Cios wymierzony w ochronę praw człowieka – mija rok od „zawieszenia prawa do azylu”
Miała być „środkiem tymczasowym”, jednak przedłużono ją już pięciokrotnie – od 27 marca 2025 r. decyzja o wprowadzeniu zawieszenia prawa do składania wniosków o ochronę międzynarodową na granicy z Białorusią, obowiązuje nieprzerwanie. Amnesty International wzywa polskie władze do natychmiastowego zrezygnowania z wprowadzonych zmian i zaprzestania pushbacków.
Niebezpieczne zmiany
Według oficjalnych zapewnień, zawieszenie miało być sposobem na kryzys humanitarny wywołany na granicy polsko-białoruskiej przez reżim Łukaszenki. Zasadność tej argumentacji podważają dane: nieznaczny spadek liczby prób nielegalnego przekroczenia granicy nastąpił jeszcze przed wprowadzeniem tych przepisów, po utworzeniu strefy buforowej w połowie 2024 roku. Sięganie po tak radykalne środki oraz łamanie postanowień prawa międzynarodowego nie było więc konieczne.
Zdaniem Amnesty International obecny kierunek zmian jest niebezpieczny. Pod znakiem zapytania stawia nie tylko prawo do wnioskowania o ochronę międzynarodową, ale także rolę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w europejskim systemie prawnym. Jej autorytet był w miarę rozwoju debaty o migracji coraz bardziej podważany, także przez premiera Donalda Tuska. Europejscy liderzy pod przywództwem Georgi Meloni wezwali do ograniczenia wpływu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na decyzje dotyczące osób w drodze krajów Wspólnoty.
– Zostaliśmy w tej sprawie okłamani jako polskie społeczeństwo. Rząd zapewniał nas, że tzw. zawieszenie prawa do azylu jest rozwiązaniem tymczasowym i zostanie użyte tylko w szczególnych okolicznościach. Dziś wiemy, że wykorzystano nasz strach, żeby usprawiedliwić łamanie praw człowieka i że to rozwiązanie niczego nie zmieniło na lepsze. Zamiast zainwestować w sprawne procedury i niezbędną infrastrukturę wybrano drogę na skróty – mówi dyrektorka Amnesty International Anna Błaszczak-Banasiak i dodaje:
Żaden problem nie został rozwiązany, a rządzący uparcie twierdzą, że zawieszenie obowiązujących nas standardów jest nadal niezbędne. Tylko strach i uprzedzenia mają się świetnie, a ten precedens ułatwi przekraczanie kolejnych norm w przyszłości.
Dotkliwe konsekwencje dla najmłodszych i ich rodzin
Choć przepisy przewidują wyjątki dla tzw. grup szczególnie wrażliwych, w praktyce często nie są one realizowane. W teorii wnioski o ochronę międzynarodową na granicy polsko-białoruskiej nadal mogą składać między innymi małoletni bez opieki oraz osoby wymagające szczególnego traktowania ze względu na wiek lub stan zdrowia. Organizacje humanitarne obserwują jednak wiele naruszeń w tej kwestii.
Skala problemu jest znacząca. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku co najmniej 227 małoletnich zgłosiło potrzebę pomocy humanitarnej, z czego aż 191 podróżowało bez opiekunów. Wielu z nich pozostaje poza jakimkolwiek systemem wsparcia. Brak rzetelnych procedur prowadzi także do dramatycznych rozdzieleń rodzin. Dzieci pozostawione same po jednej stronie granicy narażone są nie tylko na fizyczne zagrożenia, ale i poważne konsekwencje psychiczne.
Sytuację dodatkowo pogarszają zmiany prawne obowiązujące od 2026 roku, które dopuszczają tzw. detencję nieletnich powyżej 15. roku życia, czyli ich umieszczenie w strzeżonych ośrodkach. To rozwiązanie stoi w sprzeczności zarówno z polską Konstytucją, jak i międzynarodowymi standardami ochrony praw dziecka.
– Martwi nas również milczenie Unii Europejskiej, jej ciche przyzwolenie na działania Polski, które są rażąco nieproporcjonalne wobec obecnej sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Obserwujemy stopniowy zwrot w europejskiej polityce migracyjnej ku coraz dalej posuniętej rezygnacji z obrony podstawowych wartości, jakie jednoczyły nas jeszcze na początku XXI wieku. To przede wszystkim właśnie te wartości sprawiały, że polskie społeczeństwo marzyło o przynależności do wspólnoty europejskiej po długich latach komunistycznego reżimu – mówi Julia Głębocka, analityczka ds. Prawnych Amnesty International.
Kontrowersje budzi także rola Straży Granicznej. Nowe przepisy przyznały funkcjonariuszom kompetencje do oceny, kto kwalifikuje się do tzw. grupy szczególnie wrażliwej. Warto pamiętać, że podejmowanie tak złożonych decyzji wymaga wiedzy z zakresu prawa azylowego, medycyny czy psychologii. Co więcej, odmowy przyjęcia wniosków często nie mają formalnego charakteru, co praktycznie uniemożliwia skuteczne odwołanie. W rezultacie zostaje naruszone prawo do uczciwego procesu osób zawracanych.
Białoruś, jak podkreślają eksperci, sądy i organizacje międzynarodowe, nie może być uznana za „bezpieczne państwo trzecie”, które gwarantuje przestrzeganie podstawowych praw człowieka. Liczne raporty wskazują na przypadki przemocy, arbitralnych zatrzymań i nieludzkiego traktowania. Zawracanie ludzi do takich warunków narusza jedną z kluczowych zasad międzynarodowego prawa humanitarnego, non refoulment, czyli zakaz odsyłania do miejsc, gdzie uchodźcom grozi niebezpieczeństwo (zawarty w Konwencji Genewskiej w 1951 r.).
Międzynarodowe tendencje
Podobne działania podejmują inne państwa Unii Europejskiej, np. Finlandia, co wskazuje na szerszy trend ograniczania dostępu do prawa do ochrony międzynarodowej. Nowe regulacje unijne, w tym te odnoszące się do problemu instrumentalizacji migracji oraz wprowadzające możliwość wykorzystywania tzw. hubów powrotowych, mogą dodatkowo legitymizować takie praktyki. W efekcie Europa stopniowo odchodzi od standardów, które przez dekady stanowiły fundament ochrony praw człowieka.
Źródło: Stowarzyszenie Amnesty International