Program Adopcji Edukacyjnej - obóz dla uchodźców z Sudanu Południowego Bidi Bidi Settlement
Edukacja to najpotężniejsza broń, jakiej można użyć, by zmienić świat – te słowa Nelsona Mandeli stają się fundamentem działań Fundacji Africa Help w 2025 roku. Z dumą ogłaszamy rozszerzenie naszego flagowego programu adopcji edukacyjnej o pięcioro nowych, niezwykle zdolnych uczniów, którzy właśnie rozpoczęli naukę w szkole średniej.
Dzięki darczyńcom możemy nie tylko opłacać naszym podopiecznym czesne i internat, ale też pomagać im w codziennych zmaganiach z trudnym życiem w strachu.
Do grona naszych podopiecznych dołączyło trzech chłopców oraz dwie dziewczynki. To dzieci, które mimo ogromnych trudności życiowych, ukończyły szkołę podstawową z wyróżniającymi wynikami. Jednak w realiach afrykańskich systemów edukacyjnych, same chęci i talent to często za mało, by przebić szklany sufit ubóstwa.
Diagnoza: Od obecności w szkole do rzetelnej wiedzy
Nasza rola nie kończy się na opłaceniu czesnego. Przeprowadzona przez zespół fundacji rzetelna analiza wyników dotychczasowych uczniów pozwoliła zidentyfikować krytyczne luki w procesie nauczania. Okazało się, że mimo dobrych ocen, uczniowie często mierzą się z systemowymi brakami:
- Barierą językową: Trudności z głęboką analizą tekstów w języku angielskim.
- Logiką matematyczną: Problemy z rozwiązywaniem zadań tekstowych, które wymagają czegoś więcej niż tylko mechanicznego liczenia.
- Brakiem narzędzi: Deficyt podręczników i brak indywidualnego podejścia nauczyciela w przepełnionych klasach.
Program korepetycji
Odpowiadając na te wyzwania, podjęliśmy decyzję o uruchomieniu programu korepetycji. Dzięki hojności naszych darczyńców, pięcioro nowych pierwszoklasistów oraz ich starsi koledzy, otrzymają dodatkowe wsparcie z matematyki i języka angielskiego.
To kluczowa zmiana modelu pomocy – przechodzimy od zapewnienia „dostępu do edukacji” do zapewnienia „jakości edukacji”.
Nie tylko nauka: Godność i identyfikacja
Start w nowej szkole to także ogromne wyzwanie logistyczne i emocjonalne. Dzięki wsparciu partnerów i darczyńców, nasi nowi uczniowie zostali wyposażeni w kompletne wyprawki: koszulki szkolne i zestawy bielizny, narzędzia pracy: zestawy materiałów piśmienniczych niezbędnych do codziennej nauki, zdrowie i higiena: Fundacja przekazała pakiety środków higieny intymnej, co – szczególnie w przypadku dziewcząt – jest kluczowym czynnikiem zapobiegającym absencji szkolnej.
„Widzimy w tych dzieciach przyszłych lekarzy, inżynierów i nauczycieli ale także rzemieślników, dlatego będziemy wspierać ich w całym cyklu edukacji aż zdobędą zawód, pozwalający na zdobicie pracy. Naszym zadaniem jest upewnić się, że żadna strona z podręcznika nie pozostanie dla nich niezrozumiała z powodu braku wsparcia” – podkreślają koordynatorzy programu.
Gdy szkoła staje się jedynym schronieniem. Dramatyczne historie z obozu Bidi Bidi
Edukacja w obozie dla uchodźców to nie tylko nauka czytania i pisania. To walka o przetrwanie w świecie, w którym najbliżsi potrafią stać się największą przeszkodą, a stres ma twarz głodu i wyniszczających chorób. Przedstawiamy poruszające historie Celiny i Sary – podopiecznych Fundacji Africa Help, których losy ważyły się w ostatnich miesiącach.
Celina: Materac sprzedany za cenę marzeń
Historia Celiny to obraz brutalnego zderzenia młodych ambicji z beznadzieją życia w obozie Bidi Bidi. Kiedy dziewczyna przygotowywała się do wyjazdu do szkoły z internatem, jej własny ojciec dokonał aktu, który trudno pojąć: sprzedał jej materac oraz materiały szkolne, bez których nauka w internacie jest niemożliwa.
Deklaracja ojca była krótka i bolesna: Celina nie otrzyma ani grosza wsparcia. Co gorsza, usłyszała, że nie wiadomo, czy w przerwie semestralnej będzie miała w ogóle dokąd wracać, a jeśli zostanie przyjęta pod dach, czeka ją wyłącznie ciężka, fizyczna praca.
„Celina płacze, rozmawiając z nami. Nie potrafi ubrać w słowa tego, dlaczego jej wyniki w nauce nagle się pogorszyły. My jednak znamy odpowiedź. To paraliżujący stres wywołany sytuacją domową. Jak ma skupić się na analizie tekstu, gdy każda myśl krąży wokół pytania: gdzie będę spać za miesiąc?” – mówią koordynatorzy.
W obozie Bidi Bidi na pierwszej linii pomocy stoją koordynatorki projektu – Siostry ze Zgromadzenia Służebnic Ducha Świętego. Wśród nich jest siostra Lucyna Ratajczak, pochodząca z Leszna, która na co dzień pracuje z młodzieżą uchodźczą.
Widząc dramat Celiny i wielu innych dzieci, które nie mają bezpiecznego domu, siostra Lucyna podjęła trudne negocjacje z dyrekcją szkoły. Cel projektu był jasny: uzyskać zgodę, aby dzieci o niepewnej sytuacji rodzinnej mogły pozostawać w szkole również podczas przerw semestralnych i wakacji. Dzięki temu szkoła przestaje być tylko placówką edukacyjną, a staje się prawdziwym, bezpiecznym azylem.
Sara Adare: Gdy ciało mówi „dość”
Dramat młodych uchodźców ma też wymiar fizyczny. Sara Adare, inna podopieczna fundacji, stała się ofiarą somatycznych skutków traumy. Dziewczynka cierpi na zaawansowane wrzody żołądka, uporczywe wymioty i drastyczny spadek wagi.
Sytuacja Sary stała się krytyczna nie tylko ze względów zdrowotnych, ale i formalnych. Dyrektor szkoły, obawiając się odpowiedzialności i braku warunków do opieki nad chorym dzieckiem, postawił jej edukację pod znakiem zapytania. W świecie, gdzie choroba często oznacza wykluczenie, Sara mogła stracić swoją jedyną szansę na przyszłość.
Podjęliśmy natychmiastową decyzję: w pełni opłacimy leczenie Sary. Nie pozwolimy, by choroba, będąca wynikiem nieludzkiego stresu, zamknęła jej drzwi do klasy.
W obozie Bidi Bidi dzieci takich jak Celina i Sara są setki. Każde z nich niesie na swoich barkach ciężar, który przytłoczyłby niejednego dorosłego. My jesteśmy tam po to, by ten ciężar choć trochę zdjąć.
Źródło: Fundacja "Africa Help"