Godzina „W” w nurcie rzeki
1 sierpnia 1944 r. Wisła w Warszawie stała się granicą między dwoma światami: jeden żył, a drugi dogorywał. Warszawscy wodniacy przywracają pamięć o powstańczych wydarzeniach, które miały miejsce nad Wisłą. I zapraszają na rejs w godzinę „W”.
W 2015 roku, z powodu długotrwałej suszy, poziom wody w Wiśle na tyle się obniżył, że z dna rzeki – na jej warszawskim odcinku – można było wydobywać różne „skarby”. Wśród nich warszawscy wodniacy dostrzegli wrak statku. Gruchnęła sensacyjna wiadomość: odnaleziono „Bajkę”!
Luksusowe rejsy i powstańczy szpital
To nie „Bajka”
– Dzisiaj już wiemy, że wyłowiony z dna Wisły w 2015 roku wrak nie był „Bajką”, była to barka zatopiona po wojnie – mówi Robert Jankowski, prezes Fundacji ROK RZEKI WISŁY. – Ale dzięki temu odkryciu udało się przeprowadzić w tym miejscu bardzo dokładne badania dna i ustalić, że „Bajka” spoczywa pod betonowym sarkofagiem, u brzegu Wisły. Jest nie do ruszenia.
Powstanie na lądzie i … na rzece
Od 2014 roku biorą w nim udział niemal wszystkie warszawskie jednostki rzeczne: służby rzeczne (policja, Ochotnicza Straż Pożarna, Państwowa Straż Pożarna, Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, Urząd Żeglugi Śródlądowej, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej), statki komercyjne i tramwaje wodne ZTM, jednostki MPWiK, Przedsiębiorstwa Budownictwa Wodnego, jednostki przedsiębiorstw rzecznych, a także licznie reprezentowana flota pasażerska, drewniane jednostki tradycyjne i rekonstrukcyjne, żaglówki, łodzie motorowe, kajaki, deski SUP, a nawet prawdziwa drewniana dłubanka. Na rejs przybywają też jednostki gościnne OSP i WOPR wraz z młodzieżą z miejscowości położonych wzdłuż Wisły.
Granica między dwoma światami
– Wielu warszawiaków z prawej strony Wisły próbowało się przedostać, aby pomóc walczącym – dodaje Marek Ostrowski. – Ciężkie walki toczyły się o wiślane przyczółki, o port rzeczny, na Powiślu. Tutaj walczył Andrzej Romocki „Morro”, jeden z przywódców powstańczej młodzieży. Wisła była bardzo ważnym elementem Powstania Warszawskiego, o tym nie można zapominać.
Z innej perspektywy
Płynąc od Podzamcza w górę rzeki, uczestnicy rejsu mają okazję z innej perspektywy zobaczyć tereny, na których toczyły się walki: rejon Starówki i Podzamcza, dawnego mostu Kierbedzia, rejon ulicy Solec i Wilanowskiej, wzdłuż przyczółku pomiędzy mostami kolejowym i Poniatowskiego, rejon ulicy Czerniakowskiej aż do Bulwaru Flotylli Wiślanej i Płyty Desantu.
– Mijamy na przykład wyloty kanałów, które przecież tak istotną rolę odgrywały w ratowaniu ludności i przemieszczaniu się sił powstańczych – mówi Marek Ostrowski. – Mijamy most Poniatowskiego, na którym 1 sierpnia w godzinę „W” wstrzymana jest komunikacja. Płyniemy wzdłuż bulwarów nadwiślańskich. Widzimy ludzi, którzy obserwują rejs, przystają. Ale są i tacy, którzy w tym czasie, po drugiej stronie Wisły, piknikują. Myślę, że widząc, co się dzieje na rzece, statki w gali banderowej, biało-czerwone dymy, flagi – zwrócą uwagę na pamięć o Powstaniu Warszawskim.
Godzina „W” w nurcie rzeki
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Beata Kubiszyn-Puka
-
●Katarzyna Garbowska
-
●Aneta Maria Pawelczyk-Piłat dla ngo.pl