Czy pisanie wniosków o granty z pomocą AI jest nieetyczne?
Ostatnio podczas jednej z moich rozmów z fundacjami, zapytano mnie co sądzę o kwestii używania narzędzi AI przy pisaniu wniosków o dotacje w kontekście zachowania zasad etyki. Niniejszy artykuł jest więc próbą zajęcia stanowiska w tej materii i zarazem odpowiedzią na pytanie, dlaczego w ogóle powstają takie narzędzia jak Grantbot.pl.
Co już było i co nadchodzi
Jeszcze kilka lat temu wniosek o grant pisał człowiek w Wordzie, korzystając z poprzednich aplikacji, instrukcji, arkuszy Excela, konsultacji ze specjalistami i wyszukiwarki Google. Dzisiaj do tego zestawu narzędzi dołączyła sztuczna inteligencja.
Czy wykorzystanie AI do przygotowania wniosku o grant lub dotację jest nieetyczne?
Moim zdaniem — samo w sobie nie. Szczególnie wtedy, gdy regulamin konkursu tego nie zabrania, informacje przedstawione we wniosku są prawdziwe, a wnioskodawca nie ukrywa sposobu, w jaki przygotował dokument.
Problem etyczny zaczyna się gdzie indziej: wtedy, gdy AI służy do tworzenia fikcyjnych danych, wymyślania partnerów, fałszowania doświadczenia organizacji czy deklarowania rezultatów, których wnioskodawca nie zamierza lub nie jest w stanie osiągnąć.
Wniosek grantowy nie jest konkursem literackim
To chyba najważniejszy punkt.
W większości programów grantowych nie wygrywa najpiękniej napisany tekst. Wniosek jest przede wszystkim ustrukturyzowanym dokumentem, który ma wykazać zgodność projektu z określonym zestawem wymagań.
Wnioskodawca musi opisać problem, grupę docelową, cele, działania, rezultaty, wskaźniki, harmonogram, budżet, ryzyka i sposób zarządzania projektem. Do tego dochodzą limity znaków, kryteria formalne, kryteria oceny, katalog kosztów kwalifikowanych i często dziesiątki stron dokumentacji konkursowej.
To nie jest poezja. Jeżeli AI pomaga przełożyć rzeczywisty pomysł organizacji na język wymagany przez instytucję finansującą, trudno uznać sam fakt wykorzystania takiego narzędzia za nieetyczny.
Od dawna nie piszemy wniosków „samodzielnie”
Warto również zadać inne pytanie: co właściwie oznacza samodzielne napisanie wniosku?
Organizacje od lat zatrudniają konsultantów, firmy doradcze i profesjonalnych grant writerów. Korzystają z gotowych wzorów, poprzednich aplikacji, baz projektów, generatorów budżetów, korektorów językowych i prawników. Czasami osoba przygotowująca dokument nie jest nawet członkiem organizacji ubiegającej się o finansowanie. Nie uznajemy automatycznie takiego wniosku za nieetyczny. Dlaczego więc mielibyśmy przyjąć zupełnie inne kryterium tylko dlatego, że część tej pracy wykonuje oprogramowanie? Jeżeli ekspert może powiedzieć:
„Wasz cel jest zbyt ogólny. Zmieńmy go tak, żeby był mierzalny i odpowiadał kryteriom konkursu”,
to AI wykonujące podobną analizę nie zmienia automatycznie etycznego charakteru całego procesu.
AI jest już po obu stronach procesu grantowego
Warto też zauważyć, że narzędzia AI nie są domeną wyłącznie osób, które samodzielnie przygotowują wnioski.Coraz częściej sięgają po nie również wyspecjalizowane firmy konsultingowe i profesjonalni grant writerzy. AI może pomagać im analizować dokumentację konkursową, porównywać wymagania z treścią projektu, redagować tekst, wyszukiwać niespójności czy sprawdzać, czy wszystkie kryteria zostały odpowiednio zaadresowane.
Trudno więc uznać wykorzystanie AI przez małą fundację czy przedsiębiorcę za nieetyczne tylko dlatego, że zamiast zatrudnić konsultanta korzystają z technologii, z której sam konsultant również może korzystać. Co więcej, podobne narzędzia mogą pojawiać się także po drugiej stronie procesu. AI może wspierać instytucje i ekspertów oceniających wnioski w sprawdzaniu kompletności dokumentacji, zgodności z regulaminem, spójności budżetu, wskaźników czy deklarowanych rezultatów. Nie musi przy tym zastępować eksperta ani podejmować ostatecznej decyzji o przyznaniu finansowania. Może wykonywać dokładnie tę część pracy, do której nadaje się najlepiej: analizować duże ilości informacji, porównywać dokumenty i wskazywać potencjalne niespójności wymagające uwagi człowieka.
Powstaje więc interesująca sytuacja:
AI może pomagać przygotować wniosek, a inne AI może później pomagać go zweryfikować.
Człowiek nadal pozostaje odpowiedzialny za decyzję — zarówno po stronie wnioskodawcy, jak i instytucji finansującej. Zmienia się natomiast charakter jego pracy.
Zamiast poświęcać czas na mechaniczne sprawdzanie setek wymagań, może skoncentrować się na tym, czego AI nie powinno rozstrzygać samodzielnie: jakości pomysłu, jego zasadności, wykonalności i rzeczywistej wartości projektu. W takim świecie pytanie „czy przy tym wniosku użyto AI?” będzie miało coraz mniejsze znaczenie.
Znacznie ważniejsze będzie inne:
Czy projekt jest prawdziwy, zgodny z zasadami, dobrze zaprojektowany i wart finansowania?
AI może wyrównywać dostęp do finansowania
Jest jeszcze jeden argument, o którym mówi się zdecydowanie za mało. Profesjonalne przygotowanie wniosku kosztuje. Duża organizacja, uczelnia czy przedsiębiorstwo może posiadać własny dział projektów albo zatrudnić wyspecjalizowaną firmę konsultingową. Mała fundacja, lokalne stowarzyszenie, szkoła czy mikroprzedsiębiorstwo często nie ma takich możliwości.
Powstaje więc paradoks: o publiczne pieniądze przeznaczone na rozwiązanie określonego problemu skuteczniej może ubiegać się niekoniecznie organizacja z najlepszym pomysłem, lecz ta, która potrafi najlepiej sfinansować proces przygotowania aplikacji. AI może częściowo zmniejszać tę przewagę. Może pomóc małej organizacji zrozumieć dokumentację konkursową, uporządkować projekt, znaleźć niespójności, poprawić język albo przygotować pierwszą wersję opisu zgodnego z wymaganiami. Można więc argumentować, że odpowiedzialnie stosowana AI nie tylko nie musi być problemem etycznym — może wręcz demokratyzować dostęp do profesjonalnego przygotowania wniosków.
AI nie powinno wymyślać projektu. Powinno pomagać go opisać
Tu przebiega ważna granica.
Wyobraźmy sobie organizację, która rzeczywiście pracuje z seniorami. Zna potrzeby swoich odbiorców, ma zespół, partnerów i konkretny pomysł na projekt.
Asystent AI może pomóc przekształcić te informacje w logiczną strukturę:
problem → cel → działania → rezultaty → wskaźniki → budżet.
Może również zauważyć, że wskaźnik nie mierzy deklarowanego rezultatu albo że zaplanowane działanie nie prowadzi logicznie do osiągnięcia celu. To jest wsparcie. Zupełnie czym innym byłoby polecenie:
„Wymyśl mi doświadczenie organizacji, którego nie mamy, żeby zdobyć dodatkowe punkty”.
To byłoby nieetyczne niezależnie od tego, czy fałszywy tekst napisał człowiek, AI czy wynajęty konsultant. Problemem jest oszustwo, a nie narzędzie użyte do napisania zdania.
Odpowiedzialność nadal pozostaje po stronie człowieka
AI nie powinno być traktowane jako autor, który przejmuje odpowiedzialność za projekt. Ostatecznie to wnioskodawca składa dokument, deklaruje prawdziwość informacji i — jeśli otrzyma finansowanie — będzie musiał projekt zrealizować i rozliczyć. Dlatego wykorzystanie AI nie zwalnia człowieka z obowiązku weryfikacji. Wręcz przeciwnie. Im więcej pracy delegujemy systemowi AI, tym ważniejsze staje się sprawdzanie faktów, liczb, warunków konkursu, kwalifikowalności kosztów i zgodności przygotowanego tekstu z rzeczywistymi możliwościami organizacji. AI może być współ-pilotem. Nie powinno być podpisem pod wnioskiem.
Transparentność rozwiązuje dużą część problemu
Jeżeli instytucja finansująca wymaga ujawnienia wykorzystania generatywnej AI, należy to oczywiście zrobić. Jeżeli regulamin ogranicza lub zakazuje jej stosowania, te zasady również trzeba respektować. Ale tam, gdzie korzystanie z AI jest dozwolone, nie widzę powodu, aby traktować je jako coś, co należy ukrywać. Można przecież jasno powiedzieć:„Wniosek został przygotowany z wykorzystaniem narzędzi AI wspierających analizę dokumentacji, redakcję tekstu i kontrolę spójności. Za treść, dane i ostateczną wersję aplikacji odpowiada wnioskodawca”. Taka transparentność pozwala oddzielić korzystanie z technologii od wprowadzania oceniającego w błąd.
AI może nawet poprawić jakość oceny
Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt. Źle przygotowany wniosek nie zawsze oznacza zły projekt. Świetna inicjatywa może zostać odrzucona dlatego, że jej autor nie potrafił odpowiednio opisać teorii zmiany, dobrać wskaźników albo zmieścić skomplikowanego projektu w limicie 4 000 znaków. Jeżeli AI pomaga usunąć tę „warstwę językową”, oceniający może w większym stopniu porównywać merytoryczną jakość projektów, a w mniejszym — umiejętności "copy writerskie" ich autorów. Oczywiście działa to tylko wtedy, gdy system oceny potrafi odróżnić dobrze napisany wniosek od rzeczywiście dobrze zaprojektowanego przedsięwzięcia. I być może właśnie tutaj AI wymusi potrzebną zmianę. Jeżeli każdy będzie w stanie wygenerować poprawnie brzmiący opis projektu, coraz mniejsze znaczenie będzie miało to, kto potrafi najładniej napisać wniosek, a większe: kto posiada doświadczenie, wiarygodne dane, sensowny budżet, odpowiednich partnerów i realistyczny plan osiągnięcia rezultatów.
Nie pytajmy, czy AI napisało wniosek
Rozwój generatywnej AI prawdopodobnie sprawi, że za kilka lat pytanie „czy ten wniosek został napisany przy pomocy AI?” będzie miało podobne znaczenie jak dzisiejsze pytanie, czy autor korzystał ze sprawdzania pisowni, Excela albo wyszukiwarki internetowej. Znacznie ważniejsze będą inne pytania:
Czy projekt jest potrzebny? Czy przedstawione informacje są prawdziwe? Czy plan jest realistyczny? Czy budżet jest uzasadniony? Czy organizacja potrafi dowieźć deklarowane rezultaty?
Bo ostatecznie grant nie powinien być nagrodą za umiejętność pisania wniosków. Powinien być sposobem finansowania dobrych projektów. Jeżeli AI pomaga dobremu projektowi zostać lepiej opisanym — transparentnie, zgodnie z regulaminem i pod kontrolą człowieka — trudno uznać to za nieetyczne. To po prostu kolejne narzędzie. A odpowiedzialność za sposób jego wykorzystania nadal należy do człowieka
Źródło: Grantbot.pl
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Dagmara Szastak
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ