Przeglądarka Internet Explorer, której używasz, uniemożliwia skorzystanie z większości funkcji portalu ngo.pl.
Aby mieć dostęp do wszystkich funkcji portalu ngo.pl, zmień przeglądarkę na inną (np. Chrome, Firefox, Safari, Opera, Edge).
ngo.pl używa plików cookies, żeby ułatwić Ci korzystanie z serwisuTen komunikat zniknie przy Twojej następnej wizycie.
Dowiedz się więcej o plikach cookies
Żeby zacząć korzystać z technologii, potrzebny jest pewien kapitał wiedzy [WYWIAD cz. 1]
Michał Jadczak
Technologie są nieodzownym elementem rozwoju. Niezależnie od tego, czym się zajmujemy, jeżeli zaprzęgniemy do tego nowe technologie, zyskamy ogromne korzyści z tego wynikające. Dlaczego zatem tak niewiele osób sięga po takie rozwiązania?
http://www.sxc.hu/photo/962980
Autor/źródło: http://www.sxc.hu/photo/962980
Fundacja AdHoc zajmuje się promowaniem wykorzystania technologii wśród organizacji pozarządowych, ale nie tylko. Swoją wiedzą chętnie dzieli się z każdym, kto jest zainteresowany zastosowaniem nowych technologii lub kto chciałby dowiedzieć się o nich nieco więcej. Fundacja prowadzi także warsztaty technologiczne dla dzieci i młodzieży, pozwalając im za zaznajamianie się z programistyką od najmłodszych lat. O działalności AdHoc, korzystaniu z technologii i problemach z tym związanych w pierwszej części wywiadu rozmawiamy z Agnieszką Świątecką i Jakubem Rosińskim.
Reklama
Technologie.ngo.pl: - Może na początku określmy, czym zajmuje się Fundacja AdHoc? Prowadzicie mnóstwo projektów, większość z nich oscyluje wokół nowych technologii i wdrażania ich w życie, ale czy dotyczy to również NGO-sów, czy głównie są to warsztaty dla dzieci i młodzieży?
Agnieszka Świątecka, Prezes Zarządu Fundacji AdHoc: Główne założenia i podstawowa misja Fundacji to wsparcie NGO-sów i różnych podmiotów działających na rzecz dobra społecznego, poprzez doradztwo, warsztaty, tworzenie rozwiązań, które mogą mieć pozytywny wpływ na ich pracę.
A skąd idea? Czy powstanie Fundacji było odpowiedzią na potrzeby "rynku", czy Fundacja powstała niezależnie od technologicznych problemów NGO-sów?
A.Ś.: - W pewnym sensie – tak, była to odpowiedź na zapotrzebowanie. Idea narodziła się pod wpływem moich rozmów z przedstawicielami różnych organizacji, którzy ogólnie narzekali czy to na brak wiedzy, czy brak możliwości pozyskania technologii, czy w ogóle brak wiedzy o możliwościach, jakie istnieją - począwszy od takich naprawdę podstawowych rzeczy, typu przeszkolenie pracowników np. z pakietu Office, a skończywszy na dedykowanych rozwiązaniach, których też było widocznie brak.
Reklama
Patrząc na problemy, jakie organizacje mają z technologiami, można by wysnuć wniosek, że ludzie pracujący w organizacjach trochę boją się technologii. Nie chodzi nawet o nieumiejętność ich wykorzystania, ale obawa przed korzystaniem jako takim, wynikająca często z tego, że po prostu nie widzą w tym sensu.
A.Ś.: - Wydaje mi się, że i tak dużo się zmieniło. Od kiedy zakładaliśmy Fundację w 2010 roku, widzę duży postęp i wtedy czułam, że byliśmy bardziej potrzebni, niż w tej chwili. Wasz portal również sporo robi w kierunku uświadamiania i informowania czy edukowania organizacji, i widzę, że coraz więcej organizacji jednak po technologie sięga. Wystarczy spojrzeć chociażby na Sektor 3.0, na który bilety rozeszły się chyba w ciągu doby.
W takim razie, jakie problemy są wciąż żywe? Z czym mają problem NGO-sy?
A.Ś.: - Hm... Wydaje mi się, że cały czas jednak wiedza i świadomość nie jest zbyt powszechna.
Reklama
Świadomość możliwości?
A.Ś.: - Tak. Najgorzej jest z wiedzą, co i w jaki sposób wykorzystywać. To tak, jak przykładowo kilka lat temu wszyscy uważali, że trzeba mieć Internet i stronę www, ale mało kto tak naprawdę wiedział po co i co ma na niej być. Teraz strona internetowa jest standardem, ale już technologie mobilne dopiero raczkują. Zresztą nie tylko w organizacjach pozarządowych, generalnie w Polsce nie są jeszcze w pełni i powszechnie wykorzystywane.
To prawda, właściwie tylko duże korporacje i sektor finansowy potrafi w pełni wykorzystać technologie mobilne.
A.Ś.: - Prawdopodobnie to jeszcze przyjdzie za parę lat, może po prostu jesteśmy odrobinę w tyle.
Jakub Rosiński, Koordynator Projektów: Głównym problemem może być transfer. Technologie mobilne wymagają transferu i dostępu do Internetu.
Z tym, jak się okazuje, wcale nie jest tak najgorzej. Czytałem najnowszy raport UE dotyczący dostępu do sieci, m.in. w Polsce, i okazuje się, że różnice procentowe między nami i Zachodem nie są ogromne, rzędu 2-3 punktów procentowych.
J.R.: - A ile z tych mających dostęp korzysta?
Tu gorzej. 32% Polaków w ogóle nie korzysta z Internetu.
J.R.: - A ci, którzy np. mieliby możliwość korzystania z Internetu mobilnego, bo mają smartfony, też nie korzystają. Bo bardziej przemawiają do nich poczytne nagłówki "Operator przyśle Ci 10 tysięcy złotych rachunku za przeglądanie stron w sieci", niż potencjalne korzyści z pełnego wykorzystania posiadanego urządzenia.
W takim razie, edukacja powinna iść w stronę korzystania z technologii, czy może w stronę kwestii prawnych, aspektów teoretycznych wykorzystania nowych technologii?
J.R.: - Edukacja, edukacja, to powtarzamy cały czas. Przede wszystkim, ludzie nie mają sprecyzowanych oczekiwań, co do tego, co chcieliby właściwie na tych komputerach robić.
AŚ: - I właśnie to jest podstawowe pytanie, czyli co i dlaczego.
Zatem ludzie sami nie wiedzą, co chcieliby zrobić, jak wykorzystać te technologie - mają narzędzia, a nie mają pojęcia, jak je wykorzystać?
J.R.: - Dzisiaj technologie rozwijają się błyskawicznie. Miliony aplikacji, pomysłów... Natomiast ich zastosowanie, szczególnie w kontekście działalności, czy konkretnego wycinka działalności jakiejś organizacji, z tym jest słabo.
To dziwne. Przecież nie są nowością kwestie reklamy czy marketingu, one są żywe, istniejące od wielu, wielu lat. Powszechne jest wykorzystanie w tych celach platform typu Facebook albo Twitter, a problemy jednak są. To chyba wciąż raczkujące metody wśród NGO-sów?
J.R.: - Tutaj jest różnie. Są fanpage świetnie prowadzone, zachęcające do interakcji, ale z reguły większość organizacji jest w tych kwestiach... niemrawa.
Nie potrafią, nie chcą czy się boją?
J.R.: - Przede wszystkim nie potrafią, ale też nie do końca zdają sobie sprawę, co by im to dało.
A.Ś.: - Poza tym, nie oszukujmy się, to kosztuje. Albo pieniądze, albo czas. Jeżeli mamy na to budżet, możemy skorzystać z usług agencji reklamowej, ale na to trzeba mieć pieniądze, a niewiele organizacji ma taki budżet.
Jeśli projekt jest autentycznie ciekawy, z pewnością znajdą się osoby gotowe podjąć się tego non-profit.
A.Ś.: - Ale znowu nie ma tych przypadków dużo.
Nie, to prawda. Natomiast, można. Mówiąc prosto - da się.
A.Ś.: - Da się... Da się, ale trzeba być organizacją, która jest znana, rozpoznawalna i faktycznie robi coś, powiedzmy, medialnego i atrakcyjnego.
J.R.: - Łatwo jest osiągnąć cel, kiedy się go zna.
Zatem nieumiejętność wyznaczania sobie celów?
J.R.: - Tak, przede wszystkim. Zobaczmy, jak dobrze działają chociażby wszystkie organizacje pro-ekologiczne, które mają jasno wyznaczone cele, potrafią działać szybko, skupiać się na jednym celu. Na przykład ostatnia sprawa polowań na łosie. W ciągu kilku dni pojawiły się setki memów, z drugiej strony działa prężny profil na Facebooku i to działa.
Nie bardzo rozumiem, gdzie leży problem. Organizacje zostają powołane w jakimś celu i nie potrafią sobie tego celu wyznaczyć? To jest dosyć paradoksalne.
A.Ś.: - Sięgamy tutaj to trudnych pytań, bo nie da się odpowiedzieć o każdej organizacji. Zresztą cele statutowe to jedno, a zrozumienie, w jakim celu i w jaki sposób mielibyśmy wykorzystywać nowe technologie, to drugie.
Ale musi być jakiś wspólny mianownik, skoro tyle organizacji ma z tym problem.
A.Ś.: - To zależy od tego, jak funkcjonuje organizacja i jacy ludzie ją tworzą. To jest tylko jeden z czynników. Jest np. mnóstwo ludzi, którzy są pasjonatami, mają świetne pomysły i misję, natomiast nie potrafią się w skutecznie komunikować, by pociągnąć za sobą innych. Zatem jeżeli nie mają w organizacji kogoś, kto będzie to potrafił, to mogą mieć problem z tym, żeby się przebić.
No właśnie, jak można wyczytać na stonie, oferujecie bardzo szeroki zakres usług. Do tego chyba potrzebne jest jakieś zaplecze IT?
A.Ś.: - My organizujemy się tak trochę, nomen omen, ad hoc i w zależności od tego, jakie są potrzeby w danym momencie i co w danym momencie robimy.
Czyli to są zespoły zbierane "eventowo", jeśli chodzi o specjalistów?
A.Ś.: - Przynajmniej do tej pory tak było, teraz zaczynamy się troszeczkę konsolidować, m.in. dzięki Otwartej Pracowni Cyfrowej, która będzie - mam nadzieję - naszym trwałym przedsięwzięciem.
Ten artykuł został dodany do portalu ngo.pl przez użytkownika, użytkowniczkę.
Artykuły opublikowane w ngo.pl wyrażają poglądy osób piszących i nie muszą odzwierciedlać stanowiska redakcji. Przedruk, kopiowanie, skracanie artykułów wymaga zgody redakcji.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.