Przedstawiamy Wam wpis rewolucyjny. Jest takim w dzisiejszych realiach, bo dotyczy czytania jako jednego z najsilniejszych narzędzi w walce o wyzwolenie zwierząt. Być może już na tym etapie część z Was uzna, że piszemy o rzeczach na tyle nudnych, że przestaniecie czytać. Tym bardziej wytrwajcie!
Posty Marszu Wyzwolenia Zwierząt są długie, zupełnie nieodpowiadające wymaganiom algorytmów w mediach społecznościowych. To z szacunku dla sentientów. Nie będziemy złożoności ich życia oraz tragizmu ich losu zamykać w upraszczających memach i hasłach jak z reklamy proszku do prania. Nie zgadzamy się na taki standard, nawet jeśli leży on w interesie tzw. zasięgów. Rzecz w tym, że my działamy w interesie zwierząt, a to wymaga konsekwentnej dbałości o język i wiedzę. Czytajcie więc dalej!
Z badań Eurobarometru opublikowanych w 2025 roku wynika, że wzrasta poziom ogłupienia społeczeństwa, które coraz chętniej podąża za tzw. teoriami spiskowymi, negując wiedzę naukową. Tak, to jest społeczeństwo nieczytające. Takie, któremu można wcisnąć nawet najbardziej absurdalny kit. A wiemy przecież, że wiedza o tym, jak odczuwają zwierzęta pozaludzkie jest fundamentem w procesie poprawiania ich sytuacji i dążenia do uznania ich podmiotowości. To nie wiara, nie sympatia, lecz połączenie wiedzy merytorycznej oraz empatii mogą zmienić los zwierząt. Problem w tym, że aby mieć wiedzę, czyli rozumieć procesy, posiadać argumenty, być na bieżąco (a wiedza o doznaniowości zwierząt bardzo się poszerza), trzeba czytać. Czy wciąż tu jesteście?
Z przywołanych badań Eurobarometru, wynikają wnioski wprost dotyczące zwierząt. Mianowicie, w odniesieniu do teorii ewolucji, dowodzącej, że człowiek ma wspólne pochodzenie z innymi zwierzętami, aż 36% Polek i Polaków uważa ją za fałszywą, 12% nie ma zdania, zaś 52% uznaje ją za prawdziwą. Oznacza to, że niemal połowa polskiego społeczeństwa nie przyjmuje (jednoznacznie bądź z powodu braku stanowiska) teorii ewolucji jako tej, która wyjaśnia, że obok człowieka istnieje szereg innych, rozwiniętych gatunków zwierząt. A to już samo w sobie oznacza, że antropocentryzm, w jego najbardziej rażącej formie, zamiast się kurczyć, zyskuje na sile. Świadomość naszego wspólnego pochodzenia, czyli bycia częścią sentientów wraz z innymi zwierzętami, stanowi przecież jedną z najważniejszych przesłanek do uznawania ich życia za co najmniej podobnie ważne do życia człowieka. Brak tej świadomości, wypieranie jej, zacieranie, antynaukowość powodują skutki przeciwne – wzmacnianie linii dzielącej człowieka od innych sentientów, a tym samym traktowanie tego pierwszego jako jedynego mającego prawa – prawa pozwalające mu górować nad “gorszymi” gatunkami.
Antynaukowość, niemerytoryka, niedbalstwo w zdobywaniu wiedzy z zasady wzmacniają szowinizm gatunkowy. Oczywiście nie jest tak, że wiedza naukowa sama w sobie jest w stanie zatrzymać wykorzystywanie zwierząt, ale w połączeniu z empatią stanowią nasze najsilniejsze narzędzia zmiany. Bo to właśnie dorobek nauk z zakresu neurobiologii, psychologii zwierząt, kognitywistyki daje dowody na złożoną, podobną do ludzkiej, zdolność innych zwierząt do odczuwania. To nasz twardy zasób. Tak samo ważnym jest wiedza z zakresu kultury, socjologii i psychologii społecznej, świadomość jak narracja wpływa na standardy polityczne oraz podstawowa wiedza z zakresu prawa ochrony zwierząt. Nie sposób jej rzetelnie pozyskiwać oraz rozwijać bez czytania. Czy to robicie? Przecież jest szereg publikacji przedstawiających te zagadnienia w kontekście zwierząt.
Pod naszymi postami w zasadzie za każdym razem pojawiają się komentarze świadczące o nieczytaniu treści. To bardzo przykre, ponieważ pokazuje, że nie tylko przeciwnicy zwierząt działają na ich szkodę, ale również osoby stojące po stronie zwierząt – poprzez swoje abdykowanie z edukowania się o nich – przykładają rękę to niskich standardów debaty publicznej. A standard jest niski niemal na każdym kroku. Przykładem niech będzie definicja „kota wolno żyjącego” zawarta w obywatelskim projekcie ustawy „Stop-łańcuchom”, podpisanej przez ponad pół miliona osób. Dowiemy się z tejże definicji, że tzw. “kot wolnobytujący” (kot domowy!) jest “stałym elementem ekosystemu”, “urodzonym na wolności”. Jakiej wolności i jakiego ekosystemu, należy zapytać z wykrzyknikiem obok znaku zapytania! Stoi to przecież w rażącej sprzeczności z podstawową wiedzą na temat tego gatunku, który jest zwierzęciem z zasady domowym, nie zaś jakimś rodzajem dzikiego kota miejskiego. Taki gatunek po prostu nie istnieje. Pytanie – kto z owych pól miliona osób przeczytał projekt, pod którym się podpisał? Kto wiedział, co się w nim znajduje? Dlaczego autorzy projektu wpadli na pomysł, by pogwałcić naukę na rzecz własnych doraźnych, antymerytorycznych pomysłów i zaprojektować przepis szkodzący samym kotom?
Pomyślicie być może, że przesadzamy. Przypomnimy więc na koniec sprawę sprzed 100 lat, która miała miejsce w Stanach Zjednoczonych. Wówczas uchwalono w Tennessee tzw. „The Butler act”- ustawę, która zakazywała we wszystkich szkołach i akademiach publicznych wszelkiego nauczania o wspólnym pochodzeniu człowieka z innymi zwierzętami. Dlaczego? Żeby nie strącić człowieka z jego świętego stołka władcy, któremu wolno krzywdzić innych, a inni to ci gorsi. Trzeba więc było pilnować statusu gorszych, by nie został wzruszony. Użyto do tego narzędzi represji, wycofano podręczniki, a nauczyciela, który śmiał się nie podporządkować, wyrzucono z pracy.
Nie czytając, jesteśmy bierni. Rezygnujemy z jednych z niewielu narzędzi zmiany, jakimi dysponujemy. Tracimy koncentracje, stajemy się niepoważni, życzeniowi, mili i sympatyczni, ale bezradni. Pozwalamy na szerzenie się głupoty, tracimy odporność na wciskanie nam kitów, nie potrafimy korzystać z podstawowych narzędzi do stawania w obronie zwierząt. Trzeba zapytać, czy to jest fair wobec samych zwierząt?
Dlatego ze wszech miar chcemy Was dziś zachęcić do praktykowania i pielęgnowania postawy iście rewolucyjnej – czytania dobrych, ambitnych tekstów dotyczących zwierząt i ich sytuacji. Jeśli chcemy mieć jakąkolwiek skuteczność, naszym obowiązkiem jest mieć wiedzę! Jeśli wciąż tu jesteście, napiszcie proszę, jakie jest Wasze zdanie, dajcie znać, czy chcecie, byśmy polecały Wam teksty do czytania i podzielcie się, jeśli macie za sobą, teksty warte polecania.
Bądźmy skoncentrowane i wyedukowane dla zwierząt! To nasza siła!
Marsz Wyzwolenia Zwierząt
Tekst pierwotnie został opublikowany na FB oraz IG kolektywu Marsz Wyzwolenia Zwierząt.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt to największa tego typu akcja uliczna w Polsce, będąca odważną manifestacją na rzecz uznania praw wszystkich istot czujących i głośno sprzeciwiającą się ich uciskowi. Tegoroczny Marsz Wyzwolenia Zwierząt odbędzie się 5 września, jak zwykle w Warszawie.
Zachęcamy do obejrzenia/wysłuchania przemówień z ubiegłorocznego Marszu Wyzwolenia Zwierząt:
#IdęDlaZwierząt
Źródło: Fundacja "W Imię Zwierząt"