Twoja prywatność to dzisiaj waluta
Korporacje technologiczne chcą zbierać o nas coraz więcej danych. Przeciętny użytkownik praktycznie nie ma możliwości, aby pozostać anonimowym w sieci. Czy jest się czego bać? Rozmawiamy z Jędrzejem Niklasem prawnikiem, badaczem i koordynatorem w Fundacji Panoptykon.
Z jednej strony sprzedaje powierzchnię reklamową (określone miejsce na portalu), ale jednocześnie umożliwia jedno z najlepszych profilowań reklam do użytkowników na świecie. Facebook przekazuje nasze dane do dalszej analizy tzw. data brokerom. Firmom, które handlują danymi, a my nawet nie potrafimy powiedzieć, jak te firmy się nazywają.
Czyli nikt do końca nie panuje nad tym, co się dzieje z naszymi danymi. W momencie przekazania informacji o nas data brokerom przestajemy nad nimi panować.
W tym miejscu warto powiedzieć o takim narzędziu, jak chociażby apply magic sauce, które pokazuje, jak wiele na nasz temat można powiedzieć na podstawie naszej aktywności na samym Facebooku: preferencje polityczne, orientacja seksualna, zainteresowania i wiele więcej. Trochę daje do myślenia, że te do niedawna bardzo intymne informacje sami zostawiamy w sieci.
Czy widzisz jakieś zagrożenia związane z ochroną prywatności poza samymi portalami internetowymi?
W ogóle coraz więcej wiedzy o innych czerpiemy z Internetu. Podobno rekruterzy pierwsze, co robią przed rozmową z kandydatem, to sprawdzenie ich profili social media w Internecie.
Można odnieść wrażenie, że każdy chce mieć coraz więcej informacji o nas, każdy się ściga na to, kto o kim wie więcej. Pozostaje pytanie, która z wielkich firm w Internecie ma o nas najwięcej informacji?
Dzisiaj jest to ogromny biznes i wielu osobom zależy żebyśmy jak najwięcej sami o sobie udostępniali, można to już nazwać kwestią kulturową, która wymaga od nas widoczności w Internecie. Jak cię nie ma na fejsbuku, to jesteś jakiś podejrzany. Wszystkie wielkie firmy jak: Amazon, Facebook, Google czy Spotify mają w tym interes, żebyśmy tych danych o sobie zostawiali jak najwięcej. Pamiętajmy, że obecnie to nie jest kwestia tylko przemysłu reklamowego, ale powoli zaczyna się tu wkradać polityka i kwestia mikrotargetowania przekazu partii politycznych do obywateli. Gdy człowiek jest świadomy tych elementów, złożone w jedną całość, tworzą dość przerażający obraz.
W Stanach Zjednoczonych od lat bardzo duże znaczenie ma system targetowania przekazu do wyborców. Amerykańskie sztaby jeszcze przed erą Internetu miały narzędzia do profilowania wyborców, a gdy w grę weszła sieć www otrzymały potężne narzędzie do manipulowania przekazu. Obecnie analiza preferencji wyborców w Internecie to chyba najważniejsze części sztabów wyborczych.
Do całej układanki należy dodać jeszcze portale informacyjne...
Podsumowując. Naszymi danymi zarządzają korporacje, media i politycy. Mamy duże firmy internetowe, które sprzedają dane nt. naszej bytności w sieci. Sprzedają je firmom reklamowym, które profilują nasze zachowania i łączą je w jakieś większe profile dzięki crossowaniu informacji. Czy zatem zwykły „szaraczek” w Internecie może zabezpieczyć się przed utratą prywatności?
Możemy natomiast edukować i podnosić świadomość. Takie działania niestety zawsze będą dwa kroki za korporacjami. Nic w Internecie nie ginie i trzeba o tym pamiętać.
Kluczową rolę powinno odgrywać też państwo i jego instytucje – organy ochrony, restrykcyjne i wysokie kary. Dzięki temu, mam taką nadzieję, firmy będą bały się w sposób nadmierny naruszać naszą prywatność.
Pewnym elementem samoobrony może być również szyfrowanie korespondencji, baczne czytanie polityk prywatności oraz pewien zdrowy rozsądek. Nie klikajmy wszystkiego bezmyślnie, bo potem możemy żałować.
Powiedziałeś na początku naszej rozmowy, że UE pracuje nad ujednoliceniem zasad polityki ochrony danych osobowych obowiązujących wśród państw członkowskich. Czy kilka słów więcej mógłbyś powiedzieć na temat tych zmian w prawie?
Zostanie też powołany nowy, silniejszy organ, który będzie się zajmował ochroną danych osobowych. Wszystko wskazuje na to, że instytucję GIODO czeka mała rewolucja. Wiążemy duże nadzieje z tym projektem i mamy nadzieję, że obywatele UE uzyskają ochronę danych, na jaką zasługują.
Jak oceniasz tę zmianę jako osoba postronna, która reprezentuje interesy zwykłych użytkowników?
Przed nami wielka praca, bo wszystkich urzędników i urzędy w Polsce czeka dostosowanie przepisów do nowych wytycznych. Ministerstwa mają gigantyczne bazy danych, które w niedługim czasie trzeba będzie pozmieniać. W kontekście ochrony danych osobowych czeka nas wiele pracy w tym roku i przyszłym. Mamy nadzieję, że w zamian otrzymamy silniejsze prawo chroniące użytkownika końcowego – zwykłego obywatela.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Agnieszka Pryca-Nalepka, Stowarzyszenie MOST
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
