Gdańsk. Tworzymy świetny team
O współpracy Pomorskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego i Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Gdańsku przy organizacji wyborów do Komitetu Monitorującego Regionalny Program Operacyjny rozmawiają Magdalena Witkowska – inspektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego w Gdańsku i Mariusz Kowalik - Fundacja RC.
W tym zadaniu naszym największym wyzwaniem był czas. Po spotkaniu z dyrektorem Departamentu Regionalnego Anna Hutyrą, Rada podjęła decyzję o przyśpieszeniu całej procedury. Chodziło o to by jeszcze przed przyjęciem Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Pomorskiego na lata 2014-2020 kandydaci na członków Komitetów Monitorujących z ramienia pomorskich organizacji byli już wybrani. Taka decyzja spowodowała, że z 2,5 miesięcy na przeprowadzenie całej procedury wyborczej (zgodnie z ordynacją wyborczą), my mięliśmy półtora miesiąca. Jednak była to wspólna decyzja i Rady, i pracowników Urzędu. Jak zwykle osiągnęliśmy konsensus i postawiliśmy na wspólną pracę. Fakt, te wybory całkowicie zdominowały prace naszego zespołu na półtora miesiąca. Jednak dzięki zaangażowaniu wielu osób udało się. Chwilami było ciężko, ale teraz mamy ogromną satysfakcję z wykonanej pracy.
To chyba pierwsze tego typu przedsięwzięcie na tą skalę. Czy miałaś jakieś dobre praktyki, wzorce, na których można było oprzeć organizację wyborów do KM RPO WP?
Wyniki pokazały, że sprawna organizacja takich wyborów gwarantuje duży sukces demokracji. Ile organizacji zgłosiło swoich kandydatów, a ile potem wzięło udział w głosowaniu?
Przy wyborze KM RPO WP na pewno nie obyło się bez pewnych trudności? Na czym one polegały? Czy były jakieś protesty? Wiem, że nieco zawiódł system teleinformatyczny?
Duża trudnością okazało się również to, co wydawało się najprostsze. A mianowicie tworzenie list kandydatów i organizacji oddających głosy. Przy takiej ilości bardzo trudno o pomyłkę, której starałam się uniknąć. Do tego doszła kwestia głosujących oddziałów. Zgodnie z ordynacją oddział, który chce oddać głos, musiał posiadać upoważnienie swojej głównej organizacji. Jeżeli takiego obowiązku nie dopełnił, jego głos stawał się nieważny. Ale przecież są oddziały, które posiadają osobowość prawną, w związku z czym prawnie nie potrzebują takiego upoważnienia. I choć ordynacja nie stawiała przed nami wytycznych, co do tej kwestii, to ja i moja współpracownica pracująca w tym zadaniu wolontarystycznie podjęłyśmy się sprawdzania osobowości prawnej każdego oddziału oddającego głos. I okazało się, że warto, ponieważ wiele z nich miało prawo do głosowania.
Co do protestów: mieliśmy jeden protest, który tak do końca nie był protestem, bo nie podważał wyników wyborów. Tak jak wspomniałam wcześniej zakwestionowane zostało przedłużenie terminu oddawania głosów przez organizacje jako niezasadne, bo nie poparte zapisami ordynacji wyborczej. Fakt, sam dokument ordynacji w swoich zapisach nie przewidział takiej sytuacji, ale komisja uznała, że jest to sytuacja wyjątkowa i słuszne jest przedłużenie terminu.
Mimo tych niewielkich problemów udało się. Czy myślisz, że te doświadczenia przydadzą się Pomorskiej Radzie Działalności Pożytku Publicznego w przyszłości?
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Iwona Danilewicz