Galerie sztuki pełne są zwierzęcych szczątków — ukrytych w klejach kostnych, pigmentach z kości, pędzlach ze świńskiego włosia czy jedwabiu. Oburzają nas głośne skandale artystyczne, ale codzienna, "dyskretna" eksploatacja zwierząt w sztuce pozostaje niewidzialna. Czy naprawdę sprzeciwiamy się przemocy wobec zwierząt, czy tylko nie chcemy oglądać jej zbyt dosłownie?
"Każda galeria sztuki pełna jest zwierzęcych szczątków. Ukrywają się w warstwie malatury znanych i mniej znanych obrazów. Ciała zwierzęce – skóra, kości, pióra, substancje wyekstrahowane ze zwłok wypełniają galeryjne sale i magazyny".
Kiedy myślimy o przemocy wobec zwierząt w sztuce, zwykle przychodzi nam do głowy kilka najbardziej znanych prac, które zyskały rozgłos, dzięki temu, że ich autorzy/autorki zastosowali sprawdzoną metodę przyciągania uwagi poprzez skandal, prowokację i łamanie społecznego tabu. To na przykład Akcjoniści wiedeńscy i ich "Teatr Orgii i Misteriów", Damien Hirst wystawiający w galerii zakonserwowane w formalinie zwłoki, Rodrigo Garcia torturujący i zabijający homara w ramach swojego performansu, Guillermo Vargas przywiązujący umierającego z głodu psa do ściany w galerii, nasza rodzima artystka Katarzyna Kozyra i jej "Piramida zwierząt", Maurizio Cattelan, autor wielu prac wykonanych w technice taksydermii, czy Marco Evaristti skłaniający publiczność do uśmiercania umieszczonych w blenderach złotych rybek. Takich znanych dzieł, których autorzy i autorki wykorzystują śmierć zwierzęcia jako środek wyrazu jest więcej - choć nie wszystkie są tak drastyczne, jak te wymienione.
Eksploatacja zwierząt pozaludzkich na potrzeby sztuki jest zjawiskiem powszechnym. Substancje pozyskiwane ze zwierzęcych tkanek stanowią element tradycyjnego warsztatu artystycznego. Artystki i artyści często używają skór naturalnych, piór, kości, rogów, błon, krwi i różnych wydzielin produkowanych przez ciała zwierząt. W większości przypadków obecność tych materiałów jest niedostrzegalna dla niewprawnego oka. W tradycyjnym warsztacie artystycznym przetworzone tkanki zwierzęce stosowane są do produkcji pigmentów, spoiw, barwników i narzędzi. Studentki i studenci szkół artystycznych uczą się "przeklejania" (uszczelniania) płótna pod obraz za pomocą kleju kostnego. Ten sam klej kostny stanowi składnik gruntu, ukrytego później pod warstwą farby. Palone i zmielone kości używane są jako pigmenty (czerń kostna i słoniowa). Żółtko to podstawowe spoiwo w malarstwie temperowym, spoiwem jest też kazeina (pozyskiwana z mleka krowiego) i wosk pszczeli (w enkaustyce). Najpopularniejsze pędzle, z których najczęściej korzystają malarki i malarze to tak zwane "szczeciniaki" (ze szczeciny czyli świńskiego włosia). Do akwareli potrzebne są miękkie pędzle, na przykład z sierści wiewiórki. W najzwyklejszym atramencie lub tuszu jest szelak (w procesie pozyskiwania szelaku uśmierca się miliardy czerwców). Jedwab to popularne podłoże dla malarstwa bezgruntowego. Z wełny powstają tkaniny i rzeźby.
Obecność tych substancji w dziełach sztuki zwykle nie budzi szczególnego zainteresowania i nie jest przedmiotem dyskusji. Martwe pozaludzkie ciało nagminnie bywa degradowane do roli rekwizytu, symbolu lub pełni po prostu funkcję estetyczną. Realna śmierć (nawet w pracach o tematyce społecznej i feministycznej) zostaje ujęta w cudzysłów, by stać się sposobem obrazowania "mięsności" i "zwierzęcości" ludzkiego ciała, a nawet jego podatności na zranienie i uprzedmiotowienie. W większości takich przypadków przemoc wobec zwierząt pozostaje przemilczana, zignorowana i podporządkowana "wyższym" ludzkim celom.
Co prawda coraz więcej artystek i artystów angażuje się w działania na rzecz sprawiedliwości społecznej - również tej w wymiarze międzygatunkowym - i można wręcz odnieść wrażenie, że mamy do czynienia ze "zwrotem zwierzęcym" w sztuce. W ciągu ostatnich lat pojawiło się przecież w Polsce kilka dużych wystaw ze słowem "zwierzęta" w tytule. Wciąż jednak twórcy i twórczynie identyfikujący się jako weganie stanowią marginalizowaną mniejszość, a sztuki wizualne w większości przypadków nadal reprodukują antropocentryczne hierarchie. Tutaj również obowiązuje ta sama karnistyczna norma społeczna, która legitymizuje przemoc i czyni ją niewidzialną.
A może niestety prawda jest jeszcze bardziej mroczna. "Skoro oburza nas »Piramida zwierząt«, a nie przeszkadza obraz namalowany klejem kostnym na płótnie, to znaczy, że nie mamy nic przeciwko zabijaniu. Chcemy tylko, żeby było dyskretne".
W tekście wykorzystano fragmenty publikacji "Protopia" pod redakcją Edy Kranc, Michaliny W. Klasik i Elwiry Sztetner.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt
Tegoroczny Marsz Wyzwolenia Zwierząt odbędzie się 5 września w Warszawie. Po raz kolejny oprócz przemarszu ulicami stolicy i przemów zaproszonych gości/gościń, odbędą się wydarzenia towarzyszące.
Dla kogo organizujemy Marsz? Dla tych wszystkich zwierząt, które na co dzień są pomijane, a ich cierpienie jest w najlepszym razie zbywane milczeniem. Dla krowy, której odbierają dziecko i wysyłają do rzeźni, a ją samą dalej eksploatują, dla świni, która jeden jedyny raz poczuje powiew powietrza w drodze do rzeźni, dla kury z połamanymi łapami, dla prześladowanego kota, gołębia przylepionego do lepu, dla zabijanych dzików, dla ryb, o których mało kto pamięta. Wesprzyj naszą ZRZUTKĘ, byśmy mieli za co zorganizować Marsz Wyzwolenia Zwierząt 2026 i wykroić przestrzeń dla mówienia o krzywdzie, jakiej codziennie doświadczają miliony zwierząt. Wspierając nas – dajesz im wszystkim głos i pozwalasz mu zaistnieć w przestrzeni publicznej!
Źródło: Fundacja "W Imię Zwierząt"