Według danych Feminoteki co czwarty dorosły Polak doświadczył przemocy domowej – dotyczy to co trzeciej kobiety i co piątego mężczyzny. Czy jest to jednak temat, o którym mówi się wystarczająco często? Czy osobom, które stają na nogi po doświadczeniu przemocy, pomagamy równie chętnie, jak w przypadku zbiórek, które na pierwszy rzut oka “mocniej chwytają za serce”?
Czy oprawca zawsze zostawia siniaki?
Nie. Przemoc domowa to bardzo często przemoc psychiczna, która powoli odbiera pewność siebie, poczucie bezpieczeństwa oraz wiarę w to, że to, co mówimy, ma sens. To jest także przemoc ekonomiczna, nadmierna kontrola i manipulacja, które na pierwszy rzut oka bardzo trudno rozpoznać. Przecież wmawiamy sobie: „to nie przemoc, to… po prostu złośliwość”, „on nie jest przemocowcem, po prostu się o mnie martwi”, „wydaję za dużo, dlatego ona trzyma pieniądze”.
Trudna pomoc w „niefotogenicznych” sprawach
Istnieje pewien paradoks pomagania. Chętnie wspieramy nagłe akcje ratunkowe czy operacje dzieci, gdzie cel jest jasny i mierzalny. Ale co z kobietą, która musi ułożyć życie na nowo? Co z dziećmi, które potrzebują lat terapii, by znów poczuć się bezpiecznie? Tutaj pomoc nie jest jednorazowym zrywem – to długi, żmudny proces, który rzadko generuje udostępnienia w social mediach.
Poznaj Fundację Feelharmonia
Na te, i na wiele innych tematów porozmawiamy z Martą Kaczmarek, prezeską fundacji Feelharmonia. Jej fundacja zajmuje się właśnie wsparciem kobiet doświadczających przemocy w domu, oferując im nie tylko pomoc doraźną, ale przede wszystkim narzędzia do odzyskania sprawczości nad własnym życiem.
Widzimy się w środę, 11 marca, o godzinie 20:00!
Źródło: Fundacja FaniMani