Chmielna. Jak ze slumsów zrobić deptak
Chmielna, którą codziennie przechodzi kilkadziesiąt tysięcy ludzi, to samo serce miasta. A wygląda jak płuca nałogowego palacza zeżarte rakiem. Czy z rąk wandali odbije ją lekarz i właściciel przychodni?
Paweł Walicki kupił przychodnię zdrowia przy Chmielnej 14.
Rozejrzał się wokół. Czegoś mu brakowało - baneru z napisem:
"Witajcie w slumsach".
Wokół straszą kamienice z oknami zabitymi płytą paździerzową.
Większość elewacji zdobyli już grafficiarze i plakaciarze, którzy
zalepiają witryny (np. pod piątką i jedenastką). W takiej
scenografii jak u siebie czują się narkomani, alkoholicy i
grajkowie, którzy grać nie potrafią.
A Walickiemu marzy się porządny śródmiejski deptak. - Może być pięknie. Całkowity zakaz wjazdu samochodów, dostawy do sklepów tylko wózkiem, ogródki kawiarniane - rozmarza się.
Burmistrz: Potrzebuję czasu
Walicki najpierw zabrał się za elewację. - Nie mogłem patrzeć na kilogramy plakatów ponalepianych na kafle na parterze - mówi. - Stałem dwie godziny ze szpachelką i mokrą gąbką. Doskrobałem się w końcu do kafli.
Zaczął wydzwaniać do klubów, które reklamowały się na plakatach: Stodoły, Remontu, Punktu, Hard Rock Café itd. - Odpowiedzieli, że nie wiedzą, kto i gdzie je rozwiesza. Postraszyłem, że "nieznani sprawcy" oblepią np. Stodołę reklamami mojej przychodni. Dostałem w końcu telefony do plakaciarzy i dogadałem się z chłopakami. Obiecałem, że nie będę ich ścigać ani ciągać po sądach. A oni nie wieszają już nowych plakatów - opowiada.
Na tak odzyskaną elewację od razu natarli grafficiarze. Zapaskudzili bazgrołami cały parter od góry do dołu. Sprzątaczka z przychodni pani Tereska próbuje szczotą doczyścić kafle. Na próżno. - Może w taki sposób młodzi ludzie wyrażają swój bunt i pokazują bezwład urzędników i państwa? Ale mnie graffiti drażni, bo mażą po mojej przychodni, którą wynajmuję od Zakładu Gospodarowania Nieruchomości w Śródmieściu - zastanawia się Walicki.
- Oddał pan Chmielną wandalom? - pytam Wojciecha Bartelskiego, burmistrza Śródmieścia.
- Proszę mi dać trochę czasu. Ja mogę tylko koordynować, wspierać, namawiać do zmian. Przecież wiele kamienic z Chmielnej jest już w rękach prywatnych - broni się burmistrz.
Obiecuje: - Będzie monitoring, może nawet w tym roku. Mój cel to generalny remont deptaka do 2012 r.
Potrzebny dozorca deptaka
Walicki nie wierzy w urzędy. Próbuje skrzyknąć ludzi. Rozmawia z przedsiębiorcami, z sąsiadami ze stowarzyszeniem Nowy Świat. Uważa, że potrzebny jest "dozorca ulicy", który będzie pilnować porządku. Twierdzi, że "prywatny monitoring" można założyć szybciej i taniej. Walicki spotkał się też z prof. Mirosławem Duchowskim z Akademii Sztuk Pięknych. - Może przestrzeń trzeba oddać artystom? - zastanawia się.
Lobbuje, gdzie się da. Zaczął prowadzić blog: www.chmielna14.blogspot.com, który zaczyna się pesymistycznie piosenką Aliny Janowskiej: "Panie, podobna ma nie być już Chmielnej...". Są tam zdjęcia obrazujące ogrom zniszczeń na ulicy.
- Widziałem, jak idzie ekipa wyłoniona w przetargu przez Zarząd Terenów Publicznych i zamiata. A tuż przy witrynie kawiarni Cube psia kupa, po bokach zostają śmieci. "Dlaczego tego nie sprzątacie?" - pytam. "Bo to, co przylega do kamienic, należy już do obowiązków dozorcy" - słyszę. Jak w takiej sytuacji może być dobrze? - zastanawia się Walicki.
- Odczucia mamy takie same. Jest źle. Chcemy działać razem, nie odpuścimy, bo już nie ma wyjścia. Ale ciągle czekamy na rejestrację naszego stowarzyszenia - mówi Stefan Zamoyski, prezes stowarzyszenia Chmielna, który mieszka przy tej ulicy.
Nakreśla cele na początek: ? zintegrować ludzi; ? walczyć z graffiti; ? poprawić bezpieczeństwo.
Podobnie działają wspólnoty z pobliskiej Smolnej. - Grafficiarze są coraz bardziej rozhasani, policjanci i strażnicy miejscy złożyli broń. Uznali, że miasto jest niczyje i nic nie mogą zrobić. Chmielna jest pożałowania godna jak i centrum Warszawy. Pan Zamoyski spotykał się z nami, żeby się dowiedzieć, jak działa nasze stowarzyszenie na Smolnej - zdradza Jarosław Chołodecki. Podpowiada, że najpierw muszą się zintegrować wspólnoty, pobiesiadować (może na deptaku), coś wspólnie ustalić, a potem przejść do działania i walki z graffiti. - Zarówno Smolna, jak i stowarzyszenie Nowy Świat na pytanie z Chmielnej: "Pomożecie?", odpowiada: "Pomożemy" - zapewnia Chołodecki.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Agnieszka Pryca-Nalepka, Stowarzyszenie MOST
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST