…co ma cztery rogi, kogo kocham, kogo lubię, rzucę mu pod nogi; tej nie kocham, tej nie lubię, tej nie pocałuję, a chusteczkę haftowaną Tobie podaruję. Kto z nas nie pamięta tego wierszyka i towarzyszącej mu zabawy? Dzieci grzecznie ustawione, w środku jedno z nich, które chodząc dookoła ma przywilej wybrania tego, kogo najbardziej lubi. W jednej z wersji temu wyborowi towarzyszy całus.
Większości z nas ta zabawa
nieodmiennie kojarzy się z dzieciństwem, z jego błogością,
beztroską i… chwiejnością sympatii i antypatii Wystarczyło, żeby
ktoś wcześniej dotarł do ulubionej zabawki, żeby w zabawie dać temu
wyraz: tej nie lubię! Albo, jeśli ktoś oddał nam część smakowitego
podwieczorku, to można było odwdzięczyć się haftowaną
chusteczką.
Większość z nas już przestała się
uśmiechać, oglądając te harce. Coraz częściej z niesmakiem patrzymy
na kolejne odsłony tego spektaklu. Coraz częściej ciśnie nam się na
usta: to nie tak miało być! Już przestało mieć znaczenie, kto na
kogo głosował. I dlaczego: czy uwierzyliśmy w program, czy
zaufaliśmy obietnicom, czy ludziom. Rośnie frustracja. I złość. I
zniechęcenie. Powody są różne. U jednych rozczarowanie budzi fakt,
że prawie pewna koalicja nie powstała. Innym wizja nowego układu
między mrozi krew w żyłach. Jeszcze inni z lękiem myślą o nowych
wyborach: ich wyniku i możliwej frekwencji. Powoli przestajemy
liczyć na to, że zapanuje ład i porządek, wierzyć w wypowiadane
słowa, spodziewać się jakiegoś konstruktywnego przełomu. To chyba
najgorsze, co mogło się zdarzyć. Towarzyszące nam od trzech
miesięcy poczucie chaosu, niepewności, niejasnych reguł gry i
mnożących się wątpliwości co do celów poszczególnych zagrań – męczy
wyborców. Przesuwa w czasie zajęcie się najważniejszymi problemami
przez rząd. Destabilizuje prace Sejmu. I zamiast niezbędnej
dyskusji o kierunkach przyszłych działań przynosi kłótnie, gorszące
sceny i ujawniane kłamstwa. A przed nami przecież perspektywa, że
to będzie trwało jeszcze prawie cztery lata!
A miało być tak pięknie! Odnowa
moralna władzy i nowa umowa społeczna. IV Rzeczpospolita tym
różniąca się od poprzednich, że tworzona na nowych fundamentach i w
oparciu o zapomniane wartości. W tym na przykład uczciwość. Jak
niewiele już z tego zostało! Bo nie można przecież nie zadać sobie
pytania: czy to, co się dzieje na naszych oczach, wciąż mieści się
w granicach demokracji? Czy wciąż mieści się w granicach normalnej
walki politycznej i ścierania się różnych wizji rozwoju państwa?
Czy w końcu mieści się w granicach dobrego smaku? A jeśli nie, to
co my, obywatele i wyborcy mamy z tym fantem zrobić? A jako
organizacje pozarządowe? Jako grupy zorganizowanych obywateli,
którym nie jest obojętna rzeczywistość, w której działają?
W przedszkolu, jeśli dzieci tak
zapamiętają się w zabawie, że nie potrafią jej przerwać, do akcji
wkracza uzbrojona w niekwestionowany autorytet Pani. Kto dzisiaj, w
świecie polityki, posłankom i posłom, liderom partii politycznych,
powie: dość! Czy nie powinniśmy to być my, obywatele i wyborcy?
Źródło: inf. własna