Przeglądarka Internet Explorer, której używasz, uniemożliwia skorzystanie z większości funkcji portalu ngo.pl.
Aby mieć dostęp do wszystkich funkcji portalu ngo.pl, zmień przeglądarkę na inną (np. Chrome, Firefox, Safari, Opera, Edge).
Urzędnicy na radarze organizacji
Anna Mazgal
Jak skutecznie interweniować w obronie interesów organizacji pozarządowych?
Pewnego razu do Biura Rzecznictwa i Interwencji, prowadzonego przez
Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarządowych, zgłosiło się
stowarzyszenie Mar-Kot z Poznania, które zajmuje się pomocą m.in.
rodzinom w ciężkiej sytuacji materialnej, osobom bezdomnym i
uzależnionym. Dotychczasowa siedziba stowarzyszenia, która była
jednocześnie miejscem zamieszkania i pracy członków wspólnoty,
została przeznaczona do rozbiórki. Miasto zgodziło się wynająć
organizacji inne pomieszczenia i przedstawiło projekt umowy najmu.
Według niego, stowarzyszenie miałoby m.in. wykonać w budynku remont
za 135 tys. zł, bez prawa do zwrotu poniesionych nakładów w
przypadku rozwiązania umowy. A umowa miała być zawarta na czas
nieokreślony. Warunki te były niemożliwe do zaakceptowania przez
Mar-Kot. Urząd Miasta nie zgodził się na negocjacje, ani na wynajem
innego lokalu na lepszych warunkach.
Władze działały zgodnie z prawem. Mimo to organizacja mogłaby ponieść szkodę, gdyby podpisała umowę. Takie problemy wynikają często z tego, że gdy urzędnik widzi w przepisie słowo „może”, rozumie je jako „nie musi”.
Stwierdziliśmy, że naszym celem jest w tym przypadku zmiana postawy Zarządu Zasobów Komunalnych (ZZK). Postanowiliśmy wystąpić w roli mediatora, nakłaniając władze miasta do renegocjacji warunków umowy.
Na początek list
Przede wszystkim wystosowaliśmy do ZZK list – było to minimalne konieczne działanie, pozwalającego ZKK poznać praktyczne skutki ich decyzji. W liście:
Rozgłos
Aby pokazać, że sprawa przyjęła wymiar ponadlokalny, list przekazaliśmy do wiadomości prezydenta miasta oraz dziennikarki ogólnopolskiego dziennika. Zaplanowaliśmy, że w przypadku odmowy postaramy się namówić panią redaktor do opisania sytuacji. Ponadto, w przypadku eksmisji, chcieliśmy namówić jeden z programów interwencyjnych TV do nakręcenia reportażu. Opowiedzieliśmy o sprawie „Tygodnikowi Powszechnemu”, który w dodatku „Rzecz Obywatelska” opisał m.in. tę interwencję (Obywatel Don Kichot, Konrad Piskała, „TP” 15 kwietnia 2007). Zaplanowaliśmy też plan B na wypadek odmowy – poinformowanie parlamentarzystów z Poznania i nakłonienie ich do interwencji.
Udało się!
Mniej więcej po miesiącu nadeszła odpowiedź na nasze pismo: „zaproponowana umowa najmu budynku została sporządzona na podstawie przepisów prawa miejscowego i jedynie w takim trybie może być zawarta ze Stowarzyszeniem Mar-Kot”. Prezes stowarzyszenia powiedział nam, że miejsc w państwowych ośrodkach nie ma i w związku z tym, po eksmisji, podopieczni staną się bezdomni, rodziny będą rozdzielone, a dzieci prawdopodobnie zabrane do domów dziecka.
Przygotowaliśmy się do kolejnego etapu. I wtedy wydarzyło się coś, na co należy mieć nadzieję, ale jednocześnie nie można na to liczyć. Może kogoś ruszyło sumienie? A może odpowiedzią są słowa dyrektorki ZKK: „I po co się było skarżyć aż do Warszawy?”.
Dyrektorka ZKK zaprosiła zarząd stowarzyszenia na rozmowę. Stowarzyszenie z kolei zaprosiło dyrekcję do odwiedzin w ośrodku. Efektem była nowa umowa, którą zawarto na czas oznaczony, a w przypadku jej rozwiązania z określonych przyczyn i w określonym terminie, miasto zobowiązało się zwrócić organizacji poniesione wydatki na remont, pomniejszone proporcjonalnie za każdy miesiąc najmu i z uwzględnieniem amortyzacji.
Cel został osiągnięty! Naszemu zadowoleniu daliśmy wyraz w liście kończącym interwencję. Takie listy są dobrą praktyką także dlatego, ponieważ uświadamiają urzędnikom, że skoro znaleźli się na naszym radarze, tak łatwo z niego nie znikną.
Władze działały zgodnie z prawem. Mimo to organizacja mogłaby ponieść szkodę, gdyby podpisała umowę. Takie problemy wynikają często z tego, że gdy urzędnik widzi w przepisie słowo „może”, rozumie je jako „nie musi”.
Stwierdziliśmy, że naszym celem jest w tym przypadku zmiana postawy Zarządu Zasobów Komunalnych (ZZK). Postanowiliśmy wystąpić w roli mediatora, nakłaniając władze miasta do renegocjacji warunków umowy.
Na początek list
Przede wszystkim wystosowaliśmy do ZZK list – było to minimalne konieczne działanie, pozwalającego ZKK poznać praktyczne skutki ich decyzji. W liście:
- wyraziliśmy zrozumienie dla decyzji podjętej na podstawie zasady gospodarności,
- zwróciliśmy uwagę na groźbę wypowiedzenia, wynikającą z umowy i brak możliwości odzyskania poniesionych nakładów przez organizację,
- opisaliśmy rolę stowarzyszenia, które zastępuje państwo w opiece nad osobami zagrożonymi marginalizacją, innowacyjność metod w porównaniu z ofertą pomocy społecznej,
- przedstawiliśmy praktyczne skutki braku siedziby – wpływ na podopiecznych oraz na procesy społeczne w Poznaniu,
- wspomnieliśmy o pomocniczej roli instytucji publicznych,
- oraz zaproponowaliśmy sposób rozwiązania sporu.
Rozgłos
Aby pokazać, że sprawa przyjęła wymiar ponadlokalny, list przekazaliśmy do wiadomości prezydenta miasta oraz dziennikarki ogólnopolskiego dziennika. Zaplanowaliśmy, że w przypadku odmowy postaramy się namówić panią redaktor do opisania sytuacji. Ponadto, w przypadku eksmisji, chcieliśmy namówić jeden z programów interwencyjnych TV do nakręcenia reportażu. Opowiedzieliśmy o sprawie „Tygodnikowi Powszechnemu”, który w dodatku „Rzecz Obywatelska” opisał m.in. tę interwencję (Obywatel Don Kichot, Konrad Piskała, „TP” 15 kwietnia 2007). Zaplanowaliśmy też plan B na wypadek odmowy – poinformowanie parlamentarzystów z Poznania i nakłonienie ich do interwencji.
Udało się!
Mniej więcej po miesiącu nadeszła odpowiedź na nasze pismo: „zaproponowana umowa najmu budynku została sporządzona na podstawie przepisów prawa miejscowego i jedynie w takim trybie może być zawarta ze Stowarzyszeniem Mar-Kot”. Prezes stowarzyszenia powiedział nam, że miejsc w państwowych ośrodkach nie ma i w związku z tym, po eksmisji, podopieczni staną się bezdomni, rodziny będą rozdzielone, a dzieci prawdopodobnie zabrane do domów dziecka.
Przygotowaliśmy się do kolejnego etapu. I wtedy wydarzyło się coś, na co należy mieć nadzieję, ale jednocześnie nie można na to liczyć. Może kogoś ruszyło sumienie? A może odpowiedzią są słowa dyrektorki ZKK: „I po co się było skarżyć aż do Warszawy?”.
Dyrektorka ZKK zaprosiła zarząd stowarzyszenia na rozmowę. Stowarzyszenie z kolei zaprosiło dyrekcję do odwiedzin w ośrodku. Efektem była nowa umowa, którą zawarto na czas oznaczony, a w przypadku jej rozwiązania z określonych przyczyn i w określonym terminie, miasto zobowiązało się zwrócić organizacji poniesione wydatki na remont, pomniejszone proporcjonalnie za każdy miesiąc najmu i z uwzględnieniem amortyzacji.
Cel został osiągnięty! Naszemu zadowoleniu daliśmy wyraz w liście kończącym interwencję. Takie listy są dobrą praktyką także dlatego, ponieważ uświadamiają urzędnikom, że skoro znaleźli się na naszym radarze, tak łatwo z niego nie znikną.
| Pozarządowe Biuro Rzecznictwa i Interwencji pomaga organizacjom w rozwiązywaniu problemów podobnych do opisanego w artykule. Przyjmuje sprawy o charakterze modelowym, które mogą posłużyć za przykład praktycznego stosowania zasady pomocniczości i dobrej praktyki w relacjach administracji z organizacjami obywatelskimi. W działaniu stosuje zasady jawności, rzetelności i bezstronności. Zgłoszenia organizacji przyjmuje na adres [email protected] |
| Artykuł ukazał się w miesięczniku organizacji pozarządowych gazeta.ngo.pl - 01 (49) 2008; www.gazeta.ngo.pl |
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
Artykuły opublikowane w portalu ngo.pl prezentują wyłącznie poglądy ich autorów, autorek. Wyrażone w nich opinie, komentarze nie muszą być tożsame z poglądami redakcji.
Przedruk, kopiowanie, skracanie artykułów (lub ich fragmentów) z portalu ngo.pl wymaga zgody redakcji.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Iwona Danilewicz