O odpowiedzialnym korzystaniu z generatywnej sztucznej inteligencji przy pisaniu wniosków grantowych
Kilka dni temu Michał Braun zwracał uwagę w mediach społecznościowych na ryzyka związane z korzystaniem z firm oferujących usługę „pisania wniosków” do konkursów grantowych. To ważny głos w dyskusji. W praktyce najlepsze rezultaty osiągają organizacje, które samodzielnie projektują swoje przedsięwzięcia, przygotowują wnioski i weryfikują je pod kątem zgodności z regulaminem oraz kryteriami oceny konkursu.
Warto jednak zauważyć, że ryzyko nie dotyczy wyłącznie zewnętrznych firm przygotowujących projekty na zlecenie. Coraz częściej podobną rolę zaczynają pełnić platformy oparte na generatywnej sztucznej inteligencji. Podczas jednej z konferencji poświęconych fundraisingowi padło pytanie: „Czy korzystają Państwo z ChatGPT przy pisaniu wniosków grantowych?”. Niemal wszyscy uczestnicy odpowiedzieli twierdząco.
To pokazuje skalę zjawiska: algorytmy już dziś współtworzą znaczną część aplikacji konkursowych. Nie oznacza to jednak, że są w stanie zastąpić organizację w procesie projektowania wartościowego przedsięwzięcia.
Dlaczego AI nie napisze za nas dobrego projektu?
ChatGPT i inne modele językowe nie znają lokalnej społeczności, jej potrzeb, historii organizacji ani relacji budowanych przez lata z partnerami i beneficjentami. Tymczasem to właśnie te elementy bardzo często decydują o wiarygodności i sile projektu.
Każda organizacja pozarządowa posiada własne doświadczenie, styl komunikacji oraz unikalny kontekst działania. Wniosek grantowy powinien odzwierciedlać tę specyfikę. Teksty generowane przez AI mają natomiast tendencję do tworzenia podobnych konstrukcji językowych, opartych na ogólnikach, popularnych hasłach i uniwersalnych sformułowaniach, które mogłyby pojawić się w niemal każdym projekcie.
Eksperci oceniający wnioski coraz częściej dostrzegają takie schematyczne opisy. W efekcie organizacja może utracić swoją indywidualność i przestać wyróżniać się na tle konkurencji.
Proces strategiczny jest ważniejszy niż sam tekst
Przygotowanie dobrego wniosku grantowego nie polega wyłącznie na redagowaniu atrakcyjnego opisu działań. Jest to przede wszystkim proces strategicznego planowania rozwoju organizacji.
Podczas projektowania przedsięwzięcia zespół powinien odpowiedzieć sobie na kilka kluczowych pytań:
- Jaki problem społeczny rzeczywiście chcemy rozwiązać?
- Czy proponowane działania są najlepszą odpowiedzią na ten problem?
- Jakie ryzyka mogą pojawić się w trakcie realizacji projektu?
- Jakie rezultaty jesteśmy w stanie realnie osiągnąć?
- Czy dysponujemy odpowiednimi zasobami kadrowymi, organizacyjnymi i finansowymi?
Jeżeli całość procesu zostanie powierzona sztucznej inteligencji, organizacja może utracić okazję do przeprowadzenia tej kluczowej refleksji strategicznej. W konsekwencji powstają projekty, które dobrze brzmią na papierze, ale okazują się trudne do realizacji w praktyce.
Ryzyko osłabienia kompetencji organizacji
Nadmierne poleganie na AI może prowadzić do stopniowego osłabienia kompetencji zespołu. Pracownicy i wolontariusze rzadziej rozwijają umiejętności analizy problemów społecznych, konstruowania logiki projektu, definiowania wskaźników czy przygotowywania przekonującej argumentacji.
W dłuższej perspektywie organizacja staje się uzależniona od zewnętrznych narzędzi, zamiast budować własny kapitał wiedzy i doświadczenia.
Warto jednak zauważyć, że ryzyko nie dotyczy wyłącznie zewnętrznych firm przygotowujących projekty na zlecenie. Coraz częściej podobną rolę zaczynają pełnić platformy oparte na generatywnej sztucznej inteligencji. Podczas jednej z konferencji poświęconych fundraisingowi padło pytanie: „Czy korzystają Państwo z ChatGPT przy pisaniu wniosków grantowych?”. Niemal wszyscy uczestnicy odpowiedzieli twierdząco.
To pokazuje skalę zjawiska: algorytmy już dziś współtworzą znaczną część aplikacji konkursowych. Nie oznacza to jednak, że są w stanie zastąpić organizację w procesie projektowania wartościowego przedsięwzięcia.
Paradoks kreatywności
Paradoksalnie narzędzia stworzone do wspierania kreatywności mogą ją ograniczać. Gdy wiele organizacji korzysta z podobnych poleceń i tych samych modeli językowych, powstają projekty o niemal identycznej strukturze, zbliżonych celach i bardzo podobnym słownictwie.
Takie wnioski stają się przewidywalne i mniej atrakcyjne dla ekspertów oceniających, którzy poszukują świeżych pomysłów oraz rzeczywistych odpowiedzi na lokalne potrzeby.
AI jako asystent, nie autor
Coraz więcej instytucji finansujących dopuszcza wykorzystywanie generatywnej sztucznej inteligencji jako wsparcia redakcyjnego lub językowego, jednocześnie podkreślając, że pełna odpowiedzialność za treść dokumentów spoczywa na wnioskodawcy.
Najbardziej racjonalnym podejściem jest traktowanie AI jako inteligentnego asystenta, który może pomóc uporządkować strukturę tekstu, czy poprawić stylistykę i czytelność.
Natomiast diagnoza problemów, projektowanie działań, dobór wskaźników oraz opis rzeczywistych doświadczeń organizacji powinny pozostać domeną ludzi.
Podsumowanie
Sztuczna inteligencja może znacząco usprawnić pracę organizacji pozarządowych i skrócić czas przygotowywania dokumentacji konkursowej. Nie zastąpi jednak znajomości lokalnych potrzeb, doświadczenia zespołu ani strategicznego myślenia o zmianie społecznej.
Największym zagrożeniem nie jest samo korzystanie z ChatGPT czy podobnych narzędzi, lecz bezrefleksyjne przekazanie im odpowiedzialności za tworzenie projektów. Wnioski grantowe powinny przekonywać nie tylko poprawnym językiem, ale przede wszystkim autentycznością, wiarygodnością i głębokim zrozumieniem problemów, które organizacja chce rozwiązać. Jednak pokusa jest zbyt duża i konkursy będą zalewane tysiącami „płaskich” wniosków. Czy da się temu jakoś skutecznie przeciwdziałać? Tak. I jestem przekonany, że już niedługo będziemy mieć do czynienia z nowymi rozwiązaniami zmieniającymi formułę konkursów. Jakie to mogą być rozwiązania napiszę w następnym artykule.