Od Syberii po Tanzanię. Jak Skauci Europy ratują polskie dziedzictwo w Afryce
Grupa jedenastu młodych skautów ze Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” wyrusza w niezwykłą podróż do Tanzanii. Ich cel, to ratunek dla dawnego Klubu Polskiego w okolicach Tengeru – miejsca, które osiemdziesiąt lat temu było dla tysięcy polskich wygnańców przystanią po piekle sowieckich łagrów.
Z piekła do raju
Historia Tengeru to jedna z najbardziej niezwykłych kart polskich losów podczas II wojny światowej. To opowieść o tym, jak nieludzka ziemia Syberii spotkała się z gościnnością afrykańskiej sawanny, i o tym, jak polska niezłomność pozwoliła stworzyć tętniące życiem osiedle w Afryce.
Wszystko zaczęło się od tragedii – masowych deportacji Polaków w głąb ZSRS w 1940 roku. Tysiące rodzin trafiło do bydlęcych wagonów, a potem do nieludzkich łagrów. Gdy na mocy układu Sikorski-Majski pozwolono im opuścić miejsca zsyłki, rozpoczęła się mordercza wędrówka.
Przez Uzbekistan, Kazachstan i Iran – chorzy na tyfus, zawszeni, skrajnie wycieńczeni, szli szlakiem nadziei, który wytyczała Armia Andersa. Ci, którzy nie mogli walczyć – kobiety, dzieci i starcy – zostali skierowani przez brytyjską administrację do kolonii w Afryce Wschodniej. Tengeru, położone na wysokości 1200 m n.p.m. w dzisiejszej Tanzanii, stało się ich przystanią.
Kiedy w 1942 roku pierwsi uchodźcy dotarli do Tengeru, zastali dziką przyrodę i prymitywne warunki. Choć widok góry Meru i majaczącego w oddali Kilimandżaro zapierał dech w piersiach, rzeczywistość była trudna. Polacy musieli własnymi rękami wyrąbać miejsce pod osadę.
Szybko jednak, dzięki polskiej pracowitości, Tengeru stało się największym z 22 afrykańskich osiedli. W szczytowym momencie mieszkało tu blisko 5 tysięcy Polaków.
"Młodsi bracia" na szlaku historii
Gdy w 1942 roku polscy uchodźcy, wycieńczeni głodem, tyfusem i niewolniczą pracą, docierali do stóp góry Meru, harcerstwo stało się dla nich fundamentem wychowania i namiastką normalności. Mundur harcerski był dla tych dzieci symbolem dumy i przynależności, a regularne zbiórki, ogniska oraz nauka polskiej historii pod afrykańskim niebem pomagały leczyć traumy z nieludzkiej ziemi. Dziś, po ośmiu dekadach, sytuacja się odwraca.
Współcześni Skauci Europy jadą do Tengeru nie jako turyści, ale jako „młodsi bracia” tych dzieci, które przed laty budowały polską tożsamość w Afryce. Dla wielu z nich, jak dla Antka Sawickiego – którego pradziadek przeszedł szlak z Armią Andersa – jest to misja głęboko osobista. To nie tylko remont budynku, to symboliczny powrót, by podziękować tanzańskiej ziemi za gościnność, która ocaliła życie naszych rodaków.
Wymiana pokoleń w tym projekcie wyraża się w konkretnym działaniu. Grupa, w skład której wchodzą przyszli inżynierowie lotnictwa, muzycy, informatycy i studenci, łączy swoje umiejętności, by uratować od ruiny dawny Klub Polski. To miejsce, w którym kiedyś polscy uchodźcy spotykali się by dyskutować o wolnej Polsce, a które dzisiaj potrzebuje „szybkiego reagowania”: zabezpieczenia konstrukcji budynku, który ulega wilgoci i niszczycielskiej sile afrykańskiej roślinności oraz renowacji sypialni i łazienek, które pozwolą budynkowi znów przyjmować gości i pielgrzymów.
Remont Klubu Polskiego to proces, który ma przywrócić temu miejscu dawną świetność. Dzięki wsparciu Fundacji Salvatti.pl oraz zapałowi młodych ludzi, Tengeru ma szansę stać się żywym muzeum, w którym turyści z całego świata dowiedzą się o polskiej niezłomności.
Klub Polski w Tengeru, aby polskie serce w Tanzanii znów mocno zabiło
Klub Polski w Tengeru ma szansę znów stać się domem dla Polaków – tym razem dla podróżników i turystów. Fundacja Slavatti.pl chce przywrócić temu miejscu dawny blask.
Naszym marzeniem jest, by polscy turyści odwiedzający Tanzanię mogli zatrzymać się tutaj na aromatyczną kawę lub herbatę, kultywując pamięć o odważnych rodakach wśród pamiątek po wygnańcach. Chcemy stworzyć tu wyjątkową klubokawiarnię – żywe muzeum pamięci – mówi ks. Jerzy Limanówka, prezes Fundacji.
Odnowienie Klubu Polskiego to pierwszy, kluczowy krok na tej drodze. Skauci wkładają w ten projekt swój czas, wiedzę i darmową pracę, ale zakup materiałów budowlanych i narzędzi wymaga wsparcia finansowego. Kwota 25 tysięcy złotych to bariera, której nie pokonają sami.
Dlatego prosimy o wsparcie tej inicjatywy. Szukamy ludzi, którzy pomogą Skautom ruszyć z pracami. To przybliży nas do momentu, w którym polskie serce w Tanzanii znów mocno zabije - podkreśla ks. Limanówka.