Wyniki konkursu FIO opublikowane w tym tygodniu pokazują skalę problemu: na blisko 2000 wniosków dofinansowanie dostało 277. Ale problem nie leży w konkursie. Leży w modelu, w którym przyszłość organizacji zależy od podpisu urzędnika — nie od relacji z darczyńcami.
Codzienność NGO: między misją a niepewnością
Liderom wielu organizacji pozarządowych ostatnie dni upłynęły pod znakiem czekania na opublikowanie list rankingowych. W takich momentach wstrzymuje się oddech. Za każdą cyfrą w tabeli kryją się przecież etaty pracowników, opłacone czynsze i, co najważniejsze, pomoc dla beneficjentów. Kiedy okazuje się, że dofinansowania brak, misja organizacji schodzi na drugi plan, a pierwsze miejsce zajmuje stres o to, co dalej. Doświadczenie bycia na liście rezerwowej lub decyzji odmownej jest wspólnym mianownikiem dla tysięcy polskich społeczników, którzy zamiast planować rozwój, walczą o przetrwanie.
Komentarze pod wynikami konkursów często pełne są rozgoryczenia: „zabrakło szczęścia”, „FIO zawsze było loterią”, „dopracowany wniosek dostał mniej punktów niż rok temu”. Te głosy pokazują, że organizacje pracują ciężko, wkładają ogromny wysiłek w pisanie ofert, ale ich przyszłość wciąż zależy od czynników zewnętrznych. Problem nie leży w braku kompetencji merytorycznych czy lenistwie zespołów. To problem systemowy, który wynika z przekonania, że jedyną drogą finansowania NGO są projekty. Większość branży pracuje w chaotycznym trybie grantowym nie ze świadomego wyboru, ale dlatego, że mało kto wie, jak budować fundamenty, które nie chwieją się w posadach, gdy grantodawca odmówi.
Skąd się wziął model „od zbiórki do zbiórki”
Przez lata sektor NGO w Polsce był kształtowany przez dotacje celowe. Nauczyliśmy się myśleć w kategoriach projektu – początek, koniec i określony budżet. To naturalnie wymusiło skupienie na akcyjności. Kiedy brakuje środków, najszybszym ratunkiem wydaje się zbiórka. Niestety, to rozwiązanie doraźne, które daje chwilowy oddech, ale rzadko buduje trwałą niezależność, mając daleko idące skutki uboczne.
Jak rozpoznać, że Twoja organizacja utknęła w trybie grantowym? Symptomy są powtarzalne:
Jestem w stanie się założyć, że jeśli jesteś związany z trzecim sektorem, doświadczyłeś już tego wcześniej lub wciąż doświadczasz tego na co dzień.
Traktowanie darczyńców jak anonimowych wpłacających, a nie partnerów misji.
Ogromny stres liderów i zespołu przy każdym ogłoszeniu wyników grantowych.
Poczucie, że przy każdej nowej inicjatywie komunikacja z darczyńcami zaczyna się od zera.
Brak ciągłości wpływów i dziury budżetowe między projektami.
Wysoka cena modelu grantowego dla NGO-sów w Polsce
Aby dotrzeć do źródła problemu, należy na wstępie wyraźnie rozróżnić zbiórkę od fundraisingu. Zbiórka to akcja – jednorazowy zryw wokół konkretnej potrzeby. Fundraising to system relacji. Poleganie wyłącznie na akcjach i grantach sprawia, że lider NGO oddaje kontrolę nad swoją organizacją instytucjom zewnętrznym lub zmiennym nastrojom społecznym. Bez własnego systemu pozyskiwania środków organizacja nigdy nie będzie w pełni suwerenna w swoich decyzjach.
Cena, jaką płacą NGO-sy za brak stabilności, jest bardzo wysoka. To przede wszystkim niemożność długofalowego planowania. Trudno zatrudnić specjalistę na lata, gdy finansowanie jest zapewnione na sześć miesięcy. Do tego dochodzi wypalenie zawodowe – najlepsi ludzie odchodzą z sektora nie dlatego, że stracili pasję, ale dlatego, że mają dość życia w permanentnym lęku o przyszłość miejsca pracy.
Konsekwencje dla całego sektora
Kiedy tysiące pracowników organizacji naraz wstrzymują oddech, cierpi na tym całe społeczeństwo. Brak stabilności oznacza mniejszą skuteczność działań pomocowych i trudność w budowaniu zaufania. Darczyńcy i partnerzy chcą wspierać silne, stabilne podmioty, a nie takie, które co chwilę toną w kryzysie finansowym. Uzależnienie od grantów osłabia głos sektora w debacie publicznej – trudniej o niezależność, gdy Twoje istnienie zależy od podpisu urzędnika.
No dobrze, ale skoro ten model nie jest wydajny, to czy jest jakiś inny? Jak inaczej zdobywać fundusze dla swojej organizacji, jeśli nie przez zbiórki i granty?
Alternatywą jest potraktowanie fundraisingu jako stałego elementu strategii. Wyobraź sobie organizację, która zamiast czekać na decyzję NIW, opiera swój budżet na rozproszonych, ale regularnych darowiznach od osób podzielających jej wartości. To model, w którym grant jest dodatkiem do stabilnej bazy, a nie jej jedynym filarem. To przejście od proszenia o pomoc do oferowania współudziału w realnej zmianie świata.
Czego dziś najbardziej potrzebują NGO?
Analiza potrzeb organizacji wskazuje, że nie brakuje nam serca do pracy ani nowoczesnych narzędzi do działania. Brakuje jednak planu i struktury. Stabilnego finansowania. Większość organizacji działa intuicyjnie, na czuja, od projektu do projektu. Potrzebujemy przejrzystych schematów działania, które pozwolą zaplanować fundraising miesiąc po miesiącu, bez zgadywania i bez chaosu. Dopiero zmiana celu z “zbieramy na konkretny cel” na “budujemy stabilne, regularne przychody” pozwoli organizacjom odetchnąć z ulgą i realizować misję bez stresu.
Budowanie stabilności finansowej to proces, który zaczyna się od zmiany podejścia do fundraisingu.
A jak to zrobić, pokaże Martyna Mazela, założycielka Instytutu Fundraisingu na bezpłatnym masterclassie, który poprowadzi na żywo on-line.
Martyna Mazela – jest ekspertką fundraisingu z 20-letnim doświadczeniem. Od 2003 roku tworzy i wdraża strategie fundraisingowe, które pozwalają NGOs podwajać, a nawet potrajać przychody z darczyńców indywidualnych i biznesowych co roku.
Pracowała z ponad 100 NGOs w Polsce m.in. z: SOS Wioski Dziecięce, Hospicjum Proroka Eliasza, Fundacją Rak’n’Roll, DKMS, WWF Polska, Fundacją im. ks. Jana Kaczkowskiego, Stowarzyszeniem Ekostraż, Stowarzyszeniem mali bracia Ubogich, Stowarzyszeniem Dom Aniołów Stróżów, Fundacją Podaj Dalej, Czerwone Noski Klown w Szpitalu i wieloma innymi.
W tym masterclassie podzieli sprawdzonym skalowalnym modelem finansowania z darowizn, którego używają największe NGOs w Polsce i na świecie. Ten model sprawia, że każda, najmniejsza organizacja, która go wdroży, z czasem zaczyna zbierać dziesiątki, setki, a potem miliony złotych.
To 3 dni spotkań dla liderów NGO i fundraiserów, którzy chcą wyjść z niepewności grantów, dotacji i zbiórek i stworzyć przewidywalny plan działań stabilnych darowizn.
Podczas 3 dni dowiesz się, jak ułożyć 12-miesięczny system lojalnych darczyńców, który daje organizacji spokój, a Tobie kontrolę nad finansami na lata.
Bezpłatny Masterclass dla Liderów NGO prowadzony przez Instytut Fundraisingu:
„Fundraising bez chaosu – 3 dni do planu przewidywalnych darowizn w NGO”
14–16 kwietnia w godz. 13:00 -15:00
On-line - zoom
Zarezerwuj bezpłatne miejsce, ponieważ liczba miejsc jest ograniczona.
Źródło: Fundacja Instytut Fundraisingu