Marsz Wyzwolenia Zwierząt: Często słyszymy "nie przesadzajcie", choć przecież mówimy o zbrodniach
Słyszymy: „mniej radykalnie, z umiarem, step by step”. Ale gdy w grę wchodzi masowy, zinstytucjonalizowany wyzysk czujących istot, umiarkowanie staje się cenzurą ich cierpienia. Mamy dbać o komfort tych, którzy z tego systemu korzystają, czy o los zwierząt? Jeśli krzywda jest powszechna i usankcjonowana, powszechne musi być też jej nazywanie po imieniu. Bez tej widoczności zmiana nie nadejdzie.
Często słyszymy, że nasz przekaz jest zbyt radykalny, że powinniśmy być delikatniejsi, nie spowodować, by ludzie czuli się źle w swoich życiowych postawach wobec zwierząt. Że nie można być zero-jedynkowym (to zresztą ostatnio wszem i wobec pisały hodowczynie psów i kotów rasowych odnośnie naszego posta o tym, że każda hodowla zwierząt jest zła, bo podtrzymuje system wykorzystywania zwierząt).
Słyszymy, że trzeba z umiarem, że trzeba step by step, że trzeba uważać, by ludzi nie zranić, nie zrazić, nie zniechęcić. Dlatego ostrożnie mówić należy o losie zwierząt, żeby poruszało, ale żeby nie było zbyt dosadnie. Wiecie co na odpowiadamy? Że „umiarkowanie zabija najlepiej”, cytując Dariusza Gzyrę (przeczytajcie podlinkowany tekst, bo czytanie to bardzo ważne narzędzie stawania po stronie zwierząt).
Mamy serdecznie dość załatwienia spraw priorytetowych dla zwierząt pozaludzkich w taki sposób, żeby to ludzie czuli się dobrze. Mamy naprawdę dość stawiania człowieka i jego samopoczucia zawsze w centrum! Cackania się mamy dość. Nie, nie o to chodzi, by być podłym czy okrutną. Chodzi jedynie o to, by stojąc po stronie zwierząt, nie zamazywać ich prawdy. Ich tragedii, ich cierpienia, ich podmiotowości, ich strat wszystkiego, co powinny mieć, a zwykle nigdy nie mają. By zajmując się ich sprawami, zachować proporcję.
Jeśli mamy do czynienia z wielkoskalowym wyzyskiem, masowym i technologicznie nieustannie usprawnianym, normami moralnymi i prawnymi, które ten wyzysk w większości sankcjonują, z krzykiem, krwią i krzywdą czujących zwierząt (tak niewiele różniących się od nas-ludzi w kwestii odczuwania), to jak u licha mamy uważać na dobre samopoczucie osób przyczyniających się walnie do tej zbrodni? Co znaczy ich komfort w obliczu równolegle dziejącej się zbrodni? Jak mamy jednocześnie pamiętać o krowie przymusowo zapładnianej (de facto gwałconej), której odbiera się jej dziecko (krzyczące), zabiera się je na rzeź, a ją wyciska, wyciska, wyciska, by nasza interlokutorka nalała sobie do porannej kawki „świeżego mleczka” i nie popsuć atmosfery?
Nie epatujcie cierpieniem, słyszymy, gdy mowa jest o prawdziwej sytuacji zwierząt tzw. gospodarskich. Może należy więc to powiedzieć również wtedy, gdy na ulicy zostaje napadnięta i zgwałcona kobieta? Może wtedy też należy dbać o komfort i dobre samopoczucie otoczenia, w tym sprawcy? Z umiarem, step by step, uważać, by ludzi nie zranić, nie zrazić, nie zniechęcić. Nie używać słowa „gwałt”? Powiedzieć o potrzebie większej świadomości społecznej i lepiej działających procedurach – na tym poprzestać. Nie wspominać o Jej krzyku, bólu i życiowej dewastacji. Może należy mówić o tej sprawie inaczej, bardziej delikatnie, w sposób znacznie bardziej wyważony? To takie ładne słowo „wyważenie”, prawda? A jakże bardzo staje się ordynarne i ohydne, gdy uzyskuje funkcję społeczno-kulturowego nakazu cenzurowania krzywdy?
Strategie są ważne, owszem. Ludzie nie lubią czuć się źle i być oskarżani o udział w okrucieństwie – prawda. Ale rzecz w tym, że wyjątkowo w Wyzwoleniu Zwierząt ma chodzić nie o ludzi, a o zwierzęta pozaludzkie. To one mają być w centrum. To o nich jest gest wlewania „świeżego mleczka” do kawki – on opowiada ich historię. A my jesteśmy po to, by wreszcie uczynić ją widoczną! Bo bez tej widoczności, zmiany nie będzie!
Krzywda zwierząt pozaludzkich jest dziś powszechna. Najwyższy czas jednak, by powszechne stało się nazywanie jej po imieniu!
Marsz Wyzwolenia Zwierząt
Tekst pierwotnie został opublikowany na FB oraz IG kolektywu Marsz Wyzwolenia Zwierząt.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt to największa tego typu akcja uliczna w Polsce, będąca odważną manifestacją na rzecz uznania praw wszystkich istot czujących i głośno sprzeciwiającą się ich uciskowi. Tegoroczny Marsz Wyzwolenia Zwierząt odbędzie się 5 września, jak zwykle w Warszawie.
Zachęcamy do obejrzenia/wysłuchania przemówień z ubiegłorocznego Marszu Wyzwolenia Zwierząt:
#IdęDlaZwierząt
Źródło: Fundacja "W Imię Zwierząt"