„Demokracja na podsłuchu” – raport Panoptykonu o Pegasusie i braku kontroli nad inwigilacją
Oprogramowanie szpiegujące jest jak broń atomowa – może rozstrzygnąć o wyniku wojny, ale przy tym narobić gigantycznych szkód. Czas wyciągnąć wnioski z „afery Pegasusa” i stworzyć ramy prawne, które pozwolą służbom skutecznie działać, a przy tym będą gwarantowały ochronę dla praw i wolności – ostrzega Fundacja Panoptykon w najnowszym raporcie.
Oprogramowanie szpiegujące (spyware) to możliwość totalnej inwigilacji obywateli i obywatelek przez rząd. Pozwala prześwietlić zawartość każdego zakamarka telefonu, a nawet podrzucić sfabrykowany „dowód” niepopełnionego przestępstwa. To także – jak twierdzą służby – niezbędne narzędzie pracy i gwarant bezpieczeństwa kraju.
W Polsce zostało użyte wobec setek osób: sędziów, aktywistek, przedsiębiorców, a także polityków i polityczek. PiS mógł użyć służb do politycznej rozgrywki, bo nikt nie ma realnej kontroli nad ich działaniami.
Koalicja Obywatelska obiecała przed wyborami, że zabezpieczy Polskę przed podobnymi aferami. Do dziś służby i oprogramowanie szpiegujące są poza kontrolą, podatne na nadużycia.
W najnowszym raporcie Panoptykon proponuje zestaw reguł, które pozwolą służbom realizować ich zadania w obszarze kontroli operacyjnej, a przy tym zabezpieczą prawa i wolności obywatelskie.
Pegasus nielegalny i niebezpieczny dla demokracji i praw człowieka
Oprogramowanie szpiegujące pozwala nie tylko na podsłuchiwanie rozmów czy kontrolę korespondencji. Daje też pełen dostęp do cyfrowej aktywności osoby inwigilowanej – zarówno do informacji przechowywanych na telefonie, takich jak zdjęcia czy konwersacje, ale też do aplikacji. Służby mogą zajrzeć do bankowości elektronicznej, na facebookowy feed i do historii zakupów online.
„Każda inwigilacja, bez względu na jej sposób i zasięg, pozbawia człowieka prywatności i poczucia bezpieczeństwa. Najgorzej, gdy inwigilowany jest świadomy podejmowanych wobec niego działań i całkowicie bezradny. Nikomu tego nie życzę” – zauważa sędzia Beata Morawiec, była prezeska Stowarzyszenia Sędziów Themis, pokrzywdzona w aferze Pegasusa.
Eksperci od cyberbezpieczeństwa zwracają też uwagę, że oprogramowania szpiegującego nie da się technicznie zabezpieczyć.
„Oprogramowanie szpiegujące to potrzebne, ale też i potężne narzędzie, którego potencjalne możliwości są praktycznie niemożliwe do skutecznego ograniczenia po stronie technicznej. To powoduje, że absolutnie konieczne stają się konkretne ograniczenia proceduralne i niezależne mechanizmy kontrolne, zapewniające ich przestrzeganie” – komentuje Adam Haertle, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa, redaktor naczelny Zaufanej Trzeciej Strony, który jako jeden z pierwszych ujawnił, że CBA korzystała z Pegasusa.
Obietnice rządzących bez pokrycia
Zagrożenia związane z wykorzystaniem Pegasusa dostrzegli też politycy i polityczki. W kampanii przed wyborami do Parlamentu w 2023 r. opozycja obiecywała rozliczyć aferę i zmienić prawo w taki sposób, żeby zapobiegało nadużyciom z wykorzystaniem oprogramowania szpiegującego.
Chociaż od tego czasu minęły prawie trzy lata, niewiele się zmieniło.
„Sądzimy, że polskie służby są obecnie w posiadaniu oprogramowania szpiegującego. Ale jeśli z niego korzystają, robią to wbrew przepisom, bo nie przewidują one tak głębokiej ingerencji w prywatność, jaką daje oprogramowanie szpiegujące” – zwraca uwagę Wojciech Klicki. „Brakuje też adekwatnych gwarancji dla ochrony praw człowieka”.
Mimo obietnic nie stworzono mechanizmu kontroli działań służb już w trakcie prowadzenia przez nie inwigilacji. A istniejący dziś model wyrażania zgody przez sądy nadal jest fikcyjny. Po „aferze Pegasusa” sądy nadal akceptują 99,5% wniosków o kontrolę operacyjną.
Nie zmieniło się też nic, jeśli chodzi o prawa osób niesłusznie inwigilowanych.
„Co mogą ofiary? Jakie mają narzędzia obrony i co mogą zrobić, żeby walczyć o swoje prawa? Dziś osoba inwigilowana w Polsce nie jest informowana o działaniach służb i w praktyce nie ma możliwości ich zakwestionowania” – zauważa Sylwia Gregorczyk-Abram, adwokatka reprezentująca przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka osoby pokrzywdzone w aferze Pegasusa.
Rozliczenia „afery Pegasusa” również nie zostały zamknięte. Sejmowa Komisja Śledcza nie opublikowała jeszcze raportu podsumowującego jej prace, a Prokuratura nie przedstawiła nikomu aktu oskarżenia.
„Głównym problemem w braku rozliczeń z Pegasusem po 2023 r. jest przekonanie w Ministerstwie Sprawiedliwości, Prokuraturze i u Ministra Koordynatora, że Pegasus był czasami dobry, a czasami zły. Podczas gdy jego zakup i użycie było od początku przestępstwem” – komentuje gen. Krzysztof Bondaryk, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, obecnie Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Spraw Obronnych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Panoptykon proponuje dwie warstwy zmian
Raport Fundacji Panoptykon nie podważa, że służby mogą potrzebować oprogramowania szpiegującego do skutecznego działania. Przekonuje jednak, że niezbędne są zmiany w prawie, które uregulują jego wykorzystywanie.
Proponowane przez Panoptykon zmiany mają dwie warstwy. Pierwsza dotyczy generalnych zasad stosowania kontroli operacyjnej, przede wszystkim wzmocnienia i urealnienia nadzoru sądu oraz przyznania inwigilowanym prawa do informacji, że byli przedmiotem zainteresowania służb. Druga odnosi się konkretnie do oprogramowania szpiegującego, w tym do określenia, jakie formy jego użycia powinny być zakazane.
Tylko w ten sposób można zapewnić równowagę pomiędzy koniecznością zapewnienia skuteczności działania służb a zminimalizowaniem ryzyka nadużyć.
Źródło: Fundacja Panoptykon