Przeglądarka Internet Explorer, której używasz, uniemożliwia skorzystanie z większości funkcji portalu ngo.pl.
Aby mieć dostęp do wszystkich funkcji portalu ngo.pl, zmień przeglądarkę na inną (np. Chrome, Firefox, Safari, Opera, Edge).
ngo.pl używa plików cookies, żeby ułatwić Ci korzystanie z serwisuTen komunikat zniknie przy Twojej następnej wizycie.
Dowiedz się więcej o plikach cookies
Refleksyjnie o zarządzaniu dobrami: Jak mobilizować społeczność?
Rafał Górski
W sierpniu spędziłem kilka dni w obozie rolników z Żurawlowa, którzy bronią swojej ziemi i wody na Lubelszczyźnie - pisze Rafał Górski. Koncern Chewron przy wsparciu grup interesu i aparatu urzędniczego naszego państwa chce wydobywać tam gaz łupkowy.
http://www.sxc.hu/photo/1197500
Pojechałem do Żurawlowa w ramach swojego urlopu w celu wsparcia Dawida w walce z Goliatem. Przyjechałem do obozu w 81. dniu protestu, wyjechałem cztery dni później. Kiedy piszę te słowa obywatele zaczęli czwarty miesiąc akcji. Akcji, która była dla mnie inspiracją nad szukaniem odpowiedzi na pytanie „Jak mobilizować społeczność lokalną do obrony tego, co dla niej najcenniejsze?”. Gdybym miał „chirurgicznie” podejść do tematu i wymienić trzy kluczowe czynniki, postawiłbym na taki zestaw.
Po pierwsze, cierpienie
Członkowie społeczność najczęściej zaczynają działać w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Kiedy na własnej skórze odczują oddech Goliata. Cierpienie, którego doświadczają musi być namacalne. Widziałem to już wiele razy podczas prowadzonych przez INSPRO kampanii. Na przykład, kiedy wspólnota była zagrożona tirami, kiedy ludzie tracili swoją ziemię pod autostradę, kiedy rodzice byli zagrożeni obowiązkiem szkolnym 6-latków.
Jeżeli zagrożenie jest odległe, zadaniem aktywistów jest przybliżenie go do codziennego życia społeczności. Im mniej abstrakcyjny temat, tym lepiej. Im większe oczy ma strach, tym lepiej. Wiem, że to może u niektórych kampanierów rodzić opory, ale przykro mi bardzo, niestety, dobre serce i posiadanie racji nie wystarczy, żeby wygrywać w bataliach o dobro wspólne. Nie wystarczy, gdy w grę wchodzą duże zyski i gra o władzę.
Kiedy ludzie są pod ścianą i nie ma już wyjścia, zaczynają działać. Pożar wywołuje działanie, ważne jest, żeby dać ludziom proste instrukcję, co mają robić. Aktywiści niestety bardzo często cierpią na „przekleństwo wiedzy”: za dużo informacji, za dużo postawy eksperckiej, za dużo rozmów z „ambony”. Chris Rose w książce „Jak wygrywać kampanie” daje świetny przykład z instrukcją bezpieczeństwa pożarowego. Jak ona wygląda w wykonaniu aktywistów chorujących na „przekleństwo wiedzy”?: „Jeśli zauważysz ogień: 1. Skontaktuj się ze swoimi sąsiadami. Wyjaśnij problem i proces wybuchu ognia, następstwa spalania, utlenianie i plazmy jonowe, odnieś się do sfery sprawiedliwości społecznej i gospodarczej. 3. Przekaż osobom podejmującym decyzje informacje o miejscu stacjonowania odpowiednio wyposażonej jednostki straży pożarnej i o kulturze zapobiegania pożarom oraz poproś sąsiadów, by się przyłączyli.” Jak instrukcja wygląda w wykonaniu skutecznych kampanierów?: „Jeśli zauważysz ogień: 1. Zaalarmuj innych; 2. Udaj się w bezpieczne miejsce; 3. Zadzwoń po straż pożarną”. Chyba nie potrzeba komentarza…
Po drugie, zaufanie
Bez tego elementu nie ma mowy o zwycięstwie. Ostatnio Hanna Gill-Piątek mądrze pisała o zaufaniu: „Epidemią czasów, w których przyszło mi żyć, stała się nieuleczalna nieufność. Zarówno w stosunku do innych, jak i do siebie. To przez nią wiara w idee stała się dziwką politycznych czy religijnych sklepikarzy i jest już niedostępna powszechnemu doświadczeniu. Nieufność jest źródłem głębokiego wstydu przed jakimkolwiek zaangażowaniem, przed pełnym stanięciem za czymś, co uważamy za słuszne".
Moim zdaniem Dawid (społeczność) w walce z Goliatem ma szanse wygrać tylko i wyłącznie, kiedy będzie działać w zespole. A zaufanie jest fundamentem pracy zespołowej. Ważne, żeby zespół był rozmiarów odpowiednich do rozmiarów zagrożenia. Jeżeli temat dotyczy sprawy lokalnej, wystarczy zespół złożony z członków społeczności lokalnej. Jeżeli temat dotyczy sprawy lokalnej, ale jest silnie powiązany z wymiarem ogólnopolskim, trzeba działać i lokalnie, i krajowo. Tak próbujemy działać w temacie gazu łupkowego: wspieramy lokalne społeczności, jednocześnie namawiamy je do łączenia swoich sił na poziomie ogólnopolskim w Ruch Złupieni.pl.
Zaufanie to życiodajny sok dla solidarności, wspólnoty i zwycięstwa. Wiedzą o tym korporacje związane z poszukiwaniem i wydobyciem gazu łupkowego w Polsce. Będąc w Żurawlowie nasłuchałem się dużo relacji rolników, którzy opowiadali o tym, jak przedstawiciele korporacji rozpowiadają po wioskach, że osoby zaangażowane w protest w Żurawlowie biorą 5 zł za godzinę protestu. Albo podkopują zaufanie do sąsiadów przez nieprawdziwe twierdzenia typu „wszyscy Pani sąsiedzi już podpisali z nami umowy i sprzedali swoją ziemię, została Pani sama”. Jak to działa w rzeczywistości świetnie opowiada amerykański film „Promise Land” dostępny nieodpłatnie w Internecie.
Po trzecie, sposób
Mobilizowanie ludzi do działania to zmiana sposobu, w jaki odczuwają, myślą, działają, widzą i słyszą. Ludzie mają swoje sposoby. Sposoby związane z problemem, który ich dotyka, z mediami, które interesują się nimi, z decydentami, którzy sprawują władzę na ich terenie, z organizacjami pozarządowymi, które próbują im pomóc lub im szkodzą. Mobilizowanie ludzi to wyrywanie ich z okopów, w których siedzą.
Moim zdaniem, ważne jest tutaj, aby nie wynajdywać koła na nowo. Setki razy widziałem już aktywistów i społeczności, które od zera uczyły się sztuki prowadzenia kampanii. Na własnej skórze doświadczali błędów i porażek, które byłyby do uniknięcia, gdyby zainteresowali się wcześniej tym, co inni aktywiści i społeczności zrobili w innych tematach i innych miejscach w Polsce czy na świecie. Oczywiście można walczyć nie ucząc się na błędach innych. Można wynaleźć koło i zaczynać od białej kartki. Będzie to długa i bolesna szkoła. Często niestety prowadząca do porażki.
Kiedyś myślałem, że zmiana sposobu jest możliwa poprzez osobę, społeczność, którą dany sposób dotyczy. Dziś myślę inaczej. Bez wsparcia z zewnątrz zmiana sposobu jest bardzo, bardzo trudna i czasochłonna. A czas to nie pieniądze, czas to życie: nasze i społeczności w których żyjemy…
RAFAŁ GÓRSKI – menadżer (www.inspro.org.pl), kampanier (www.ObywateleKOntrolują.pl), coach, trener, doradca (www.coachownia.pl). Specjalizuje się w dobrym zarządzaniu i wprowadzaniu zmian w każdych okolicznościach. Czerpie z różnych „bajek”, m.in.: organizacji społecznych, biznesu, wojska, zakonów, sportu. Prywatnie mąż Magdy, z którą zarządza gospodarstwem domowym. Współpracownik portalu ngo.pl.
Rafał Witold Górski
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
Ten artykuł został dodany do portalu ngo.pl przez użytkownika, użytkowniczkę. Redakcja nie odpowiada za jego treść.
Artykuły opublikowane w portalu ngo.pl prezentują wyłącznie poglądy ich autorów, autorek. Wyrażone w nich opinie, komentarze nie muszą być tożsame z poglądami redakcji.
Przedruk, kopiowanie, skracanie artykułów (lub ich fragmentów) z portalu ngo.pl wymaga zgody redakcji.