Czy obrona praw zwierząt i ekologizm naprawdę idą ramię w ramię? Niekoniecznie. Gdy teoria praw zwierząt stawia w centrum czującą jednostkę, ekologizm często przedkłada „dobro ekosystemu” nad los konkretnych istot. W imię równowagi akceptuje odstrzały, hodowlę czy „czystki” gatunków inwazyjnych. Spór dotyczy fundamentu: czy ważniejsza jest integralność przyrody, czy cierpienie jednostki? To konflikt etycznych priorytetów.
Myśl, że obrona zwierząt/teoria praw zwierząt i ekologia/ochrona środowiska mogą być ruchami o sprzecznych celach i odmiennych praktycznych propozycjach, może początkowo wydawać się zaskakująca. Wydaje się, że ochrona środowiska naturalnego wiąże się z ochroną jego pozaludzkich mieszkańców, a ochrona ich interesów pociąga za sobą przyjęcie konserwacjonistycznego stanowiska wobec środowiska naturalnego. Jednak myśl ta, mimo że jest tak powszechna, jest co najmniej wątpliwa. Przeanalizujmy to.
1. Teoria praw zwierząt koncentruje się na jednostce i jej niezbywalnych prawach. Ekologizm traktuje zwierzęta jak zasoby którymi człowiek może zarządzać. Kiedy więc interesuje się zwierzętami, postrzega je nie jako jednostki zdolne do odczuwania, a część środowiska otaczającego człowieka i kiedy się o nie upomina, robi to dlatego, że należą do konkretnego gatunku bądź ekosystemu. Waśnie w tym miejscu następuje konflikt: dla ruchu obrony praw zwierząt wartość istoty nie wynika z jej przynależności gatunkowej, a z tego, że jest sentientem. Ani ekosystemy ani gatunki nie są jednostkami zdolnymi do odczuwania, są nimi dopiero jednostki. Aldo Leopold, jeden z prekursorów współczesnego ekologizmu uważał, że niezależnie od szkód lub korzyści wyrządzonych jednostkom, „coś jest słuszne, gdy służy zachowaniu integralności, stabilności i piękna społeczności biotycznej”. Poglądu tego nie podzielają krytyczne studia nad zwierzętami, bowiem nie godzą się na krzywdzenie jednostek w imię zachowania stanu, jaki ludzie uważają za właściwy i korzystny dla siebie ze względów estetycznych, rekreacyjnych, związanych z tradycją czy użytecznych.
2. Kwestia eksploatacji zwierząt. Teoria praw zwierząt sprzeciwia się jakiemukolwiek ich wykorzystywaniu, natomiast ekologizm czyni to tylko wówczas, kiedy wykorzystywanie to ma negatywny wpływ na środowisko. Będzie więc popierał takie praktyki jak hodowla ekstensywna (mimo że jej negatywne oddziaływanie na środowisko zostało już szeroko opisane), niektóre formy polowań bądź istnienie ogrodów zoologicznych w celu zachowania gatunków zagrożonych wyginięciem. To odróżnia go od ruchu praw zwierząt, który nie zgadza się na jakąkolwiek formę ich wykorzystywania i krzywdzenia przez ludzi.
3. Dla ekologizmu te gatunki, które zamieszkują dany teren od dawna bądź te, które są nieliczne są bardziej wartościowe i godne ochrony niż te, które pojawiły się na jakimś terenie niedawno lub są bardziej liczne. Ochrona gatunkowa może więc, lecz nie musi chronić jednostki. Będzie korzystna dla zwierząt jednego gatunku, ale może być krzywdząca dla tych, które do niego nie należą i odbywać się ich kosztem.
4. Ekologizm z myślenia o zwierzętach wyłącza człowieka. Mimo że spełnia on definicję gatunku inwazyjnego, nikomu przecież (na szczęście) nie przychodzi do głowy mordowanie ludzi, ponieważ zagrażają innym gatunkom, niszczą środowisko naturalne czy zaburzają jego równowagę. Zgodnie z teorią praw zwierząt wszystkie istoty zdolne do odczuwania należy szanować i traktować jednakowo. W nowoczesnych społeczeństwach, zaczęto rozwijać skoordynowane działania mające na celu osiągnięcie celów środowiskowych, które często powodują maksymalne szkody dla życia zwierząt obecnych w danym ekosystemie. Przykładem tego typu działań są tak zwane programy odbudowy ekosystemów. Programy te polegają na interwencji w środowisko, którą można by nazwać „czystką biologiczną” i która polega na eliminacji wszystkich zwierząt należących do gatunków niepochodzących z danego ekosystemu – zwanych inwazyjnymi – w celu odtworzenia pierwotnego środowiska. Tego typu interwencje w przyrodzie w oczywisty sposób kolidują z interesami zwierząt innych niż ludzie. Mimo to, ich uzasadnienie wynika bezpośrednio z holistycznego rozumowania etycznego, charakterystycznego dla ekologii: dobro ekosystemów powinno być traktowane jako cel sam w sobie, który ma pierwszeństwo przed dobrostanem ich członków. Oprócz człowieka.
5. W sytuacji gdy jakieś zwierzę potrzebuje pomocy, na przykład dlatego, że utknęło w bagnie, z punktu widzenia ekologii nie należy mu jej udzielać, ponieważ „śmierć jest naturalna”. Wyjątkiem będzie sytuacja, jeśli zwierzę to należy do rzadkiego gatunku, albo może zagrażać ludziom. Jego cierpienie jest tu zupełnie nieistotne. To jawna opozycja w stosunku do przekonania, że każdej istocie zdolnej do odczuwania należy pomóc i złagodzić jej cierpienie, ponieważ nie różni się ono w zależności od tego kto je odczuwa. Z punktu widzenia zwierzęcia doświadczanie choroby jest bolesne i stresujące, niezależnie od liczebności populacji jego gatunku i niezależnie od tego, czy choroba ta jest niebezpieczna także dla ludzi.
Przykłady praktyczne można mnożyć. Podstawową różnicą między tymi dwoma ruchami jest kwestia antropocentryzmu jako kryterium normatywnego. Bycie ekologiem/ekolożką nie jest więc równoznaczne z byciem przeciwko szowinizmowi gatunkowemu i odwrotnie, choć ruch praw zwierząt uznaje konieczność ochrony środowiska naturalnego jako miejsca życia wielu istot, które jest nadrzędne.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt
Tekst pierwotnie został opublikowany na FB oraz IG kolektywu Marsz Wyzwolenia Zwierząt.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt to największa tego typu akcja uliczna w Polsce, będąca odważną manifestacją na rzecz uznania praw wszystkich istot czujących i głośno sprzeciwiającą się ich uciskowi. Tegoroczny Marsz Wyzwolenia Zwierząt odbędzie się 5 września, jak zwykle w Warszawie.
#IdęDlaZwierząt
Źródło: Fundacja "W Imię Zwierząt"