Przeglądarka Internet Explorer, której używasz, uniemożliwia skorzystanie z większości funkcji portalu ngo.pl.
Aby mieć dostęp do wszystkich funkcji portalu ngo.pl, zmień przeglądarkę na inną (np. Chrome, Firefox, Safari, Opera, Edge).
Legislacyjne pogotowie czy gremium do ideologicznych debat o roli organizacji pozarządowych w życiu publicznym? Parlamentarny zespół ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi jest pożyteczny i potrzebny, ale jego istnienie nie oznacza, że z dostępem obywateli do procesu stanowienia prawa w Polsce jest dobrze.
Historia ponadpartyjnych prób dialogu między organizacjami pozarządowymi i politykami zasiadającymi w ławach senatorskich i poselskich sięga lat 90.
– To wtedy pojawił się pomysł, aby stworzyć coś na wzór brytyjskiej All Party Group on Charities – wspomina Jakub Wygnański. Obecnie grupa ta nazywa się All Party Parliamentary Group on Civil Society and Volunteering i skupia około 300 członków, przedstawicieli zarówno Izby Lordów, jak i Izby Wspólnej brytyjskiego parlamentu. Grupa regularnie spotyka się w ciągu roku, aby przedyskutować różne tematy istotne dla sektora pozarządowego na Wyspach Brytyjskich.
Unikalny w tej części świata
Polski Parlamentarny zespół ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi nie liczy aż tylu członków, ale – w ocenie wielu działaczy III sektora – spełnia równie pożyteczną rolę, co brytyjski pierwowzór.
– Jest to bardzo użyteczne narzędzie komunikacji z politykami – przyznaje Wygnański. – W niewielu krajach, szczególnie w naszym regionie świata, działają takie gremia.
Początkowo zespół działał nieformalnie. Wiadomo było, że są w sejmie i senacie politycy, do których można się zwrócić w sprawach sektorowych, ale nie działali oni w sposób tak zorganizowany, jak obecnie. Bardziej formalny kształt kontaktom posłów i senatorów z organizacjami pozarządowymi nadał Marek Borowski jako Marszałek Sejmu IV kadencji. Objął on patronatem prace ponadpartyjnej grupy parlamentarnej, która miała w szczególny sposób zająć się problemami trzeciego sektora i podjąć stałą współpracę z organizacjami pozarządowymi. Grupa powstała w połowie 2002 roku, na jej czele stanął Wojciech Olejniczak, a skupiła się przede wszystkim na pracach związanych z uchwalaniem – długo oczekiwanej przez organizacje pozarządowe – Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.
W kolejnej kadencji Sejmu powołanie parlamentarnego zespołu ds. współpracy z organizacjami odbyło się w atmosferze awantury między klubami PiS, PO i SLD. Posłowie każdego z tych ugrupowań chcieli wieść prym w zespole. Nieporozumienia doprowadziły do tego, że w pewnym momencie w parlamencie działały dwa zespoły deklarujące chęć zajęcia się sprawami pozarządówki. Jednak – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Polityczne zamieszanie wokół zespołu przyniosło w efekcie dwa pozytywne wydarzenia. Po pierwsze, to wówczas pojawiła się inicjatywa powołania w Sejmie stałej komisji, która miała zająć się budowaniem długofalowej i strategicznej współpracy z organizacjami pozarządowymi. Gremium takie powstało co prawda kilka lat później – w parlamencie VI kadencji – jako podkomisja Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, ale zaczyn był. Po drugie zaś – skonfliktowani posłowie na szczęście znaleźli w parlamencie osobę, której zdecydowali się powierzyć misję załagodzenia sporu i powołania wspólnego zespołu. Tą osoba był Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który od tej pory nie tyko patronuje pracom zespołu, ale także – formalnie – im przewodniczy. A Senat stał się miejscem stałych spotkań polityków z przedstawicielami organizacji pozarządowych.
Miejsce debat o ideach
– Wybawiliście nas z kłopotu, ponieważ bez tej inicjatywy, współpracując z parlamentem, musielibyśmy wybierać między różnymi opcjami politycznymi – mówił Jakub Wygnański w kwietniu 2006 roku, podczas konferencji inaugurującej prace nowego zespołu po zażegnaniu konfliktu. To zdanie w dużej mierze oddaje charakter zespołu, jego pracy i naturę kontaktów ze światem pozarządowym.
Poseł Tadeusz Tomaszewski, współprzewodniczący Zespołu poprzedniej kadencji określa jego charakter jako polityczny, w odróżnieniu od bardziej roboczej roli podkomisji stałej. Jego zdaniem najważniejsze zadania Zespołu to monitorowanie programów rządowych dotyczących sektora pozarządowego, inicjowanie określonych działań rządu oczekiwanych przez organizacje, podejmowanie za pośrednictwem Sejmu lub Senatu inicjatyw legislacyjnych i wzajemne informowanie się o pracach podkomisji i innych zespołów parlamentarnych.
– Parlamentarny Zespół ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi jest szczególny, ponieważ gromadzi zarówno posłów jak i senatorów z różnych ugrupowań. To, że przewodzi mu Marszałek Senatu powoduje, że innym decydentom trudno jest odmówić spotkania w ramach posiedzenia zespołu, nawet jeśli jest ono dla nich niewygodne – zauważa Anna Mazgal, przewodnicząca European Network of National Associations, która jako ekspertka Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych wiele razy uczestniczyła w posiedzeniach Zespołu.
Zespół jest parlamentarnym partnerem, z którym organizacje mogą omawiać sprawy tzw. ogólnosektorowe, czyli takie, które dotyczą nie tylko organizacji zajmujących się np. pomocą społeczną czy sportem, ale są ważne dla całego środowiska, jak np. przepisy podatkowe, o zbiórkach publicznych czy o 1%.
– Jestem fanem Zespołu. Nie pamiętam, aby dyskusje były nudne lub nie na temat. Może bywały kontrowersyjne, ale zarazem merytoryczne. Tutaj zaczynało się wiele rozmów o sprawach ważnych dla sektora, które później przybierały kształty konkretnych przepisów. Jest to jedno z ważniejszych forów dialogu obywatelskiego w Polsce, bardzo dobry przykład oddolnej mobilizacji decydentów i organizacji pozarządowych – mówi Grzegorz Makowski z Instytutu Spraw Publicznych, wielokrotnie uczestniczący w spotkaniach posłów i senatorów. – Nam brakuje forów na potrzeby nieco luźniejszej debaty, a to jest miejsce, gdzie to jest możliwe. Większość różnych zespołów, w których uczestniczą politycy, urzędnicy i organizacje pozarządowe ma charakter zadaniowy. Na przykład zupełnie inaczej wygląda spotkanie z przedstawicielem ministra finansów na temat zbiórek publicznych podczas posiedzenia Zespołu, gdzie mówi się ogólnie o potrzebach. A inaczej w komisji sejmowej, czy z Radą Działalności Pożytku Publicznego, gdzie zwykle pracuje się już nad konkretnymi kierunkami czy zapisami aktów prawnych.
Zespół odgrywa nieco inną rolę niż na początku, ponieważ w międzyczasie pojawiła się stała podkomisja ds. organizacji pozarządowych, ale w praktyce oba ciała dobrze się uzupełniają.
– W komisji posłowie pracują nad konkretnymi przepisami, a podczas spotkań Zespołu możemy omawiać różne problemy prawne. Dyskutować o nich i nagłaśniać je – mówi Tomasz Schimanek z Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce. Jego zdaniem prace Zespołu i komisji mogą być jeszcze efektywniejsze, jeśli – zgodnie z zapowiedziami – posłowie, członkowie stałej podkomisji ds. organizacji pozarządowych „automatycznie” będą się stawali także członkami Zespołu.
Ustaw poprawianie
Działacze pozarządowi doceniają nie tylko formułę w jakiej pracuje Zespół, ale także efekty, jakie ta praca przynosi. Dzięki Zespołowi organizacje m.in. doprowadziły do wstrzymania prac nad kontrowersyjną nowelizacją ustawy o fundacjach oraz wycofania z Sejmu nie mniej kontrowersyjnego projektu ustawy o zrzeszeniach.
– W 2006 r., kiedy Kancelaria Premiera Rady Ministrów przygotował absurdalną propozycję zmiany ustawy o fundacjach, to Marszałek Senatu poprosił organizacje o przygotowanie satysfakcjonującej je kontrpropozycji. Następnie dzięki parlamentarzystom z zespołu udało się zebrać pod ostatecznie dopracowaną propozycją wystarczająca ilość podpisów, by stała się ona projektem poselskim. Projekt podpisali posłowie z różnych ugrupowań. – przypomina Anna Mazgal.
– Przykładem efektywnej współpracy Zespołu i organizacji jest projekt ustawy o petycjach – dodaje Tomasz Schimanek. – Inicjatywa wyszła ze strony organizacji pozarządowych, projekt ustawy powstawał w Senacie, a łącznikiem, pomostem był właśnie Zespół.
– W ostatniej kadencji parlamentu dzięki Zespołowi udało nam się w miarę bezproblemowo przeprowadzić przez Sejm wiele poprawek w nowelizowanej ustawie o działalności pożytku publicznego – zwraca uwagę Jakub Wygnański. – Zostaliśmy obdarzeni wielkim kredytem zaufania. W tym Zespole udaje się budować konsensus ponad politycznymi podziałami. To działa i nie jest przedmiotem politycznych przetargów.
Słaba polityka informacyjna
Czy Zespól jest zatem tworem idealnym na naszej niedoskonałej scenie życia publicznego? Nie do końca. Cieniem kładą się przynajmniej dwie sprawy. Pierwsza z nich to komunikacja. Posiedzenia Zespołu są otwarte dla wszystkich – na spotkaniu może się pojawić właściwie każdy przedstawiciel organizacji, który jest zainteresowany omawianym tematem. Problem jednak polega na tym, że dość trudno dotrzeć do informacji kiedy zbierze się Zespół i jakimi sprawami będzie się zajmował. Podobnie trudno się dowiedzieć, jak przebiegało spotkanie, jeśli w nie uczestniczyliśmy.
– Fakt, polityka informacyjna to jest słaba strona Zespołu. Relacje z posiedzeń pojawiały się na stronie internetowej Senatu, ale z opóźnieniem i z reguły dość ogólne – wspomina Tomasz Schimanek. Dodaje jednak, że Zespół zlecił np. ekspertyzy potrzebne podczas prac nad projektem ustawy o zrzeszeniach, wydał także materiały dotyczące Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, duża część tych materiałów jest dostępna nie tylko papierowo, ale także na stronie internetowej.
Swego czasu pojawił się pomysł, aby w Senacie stworzyć sekretariat do obsługi Zespołu, który miał się zajmować także informowaniem o jego pracach, ale nic z tego nie wyszło. W praktyce więc o posiedzeniach Zespołu dowiadują się zazwyczaj te organizacje, które już wcześniej w nich uczestniczyły. Albo dotarły do informacji swoimi sposobami.
– Gdy Zespół zajmował się projektem ustawy o zrzeszeniach na posiedzeniu pojawiło się bardzo dużo organizacji pozarządowych , także z terenu. I nikt ich nie wypraszał – zauważa Grzegorz Makowski.
Potrzeba posłów-ambasadorów
Druga sprawa, która niepokoi działaczy pozarządowych oceniających prace Zespołu wynika – poniekąd – z samej jego natury oraz słabego uspołecznienia procesu stanowienia prawa w Polsce.
– Wszelkiego rodzaju gremia, których celem jest dialog ze społeczeństwem obywatelskim są nam potrzebne. Oczywiście, najlepiej byłoby, gdyby władze i administracja włączały obywateli w różne procesy na tyle, żeby nie trzeba było powoływać do tego specjalnych zespołów. Ale póki co tak się nie dzieje, więc każdy taki zespół, który serio traktuje zobowiązania jakie na siebie przyjął, jest potrzebny – mówi Anna Mazgal.
– W Zespole zasiadają posłowie dostatecznie wpływowi, aby nasze dyskusje przekładać później na konkretne rozwiązania – uważa Wygnański, podkreśla jednak, że Zespół i formuła w jakiej działa nie wyczerpuje wszystkich możliwości udziału organizacji w procesie stanowienia prawa. – To nie oznacza, że z dostępem obywateli do procesu legislacyjnego w Polsce jest dobrze i ten Zespól ma zastąpić te wszystkie procedury. Nie taki zresztą był cel.
Swoje wątpliwości wyraża także Przemysław Radwan-Rohrenschef ze Stowarzyszenia Szkoła Liderów.
– Z jednej strony, bardzo dobrze, że jest taki Zespół, z którym można przedyskutować różne pozarządowe prawne problemy, ale z drugiej strony bardzo istotne jest, abyśmy jako trzeci sektor mieli posłów-ambasadorów w poszczególnych komisjach problemowych, branżowych. Aby poprzez nich głos organizacji był słyszalny w sprawach tak istotnych jak np. edukacja, służba zdrowia itd. – mówi. – To jednak wymaga nowego podejścia do roli trzeciego sektora w parlamencie i w życiu publicznym. I uświadomienia posłom, czym jest trzeci sektor, jak działa i co robi. Ta świadomość jest ciągle za mała. A i organizacje za mało robią, aby się to zmieniło.
W zmianie tego stanu rzeczy Zespół może odegrać zarówno negatywną, jak i pozytywną rolę. Może on bowiem stanowić dobre wytłumaczenie dla decydentów, którzy zarzuty o niedopuszczaniu obywateli do stanowienia prawa będą odpierali argumentem „przecież jest Zespół”. Równocześnie jednak może wypełniać zadania edukacyjne wobec posłów.
– Zadaniem Zespołu mogłoby być zaznajamianie parlamentarzystów z rolą organizacji pozarządowych w społeczeństwie. Nic przecież tak dobrze nie działa, jak dobry przykład. Należy zatem zadbać o to, by w spotkaniach Zespołu na różne tematy uczestniczyło więcej przedstawicieli parlamentu, niż tylko garstka jego stałych członków – mówi Anna Mazgal.
Zadaj pytanie politykowi!
Tekstem niniejszym chcemy przygotować naszych czytelników i równocześnie zaprosić do udziału w debacie z posłami, członkami Parlamentarnego Zespołu ds. organizacji pozarządowych w tej kadencji. Debatę organizują portal ngo.pl, serwis MamPrawoWiedziec.pl oraz Stowarzyszenie Szkoła Liderów.
Organizacje zazwyczaj są postrzegane przez urzędników i polityków jako petenci lub grupy interesu, domagający się określonych zapisów w prawie i większej pomocy finansowej od szeroko rozumianych instytucji państwowych. Inny obraz organizacji, funkcjonujący w administracji publicznej, to kontrahenci przy realizacji zadań publicznych. Rzadko podkreśla się ich działanie na skrzyżowaniu wielu dziedzin równocześnie (np. opieka zdrowotna i edukacja) oraz wspólnotę celów instytucji publicznych i sektora pozarządowego.
Rola sektora nie jest zadowalająca również na poziomie podejmowania decyzji czy stanowienia prawa. Duża część komunikacji z organizacjami pozarządowymi przebiega drogami nieformalnymi. Sytuację tę pogłębia niekompetencja polityków w sprawach trzeciego sektora oraz systemowa niedojrzałość organizacji społecznych.
Celem naszej debaty jest zarysowanie ogólnej wizji roli trzeciego sektora w państwie. Szczególną uwagę chcemy poświęcić relacjom trzeciego sektora i administracji publicznej. Chcemy się dowiedzieć co w tej kwestii mają do zaproponowania posłowie.
Do dyskusji chcemy zaprosić grupę polityków, którzy zgłosili się do pracy w Parlamentarnym Zespole ds. organizacji pozarządowych oraz w stałej podkomisji Komisji Polityki Społecznej i Rodziny ds. organizacji pozarządowych. Spodziewamy się, że w powołanym przez parlament gronie będą dyskutowane i podejmowane konkretne decyzje dotyczące zapisów w ustawach. Uważamy, że mamy prawo oczekiwać od parlamentarzystów deklarujących zainteresowanie problemami organizacji pozarządowych szerszej perspektywy sektora pozarządowego, nie ograniczającej się jedynie do rozwiązań prawnych. Interesuje nas ich wizja i pomysły, które chcieliby realizować. Mamy nadzieję, że podczas debaty uda nam się możliwie szeroko i głęboko spojrzeć na rolę trzeciego sektora w państwie.
Chcemy uzyskać od polityków także odpowiedzi na pytania, które Was interesują. Już teraz możecie je zadać poprzez specjalnie do tego przeznaczony formularz. Autorzy najciekawszych mają szanse na udział w debacie i zadanie swego pytania posłom osobiście. Zapraszamy i zachęcamy! Więcej informacji wkrótce.
– To wtedy pojawił się pomysł, aby stworzyć coś na wzór brytyjskiej All Party Group on Charities – wspomina Jakub Wygnański. Obecnie grupa ta nazywa się All Party Parliamentary Group on Civil Society and Volunteering i skupia około 300 członków, przedstawicieli zarówno Izby Lordów, jak i Izby Wspólnej brytyjskiego parlamentu. Grupa regularnie spotyka się w ciągu roku, aby przedyskutować różne tematy istotne dla sektora pozarządowego na Wyspach Brytyjskich.
Unikalny w tej części świata
Polski Parlamentarny zespół ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi nie liczy aż tylu członków, ale – w ocenie wielu działaczy III sektora – spełnia równie pożyteczną rolę, co brytyjski pierwowzór.
– Jest to bardzo użyteczne narzędzie komunikacji z politykami – przyznaje Wygnański. – W niewielu krajach, szczególnie w naszym regionie świata, działają takie gremia.
Początkowo zespół działał nieformalnie. Wiadomo było, że są w sejmie i senacie politycy, do których można się zwrócić w sprawach sektorowych, ale nie działali oni w sposób tak zorganizowany, jak obecnie. Bardziej formalny kształt kontaktom posłów i senatorów z organizacjami pozarządowymi nadał Marek Borowski jako Marszałek Sejmu IV kadencji. Objął on patronatem prace ponadpartyjnej grupy parlamentarnej, która miała w szczególny sposób zająć się problemami trzeciego sektora i podjąć stałą współpracę z organizacjami pozarządowymi. Grupa powstała w połowie 2002 roku, na jej czele stanął Wojciech Olejniczak, a skupiła się przede wszystkim na pracach związanych z uchwalaniem – długo oczekiwanej przez organizacje pozarządowe – Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.
W kolejnej kadencji Sejmu powołanie parlamentarnego zespołu ds. współpracy z organizacjami odbyło się w atmosferze awantury między klubami PiS, PO i SLD. Posłowie każdego z tych ugrupowań chcieli wieść prym w zespole. Nieporozumienia doprowadziły do tego, że w pewnym momencie w parlamencie działały dwa zespoły deklarujące chęć zajęcia się sprawami pozarządówki. Jednak – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Polityczne zamieszanie wokół zespołu przyniosło w efekcie dwa pozytywne wydarzenia. Po pierwsze, to wówczas pojawiła się inicjatywa powołania w Sejmie stałej komisji, która miała zająć się budowaniem długofalowej i strategicznej współpracy z organizacjami pozarządowymi. Gremium takie powstało co prawda kilka lat później – w parlamencie VI kadencji – jako podkomisja Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, ale zaczyn był. Po drugie zaś – skonfliktowani posłowie na szczęście znaleźli w parlamencie osobę, której zdecydowali się powierzyć misję załagodzenia sporu i powołania wspólnego zespołu. Tą osoba był Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który od tej pory nie tyko patronuje pracom zespołu, ale także – formalnie – im przewodniczy. A Senat stał się miejscem stałych spotkań polityków z przedstawicielami organizacji pozarządowych.
Miejsce debat o ideach
– Wybawiliście nas z kłopotu, ponieważ bez tej inicjatywy, współpracując z parlamentem, musielibyśmy wybierać między różnymi opcjami politycznymi – mówił Jakub Wygnański w kwietniu 2006 roku, podczas konferencji inaugurującej prace nowego zespołu po zażegnaniu konfliktu. To zdanie w dużej mierze oddaje charakter zespołu, jego pracy i naturę kontaktów ze światem pozarządowym.
Poseł Tadeusz Tomaszewski, współprzewodniczący Zespołu poprzedniej kadencji określa jego charakter jako polityczny, w odróżnieniu od bardziej roboczej roli podkomisji stałej. Jego zdaniem najważniejsze zadania Zespołu to monitorowanie programów rządowych dotyczących sektora pozarządowego, inicjowanie określonych działań rządu oczekiwanych przez organizacje, podejmowanie za pośrednictwem Sejmu lub Senatu inicjatyw legislacyjnych i wzajemne informowanie się o pracach podkomisji i innych zespołów parlamentarnych.
– Parlamentarny Zespół ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi jest szczególny, ponieważ gromadzi zarówno posłów jak i senatorów z różnych ugrupowań. To, że przewodzi mu Marszałek Senatu powoduje, że innym decydentom trudno jest odmówić spotkania w ramach posiedzenia zespołu, nawet jeśli jest ono dla nich niewygodne – zauważa Anna Mazgal, przewodnicząca European Network of National Associations, która jako ekspertka Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych wiele razy uczestniczyła w posiedzeniach Zespołu.
Zespół jest parlamentarnym partnerem, z którym organizacje mogą omawiać sprawy tzw. ogólnosektorowe, czyli takie, które dotyczą nie tylko organizacji zajmujących się np. pomocą społeczną czy sportem, ale są ważne dla całego środowiska, jak np. przepisy podatkowe, o zbiórkach publicznych czy o 1%.
– Jestem fanem Zespołu. Nie pamiętam, aby dyskusje były nudne lub nie na temat. Może bywały kontrowersyjne, ale zarazem merytoryczne. Tutaj zaczynało się wiele rozmów o sprawach ważnych dla sektora, które później przybierały kształty konkretnych przepisów. Jest to jedno z ważniejszych forów dialogu obywatelskiego w Polsce, bardzo dobry przykład oddolnej mobilizacji decydentów i organizacji pozarządowych – mówi Grzegorz Makowski z Instytutu Spraw Publicznych, wielokrotnie uczestniczący w spotkaniach posłów i senatorów. – Nam brakuje forów na potrzeby nieco luźniejszej debaty, a to jest miejsce, gdzie to jest możliwe. Większość różnych zespołów, w których uczestniczą politycy, urzędnicy i organizacje pozarządowe ma charakter zadaniowy. Na przykład zupełnie inaczej wygląda spotkanie z przedstawicielem ministra finansów na temat zbiórek publicznych podczas posiedzenia Zespołu, gdzie mówi się ogólnie o potrzebach. A inaczej w komisji sejmowej, czy z Radą Działalności Pożytku Publicznego, gdzie zwykle pracuje się już nad konkretnymi kierunkami czy zapisami aktów prawnych.
Zespół odgrywa nieco inną rolę niż na początku, ponieważ w międzyczasie pojawiła się stała podkomisja ds. organizacji pozarządowych, ale w praktyce oba ciała dobrze się uzupełniają.
– W komisji posłowie pracują nad konkretnymi przepisami, a podczas spotkań Zespołu możemy omawiać różne problemy prawne. Dyskutować o nich i nagłaśniać je – mówi Tomasz Schimanek z Akademii Rozwoju Filantropii w Polsce. Jego zdaniem prace Zespołu i komisji mogą być jeszcze efektywniejsze, jeśli – zgodnie z zapowiedziami – posłowie, członkowie stałej podkomisji ds. organizacji pozarządowych „automatycznie” będą się stawali także członkami Zespołu.
Ustaw poprawianie
Działacze pozarządowi doceniają nie tylko formułę w jakiej pracuje Zespół, ale także efekty, jakie ta praca przynosi. Dzięki Zespołowi organizacje m.in. doprowadziły do wstrzymania prac nad kontrowersyjną nowelizacją ustawy o fundacjach oraz wycofania z Sejmu nie mniej kontrowersyjnego projektu ustawy o zrzeszeniach.
– W 2006 r., kiedy Kancelaria Premiera Rady Ministrów przygotował absurdalną propozycję zmiany ustawy o fundacjach, to Marszałek Senatu poprosił organizacje o przygotowanie satysfakcjonującej je kontrpropozycji. Następnie dzięki parlamentarzystom z zespołu udało się zebrać pod ostatecznie dopracowaną propozycją wystarczająca ilość podpisów, by stała się ona projektem poselskim. Projekt podpisali posłowie z różnych ugrupowań. – przypomina Anna Mazgal.
– Przykładem efektywnej współpracy Zespołu i organizacji jest projekt ustawy o petycjach – dodaje Tomasz Schimanek. – Inicjatywa wyszła ze strony organizacji pozarządowych, projekt ustawy powstawał w Senacie, a łącznikiem, pomostem był właśnie Zespół.
– W ostatniej kadencji parlamentu dzięki Zespołowi udało nam się w miarę bezproblemowo przeprowadzić przez Sejm wiele poprawek w nowelizowanej ustawie o działalności pożytku publicznego – zwraca uwagę Jakub Wygnański. – Zostaliśmy obdarzeni wielkim kredytem zaufania. W tym Zespole udaje się budować konsensus ponad politycznymi podziałami. To działa i nie jest przedmiotem politycznych przetargów.
Słaba polityka informacyjna
Czy Zespól jest zatem tworem idealnym na naszej niedoskonałej scenie życia publicznego? Nie do końca. Cieniem kładą się przynajmniej dwie sprawy. Pierwsza z nich to komunikacja. Posiedzenia Zespołu są otwarte dla wszystkich – na spotkaniu może się pojawić właściwie każdy przedstawiciel organizacji, który jest zainteresowany omawianym tematem. Problem jednak polega na tym, że dość trudno dotrzeć do informacji kiedy zbierze się Zespół i jakimi sprawami będzie się zajmował. Podobnie trudno się dowiedzieć, jak przebiegało spotkanie, jeśli w nie uczestniczyliśmy.
– Fakt, polityka informacyjna to jest słaba strona Zespołu. Relacje z posiedzeń pojawiały się na stronie internetowej Senatu, ale z opóźnieniem i z reguły dość ogólne – wspomina Tomasz Schimanek. Dodaje jednak, że Zespół zlecił np. ekspertyzy potrzebne podczas prac nad projektem ustawy o zrzeszeniach, wydał także materiały dotyczące Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, duża część tych materiałów jest dostępna nie tylko papierowo, ale także na stronie internetowej.
Swego czasu pojawił się pomysł, aby w Senacie stworzyć sekretariat do obsługi Zespołu, który miał się zajmować także informowaniem o jego pracach, ale nic z tego nie wyszło. W praktyce więc o posiedzeniach Zespołu dowiadują się zazwyczaj te organizacje, które już wcześniej w nich uczestniczyły. Albo dotarły do informacji swoimi sposobami.
– Gdy Zespół zajmował się projektem ustawy o zrzeszeniach na posiedzeniu pojawiło się bardzo dużo organizacji pozarządowych , także z terenu. I nikt ich nie wypraszał – zauważa Grzegorz Makowski.
Potrzeba posłów-ambasadorów
Druga sprawa, która niepokoi działaczy pozarządowych oceniających prace Zespołu wynika – poniekąd – z samej jego natury oraz słabego uspołecznienia procesu stanowienia prawa w Polsce.
– Wszelkiego rodzaju gremia, których celem jest dialog ze społeczeństwem obywatelskim są nam potrzebne. Oczywiście, najlepiej byłoby, gdyby władze i administracja włączały obywateli w różne procesy na tyle, żeby nie trzeba było powoływać do tego specjalnych zespołów. Ale póki co tak się nie dzieje, więc każdy taki zespół, który serio traktuje zobowiązania jakie na siebie przyjął, jest potrzebny – mówi Anna Mazgal.
– W Zespole zasiadają posłowie dostatecznie wpływowi, aby nasze dyskusje przekładać później na konkretne rozwiązania – uważa Wygnański, podkreśla jednak, że Zespół i formuła w jakiej działa nie wyczerpuje wszystkich możliwości udziału organizacji w procesie stanowienia prawa. – To nie oznacza, że z dostępem obywateli do procesu legislacyjnego w Polsce jest dobrze i ten Zespól ma zastąpić te wszystkie procedury. Nie taki zresztą był cel.
Swoje wątpliwości wyraża także Przemysław Radwan-Rohrenschef ze Stowarzyszenia Szkoła Liderów.
– Z jednej strony, bardzo dobrze, że jest taki Zespół, z którym można przedyskutować różne pozarządowe prawne problemy, ale z drugiej strony bardzo istotne jest, abyśmy jako trzeci sektor mieli posłów-ambasadorów w poszczególnych komisjach problemowych, branżowych. Aby poprzez nich głos organizacji był słyszalny w sprawach tak istotnych jak np. edukacja, służba zdrowia itd. – mówi. – To jednak wymaga nowego podejścia do roli trzeciego sektora w parlamencie i w życiu publicznym. I uświadomienia posłom, czym jest trzeci sektor, jak działa i co robi. Ta świadomość jest ciągle za mała. A i organizacje za mało robią, aby się to zmieniło.
W zmianie tego stanu rzeczy Zespół może odegrać zarówno negatywną, jak i pozytywną rolę. Może on bowiem stanowić dobre wytłumaczenie dla decydentów, którzy zarzuty o niedopuszczaniu obywateli do stanowienia prawa będą odpierali argumentem „przecież jest Zespół”. Równocześnie jednak może wypełniać zadania edukacyjne wobec posłów.
– Zadaniem Zespołu mogłoby być zaznajamianie parlamentarzystów z rolą organizacji pozarządowych w społeczeństwie. Nic przecież tak dobrze nie działa, jak dobry przykład. Należy zatem zadbać o to, by w spotkaniach Zespołu na różne tematy uczestniczyło więcej przedstawicieli parlamentu, niż tylko garstka jego stałych członków – mówi Anna Mazgal.
Zadaj pytanie politykowi!
Tekstem niniejszym chcemy przygotować naszych czytelników i równocześnie zaprosić do udziału w debacie z posłami, członkami Parlamentarnego Zespołu ds. organizacji pozarządowych w tej kadencji. Debatę organizują portal ngo.pl, serwis MamPrawoWiedziec.pl oraz Stowarzyszenie Szkoła Liderów.
Organizacje zazwyczaj są postrzegane przez urzędników i polityków jako petenci lub grupy interesu, domagający się określonych zapisów w prawie i większej pomocy finansowej od szeroko rozumianych instytucji państwowych. Inny obraz organizacji, funkcjonujący w administracji publicznej, to kontrahenci przy realizacji zadań publicznych. Rzadko podkreśla się ich działanie na skrzyżowaniu wielu dziedzin równocześnie (np. opieka zdrowotna i edukacja) oraz wspólnotę celów instytucji publicznych i sektora pozarządowego.
Rola sektora nie jest zadowalająca również na poziomie podejmowania decyzji czy stanowienia prawa. Duża część komunikacji z organizacjami pozarządowymi przebiega drogami nieformalnymi. Sytuację tę pogłębia niekompetencja polityków w sprawach trzeciego sektora oraz systemowa niedojrzałość organizacji społecznych.
Celem naszej debaty jest zarysowanie ogólnej wizji roli trzeciego sektora w państwie. Szczególną uwagę chcemy poświęcić relacjom trzeciego sektora i administracji publicznej. Chcemy się dowiedzieć co w tej kwestii mają do zaproponowania posłowie.
Do dyskusji chcemy zaprosić grupę polityków, którzy zgłosili się do pracy w Parlamentarnym Zespole ds. organizacji pozarządowych oraz w stałej podkomisji Komisji Polityki Społecznej i Rodziny ds. organizacji pozarządowych. Spodziewamy się, że w powołanym przez parlament gronie będą dyskutowane i podejmowane konkretne decyzje dotyczące zapisów w ustawach. Uważamy, że mamy prawo oczekiwać od parlamentarzystów deklarujących zainteresowanie problemami organizacji pozarządowych szerszej perspektywy sektora pozarządowego, nie ograniczającej się jedynie do rozwiązań prawnych. Interesuje nas ich wizja i pomysły, które chcieliby realizować. Mamy nadzieję, że podczas debaty uda nam się możliwie szeroko i głęboko spojrzeć na rolę trzeciego sektora w państwie.
Chcemy uzyskać od polityków także odpowiedzi na pytania, które Was interesują. Już teraz możecie je zadać poprzez specjalnie do tego przeznaczony formularz. Autorzy najciekawszych mają szanse na udział w debacie i zadanie swego pytania posłom osobiście. Zapraszamy i zachęcamy! Więcej informacji wkrótce.
Pobierz
-
zajawka na FB: W połowie lutego ma zostać powołany Parlamentarny zespół ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi. Będziemy rozmawiać z jego członkami i członkiniami. Szykujcie pytania! A na razie zapraszamy do lektury wywiadu z Tadeuszem Tomaszewskim, jednym z posłów, który pracował w zespole poprzedniej kadencji parlamentu.
739188_201202021054200543 ・38.72 kB
-
201202161055120334
749801_201202161055120334 ・38.72 kB
-
201203161746170336
760535_201203161746170336 ・38.72 kB
Źródło: inf. własna
Teksty opublikowane na portalu prezentują wyłącznie poglądy ich Autorów i Autorek i nie należy ich utożsamiać z poglądami redakcji. Podobnie opinie, komentarze wyrażane w publikowanych artykułach nie odzwierciedlają poglądów redakcji i wydawcy, a mają charakter informacyjny.