MJN: Mówimy „nie” ograniczaniu swobody wyrażania poglądów!
W poniedziałek, 31 lipca 2017 r., Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze chciało przeprowadzić na ul. Wilczej happenig, aby zwrócić mieszkańcom i władzom Warszawy uwagę na - zdaniem organizacji - jeden z przejawów dyskryminacji pieszych wobec pozostałych użytkowników ruchu drogowego – stosowanie „żółtych przycisków”, które piesi muszą wciskać, by przejść przez skrzyżowanie. Happening został jednak zablokowany przez policję.
Uzasadnienie wyroku, na który miasto się powołało, nie zostało nigdzie opublikowane, zaś sam wyrok dotyczył konstytucyjności przepisów Prawa o ruchu drogowym. Trybunał opowiedział się za szerokim rozumieniem wolności zgromadzeń i uznał za niekonstytucyjny przepis, który niewłaściwie ograniczał tę swobodę. Powołanie się na ten wyrok było więc niejasne i niezrozumiałe. A ponieważ miasto dostało szczegółowy opis planowanego wydarzenia i przyjęło zgłoszenie, nie mieliśmy żadnych podstaw, by sądzić, że w jakikolwiek sposób naruszamy porządek prawny.
Stanowczo sprzeciwiamy się jednak naginaniu prawa, bezpodstawnemu i bezprawnemu stosowaniu zawężającej interpretacji przepisów, odwoływaniu się do wyroków niepublikowanych i wyrwanych z kontekstu, wprowadzaniu w błąd przez organy władzy publicznej i zastraszaniu osób pragnących korzystać ze swych uprawnień. Nasza swoboda do gromadzenia się i wyrażania poglądów gwarantowana przepisami konstytucji i międzynarodowych konwencji została rażąco i bezprawnie ograniczona. Blokowanie dróg lub ograniczanie na nich ruchu jest normalnym środkiem protestu, zwłaszcza jeśli ma on związek właśnie z ruchem drogowym i jeśli jest proporcjonalny do założonego celu. Swobodę takiej formy wyrazu potwierdzał niejednokrotnie w swych orzeczeniach Europejski Trybunał Praw Człowieka. Natomiast rolą i obowiązkiem (!) państw – stron konwencji – jest zapewnienie realizacji swobody gromadzenia się i wyrażania poglądów. Podejmiemy kroki prawne, by wyegzekwować nasze uprawnienia. Poprosimy też o interwencję Rzecznika Praw Obywatelskich.
Uważamy, że idea zastosowania „żółtych przycisków” została w Warszawie wypaczona. Zamiast ułatwiać pieszym przekroczenie jezdni – utrudniają im to. Na wielu spośród ponad 400 skrzyżowań, gdzie je zainstalowano, wciśnięcie przycisku nie przyspiesza zapalenia się zielonego światła, lecz warunkuje je. Czasem na zapalenie zielonego światła trzeba czekać aż do następnego cyklu! Tymczasem ruch pieszych jest często w tych miejscach bardzo duży i ludzie chcą przejść przez ulicę w każdym lub prawie każdym cyklu świateł.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Beata Kubiszyn-Puka
-
●Katarzyna Garbowska
-
●Aneta Maria Pawelczyk-Piłat dla ngo.pl