewolucji i roli NGO w systemie bezpieczeństwa rozmawiamy z Zofią Kwolek z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej.
Małgorzata Łojkowska, ngo.pl: – Skąd wziął się pomysł utworzenia Funduszu?
Zofia Kwolek: – W 2023 roku nadal zmagaliśmy się – mówię tutaj nie tylko o PCPM, ale w ogóle o organizacjach pozarządowych – z dużym wyzwaniem, jakim była odpowiedź na kryzys w Ukrainie. Jednocześnie fundusze na pomoc, zarówno w Ukrainie, jak i dla uchodźców w krajach goszczących, zaczęły się kończyć. Duzi donorzy zaczęli myśleć o zamykaniu programów, a potrzeby nadal były ogromne.
Ponieważ jesteśmy dosyć dużą organizacją humanitarną i mieliśmy dobre relacje z donorami, pomyśleliśmy, że moglibyśmy stworzyć mechanizm typu „pooled fund”. To mechanizm finansowy często wykorzystywany w świecie humanitarnym, który polega na tym, że środki od różnych donorów są zbierane w jednym miejscu, a następnie dystrybuowane do organizacji realizujących konkretne działania pomocowe.
Znamy ten mechanizm z dwóch stron. Z jednej jako organizacja humanitarna korzystamy z takich funduszy, między innymi w Libanie. Z drugiej strony Wojtek Wilk, prezes PCPM, współtworzył CERF (Central Emergency Response Fund) jeden z największych tego typu funduszy przy ONZ OCHA.
Pomyśleliśmy, że można by stworzyć taki fundusz, tylko z nieco innym mechanizmem, bo w funduszach ONZ donorami są rządy państw, a w naszym donorami są podmioty prywatne i fundacje korporacyjne. Druga różnica polega na tym, że w funduszach ONZ pieniądze trafiają do wspólnego koszyka i są potem redystrybuowane bez informacji dla donora, gdzie trafiły jego środki. U nas natomiast wiadomo, który donor sfinansował dany projekt.
Ile było do tej pory edycji konkursu POP Fund i czemu były poświęcone?
– Pierwsze trzy edycje poświęcone były wsparciu organizacji działających na rzecz uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy oraz społeczności goszczących. Ta trzecia koncentrowała się na projektach edukacyjnych – to był moment, w którym wprowadzono obowiązek edukacji dzieci ukraińskich w polskim systemie. Czwarta edycja dotyczyła wsparcia gmin objętych stanem klęski żywiołowej po powodzi w 2024 roku.
Warto zaznaczyć, że kiedy w 2023 roku zastanawialiśmy się nad nazwą funduszu, mieliśmy różne pomysły, ale ostatecznie wybraliśmy uniwersalną nazwę POP Fund, czyli Fundusz Polskich Organizacji Pozarządowych. Zakładaliśmy, że fundusz może w przyszłości wspierać także inne działania – nie tylko te związane z pomocą osobom uchodźczym z Ukrainy. I tak się rzeczywiście stało.
Teraz trwa piąta edycja – tak zwana „edycja odpornościowa”, związana z nowymi przepisami ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej.
W jaki sposób działa Fundusz?
– Funduszem zarządzamy my – PCPM, ale ma on także swój komitet sterujący. Każdy wniosek jest oceniany przez niezależnych ekspertów i ekspertki. Aplikacje składane są przez Witkac – elektroniczny system zarządzania wnioskami.
W jaki sposób powoływany jest komitet sterujący? Czy jego skład jest stały?
– Jego skład się częściowo zmieniał. Zawsze wchodzili do niego przedstawiciele organizacji, administracji centralnej, samorządów oraz donorów (w zależności od dostępności czasowej).
Włączenie organizacji pozarządowych do komitetu nie było proste, bo przyjęliśmy zasadę, że podmiot, który ma w nim swojego przedstawiciela, nie może jednocześnie ubiegać się o środki z funduszu – dla zachowania pełnej transparentności. To samo dotyczy ekspertek i ekspertów. Dlatego część tych, o których ja marzyłam, żeby dołączyli, nie mogła tego zrobić. Nabór na ekspertów był otwarty, zamieściliśmy ogłoszenie. Szukaliśmy ekspertów, którzy zajmują się dziedzinami, które obejmował konkurs.
Jaka jest rola komitetu sterującego?
– Podstawową rolą komitetu od początku była funkcja doradcza, przede wszystkim w zakresie wyznaczania priorytetów funduszu. Organizacji odpowiadających na kryzys w Ukrainie było bardzo wiele – od zajmujących się kulturą po wspierające osoby z grup marginalizowanych. Nie chcieliśmy sami decydować, które z nich wesprzeć. Zależało nam na szerokim gronie doradców. Komitet odgrywa też ważną rolę w procedurze oceny wniosków.
Jak wygląda ta procedura?
– Każdy wniosek jest oceniany przez dwoje ekspertów. Lista najwyżej ocenionych projektów trafia do komitetu sterującego i jest przez niego omawiana – szczególnie te, które są wysoko ocenione, ale nie zmieściły się na liście do dofinansowania. To ważne, bo zdarzają się projekty ocenione bardzo wysoko przez jednego eksperta, ekspertkę i trochę niżej przez drugiego. Na spotkania zapraszamy osoby, które oceniały wnioski, żeby mogły przedstawić swoje argumenty. Zdarza się, że po tej dyskusji oceny są korygowane, a komitet podejmuje decyzję o dofinansowaniu wybranych projektów.
Na tym etapie odbywa się też rozmowa na temat tego, który donor dofinansuje który projekt, bo część donorów ma wybrane obszary, które chętniej wspiera – np. dla Pfizer Foundation to jest obszar edukacji, a dla Fundacji Biedronki to są osoby starsze.
W jaki sposób odbywa się to przypisanie donorowi projektu?
– Najczęściej to my proponujemy, który projekt zostaje przypisany danemu darczyńcy. Nie przypominam sobie, żeby ktoś kiedyś zgłosił sprzeciw.
Jak pozyskujecie darczyńców? Udało się Wam pozyskać środki m.in. od firm takich jak Meta czy Google – to chyba nie było proste?
– Z większością donorów współpracowaliśmy już wcześniej – to relacje budowane przez lata. Dzięki Fundacji Biedronki zrealizowaliśmy na przykład duży projekt wsparcia osób starszych mieszkających w Ukrainie przy linii frontu.
W przypadku Google czy Meta spotkała się potrzeba organizacji komercyjnej, która chciała wesprzeć działania związane z pomocą uchodźcom, z naszym pomysłem na to, jak dobrze wykorzystać te środki, redystrybuując je do mniejszych organizacji, które często nie są w stanie samodzielnie sprostać wymaganiom proceduralnym dużych donorów.
Celem piątej edycji jest przygotowanie organizacji pozarządowych do efektywnej współpracy z systemem ochrony ludności i obrony cywilnej oraz budowanie odporności polskiego społeczeństwa na kryzysy. Wsparły ją Fundacja PKO Banku Polskiego i Fundacja Orlen, obie podzielając nasze przekonanie, że bezpieczeństwo zaczyna się na poziomie lokalnym. To dla nas sygnał, że największy polski biznes dostrzega realną potrzebę inwestowania w stabilność i przygotowanie obywateli na trudne czasy.
W jakiej wysokości dotację może otrzymać z POP Fund?
– Kwoty różniły się w zależności od edycji. W ostatniej przyznawaliśmy dotacje na projekty małe – do 50 tys. zł oraz średnie – do 100 tys. zł. We wcześniejszych edycjach były także granty większe, sięgające nawet 500 tys. zł.
Różne były też budżety poszczególnych edycji: w pierwszej rozdysponowaliśmy około 800 tys. zł, w drugiej 6 mln, w trzeciej i czwartej około 1 mln, a w piątej około 2,7 mln zł.
Warto dodać, że uzupełnialiśmy ten budżet także naszymi środkami statutowymi – tam, gdzie widzieliśmy taką potrzebę.
W jaki sposób współpracujecie z beneficjentami? Czy oferujecie jakieś dodatkowe wsparcie?
– Zawsze organizujemy spotkanie informacyjne dotyczące konkursu, podczas którego wyjaśniamy, jak wypełnić wniosek i na co zwracamy uwagę. Następnie spotykamy się z organizacjami, które otrzymały grant, żeby omówić nasze oczekiwania dotyczące raportowania i widoczności projektu oraz odpowiedzieć na pytania. W trakcie realizacji projektów organizacje mogą też korzystać ze wsparcia managerki funduszu i opiekunek projektów.
Po trzeciej edycji zorganizowaliśmy spotkanie sieciujące wszystkich grantobiorców oraz szkolenia z zakresu monitoringu i komunikacji. Dzięki wsparciu Google możliwe było także przeprowadzenie szkolenia dotyczącego mediów społecznościowych. Wcześniej zapytaliśmy organizacje, jakie wsparcie byłoby dla nich najbardziej przydatne.
Staramy się rozmawiać z organizacjami i odpowiadać na ich potrzeby.
Dzięki temu wprowadziliśmy w funduszu zasadę przyznawania w ramach dofinansowania środków niezwiązanych bezpośrednio z projektem – tzw. „overheads”. To środki, które organizacja może przeznaczyć na to, na co tylko potrzebuje.
Czy widzicie jakieś wspólne cechy projektów, które otrzymują dofinansowanie?
– Zwracamy na pewno uwagę na skalę i efektywność wsparcia – czyli to, ile osób obejmuje projekt w stosunku do jego kosztu oraz jaki ma realny wpływ na społeczność. Chodzi o to, żeby projekty rzeczywiście odpowiadały na konkretne potrzeby i przynosiły możliwie szeroki efekt.
W każdej edycji były także dodatkowe kryteria punktowe, określone w regulaminie. Premiowaliśmy między innymi organizacje spoza dużych miast, żeby wyrównać ich szanse w dostępie do środków. W niektórych edycjach dodatkowe punkty można było też uzyskać za współpracę z samorządem, potwierdzoną na przykład listem rekomendacyjnym.
Porozmawiajmy o ostatniej edycji. Jakie są jej priorytety i skąd się wzięły?
– Jesteśmy organizacją humanitarną, która przez lata działała głównie poza granicami Polski. Pierwsze działania na większą skalę w kraju podjęliśmy na granicy polsko-białoruskiej, kolejne w odpowiedzi na eskalację wojny w Ukrainie.
Z tych doświadczeń wyciągnęliśmy wnioski dotyczące zarówno samej pomocy, jak i jej koordynacji oraz poziomu przygotowania na kolejne kryzysy. Biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną, wiemy, że to przygotowanie jest dziś szczególnie ważne.
Śledziliśmy proces uchwalania ustawy o ochronie ludności, rozporządzeń do niej oraz Programu Ochrony Ludności. Cieszymy się, że organizacje pozarządowe zostały włączone do tego systemu, że będą miały konkretne zadania oraz że te, które staną się podmiotami ochrony ludności, będą miały szansę na ich finansowanie. Uważamy, że zgodnie z zasadą subsydiarności część działań powinna być realizowana przez organizacje pozarządowe.
Pomyśleliśmy, że dobrze byłoby wzmocnić organizacje, które zdobyły już duże doświadczenie, wspierając uchodźców, a jednocześnie zaczęły mieć problemy finansowe spowodowane gwałtownym ograniczeniem finansowania ze strony administracji amerykańskiej oraz ogólnym zmniejszeniem liczby środków w na pomoc humanitarną.
Wiedzieliśmy, że mają one zaangażowane zespoły i że wsparcie w obszarze budowania odporności przed kolejnym kryzysem ułatwi im później ubieganie się o uznanie za podmiot ochrony ludności i oferowanie działań w konkretnych obszarach oraz ich finansowanie.
To edycja, z której jestem wyjątkowo dumna, bo tym razem nie odpowiadamy na konkretny kryzys, ale umożliwiamy przygotowanie się do niego. Wiadomo, że w świecie humanitarnym pieniądze najłatwiej pozyskuje się, gdy kryzys już wystąpi. Dzięki naszemu konkursowi możemy już teraz budować odporność organizacji.
Jednym z priorytetów tej edycji są też inicjatywy edukacyjne?
– Tak, to też łączy się z Ustawą o ochronie ludności, ponieważ zadania przypisane organizacjom w Programie Ochrony Ludności to właśnie obszar edukacji i pomocy humanitarnej.
Ma pani wrażenie, że dobrze zainwestowaliście te środki?
– Tak, zdecydowanie.
Uważam, że organizacje pozarządowe w ostatnich latach pokazały, że mogą być partnerami dla administracji w odpowiedzi na kryzysy. Robią wiele rzeczy dobrze i często lepiej znają lokalne potrzeby, bo są bliżej ludzi.
Dostrzegam też, że administracja – zarówno samorządowa, jak i centralna – to zauważa.
Sytuacja geopolityczna niestety jest taka, że powinniśmy przygotowywać się na kryzysy i budować odporność społeczną. A budowanie odporności to nie tylko dostarczenie każdemu podręcznika o bezpieczeństwie, ale także włączenie trzeciego sektora w działania na rzecz bezpieczeństwa.
Czy myślicie już o kolejnych edycjach konkursu?
– Myślimy o szóstej edycji i mamy nadzieję, że uda się ją zorganizować jeszcze w tym roku. Jeśli tak, prawdopodobnie będzie ona również dotyczyć obszaru odporności. Jeżeli wśród czytelników są przedstawiciele biznesu, którzy chcieliby się w to włączyć, zapraszam do kontaktu.
Zofia Kwolek – Dyrektorka ds Relacji Zewnętrznych PCPM, członkini zarządu.
Z sektorem humanitarnym związana od prawie dwudziestu lat. Rozwijała polskie biuro UNICEF, prowadząc kluczowe działania z zakresu komunikacji, relacji zewnętrznych i fundraisingu. Odpowiadała za najważniejsze projekty dot. relacji z interesariuszami, w tym za współpracę z Ambasadorami Dobrej Woli UNICEF – znanymi Polkami i Polakami, wspierającymi działania organizacji. Brała udział w kluczowych dla sektora pozarządowego w Polsce inicjatywach, m.in. pracach koalicji „SMS bez VAT” (zniesienie podatku VAT od SMS-ów charytatywnych) oraz pracach nad zmianą ustawy o zbiórkach publicznych.
Z PCPM związana od 2019 r., stworzyła od podstaw dział fundraisingu, rozwijając obszar wsparcia organizacji przez darczyńców indywidualnych i korporacyjnych. Wdrożyła rozwiązania, które ułatwiają Darczyńcom zaangażowanie w działania Fundacji PCPM. Rozwinęła współpracę ze środowiskiem biznesu. Reprezentuje organizację w działaniach publicznych – na arenie polskiej i międzynarodowej – budując rozpoznawalność i markę organizacji wśród kluczowych interesariuszy PCPM.
Źródło: informacja własna ngo.pl