Partycypacja - indywidualnie czy grupowo?
Organizacje pozarządowe pełnią ważną rolę w procesie partycypacyjnym. Współpraca między władzami lokalnymi a mieszkańcami może odbywać się bezpośrednio, przez kontakt z niezrzeszonymi w żadne grupy obywatelami, ale może też wykorzystywać istniejące już lokalnie organizacje pozarządowe.
Lokalne organizacje są bardzo ważnym elementem budowania społeczeństwa obywatelskiego, zatem mogą skutecznie wspierać komunikację i napędzać wspólne działania.
Prawo daje możliwości
NGO (non-governmental organizations) mają prawnie zagwarantowaną pozycję uczestnika procesów decyzyjnych na mocy m.in. Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. Jednak, choć kooperacja z nimi może być ważnym elementem partycypacji, często ten potencjał nie do końca jest wykorzystywany. Jak wskazują wyniki badań przeprowadzonych przez Instytut Spraw Publicznych w ramach projektu „Decydujmy razem”, 60% urzędów w ogóle nie prowadzi bazy ani rejestru organizacji pozarządowych działających na ich terenie, nie ma zatem nawet dokładnych informacji o tym, z kim mogłyby współpracować. Równocześnie jednak 91% urzędów ma w swojej strukturze jednostkę odpowiedzialną za kontakty z NGO (często zresztą te same urzędy nie zatrudniają przy tym osoby odpowiedzialnej za kontakty z mieszkańcami). Wspólne przedsięwzięcia mają jednak wymiar przede wszystkim współpracy finansowej, a nie dyskusji i realnego współdziałania. Ponad 75% samorządów jako formę działań podejmowanych razem z NGO wskazuje zlecanie tym ostatnim zadań publicznych, częściowo finansowanych przez gminę. Widoczna jest przy tym wyraźna różnica między gminami miejskimi a wiejskimi: w miastach takich zadań zleca się średnio 37 rocznie, na wsiach – zaledwie nieco ponad 4. Jednocześnie w miastach ponad połowa samorządów zaprasza członków organizacji jako ekspertów do komisji rad lub grup roboczych. Przedstawiciele organizacji bywają też, choć rzadziej, członkami komisji przetargowych.
Jak wynika z art. 41e Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, jedną z form partycypacji organizacji pozarządowych mogą być gminne rady działalności pożytku publicznego. Jednak ich istnienie zadeklarował mniej niż co dwudziesty badany samorząd – i mówimy tu wyłącznie o samorządach miejskich. Na wsi bowiem takich form w ogóle nie ma. Nie oznacza to jednak przecież, że partycypacja tu nie istnieje: przeciwnie, z badań wynika, że to właśnie w małych jednostkach władze lokalne chętniej podejmują dyskusję i działają wraz z mieszkańcami. Jest to jednak współpraca bezpośrednia, nieraz nieformalna, niezwiązana z zorganizowanymi strukturami.
NGO zawsze w cenie
– Jak pokazują doświadczenia gmin miejskich, współpraca z organizacjami pozarządowymi może w praktyce przybierać różne kształty – mówi Daniel Prędkopowicz z Fundacji Fundusz Współpracy. – W zależności od możliwości i potrzeb pomagają one uzyskiwać fundusze, zbierać dane lub negocjować z przedstawicielami władz – dodaje. Tak dzieje się np. w przypadku warszawskiego Domu Kultury Śródmieście, gdzie wraz z mieszkańcami decydowano o całym budżecie programowym instytucji na 2013 r. To działanie innowacyjne w skali kraju, pilotażowe dla dzielnicy i miasta. Projekt budżetu zrealizował zespół Fundacji Pole Dialogu we współpracy z Domem Kultury Śródmieście i Urzędem Dzielnicy Śródmieście. Istotnym elementem wstępnych prac były badania wśród uczestników zajęć DKŚ, zestawione z informacjami dotyczącymi mieszkańców Śródmieścia i Warszawy, a także wywiady z przedstawicielami organizacji zajmujących się obcokrajowcami. Na każdym etapie – zbierania informacji, formułowania wniosków, przygotowywania wariantów budżetu, głosowania, a także trwających aktualnie wdrażania i ewaluacji – NGO były i są istotnymi partnerami.
Praca w DKŚ pokazała, że organizacja pozarządowa niekoniecznie musi bezpośrednio występować w procesie partycypacyjnym, aby pomóc w jego realizacji. Może także służyć wsparciem w pozyskaniu partnerów indywidualnych. W przypadku domu kultury w miarę rekrutacji uczestników projektu okazywało się, że brakuje osób z niższym wykształceniem, mężczyzn i obcokrajowców. W ich aktywizacji pomogły m.in. organizacje zajmujące się migracją, mężczyzn zaś zaangażowało lokalne Stowarzyszenie Ulicy Smolnej. Warsztaty z tak pozyskanymi osobami zaowocowały czterema wariantami budżetu, z których drogą głosowania preferencyjnego wybrano najlepszy. Realizacja wspólnie ustalonego budżetu trwa – jak dotychczas, z powodzeniem – i zakończy jeszcze w tym roku.
Niespodzianki
Jak się okazuje, nie zawsze można w pełni przewidzieć, czy skuteczniejsza będzie bezpośrednia dyskusja z mieszkańcami, czy raczej współpraca z organizacjami pozarządowymi. Rezultat działań promujących partycypację może czasem zaskoczyć. Tak było np. w przypadku przygotowywania Programu Promocji Zdrowia i Profilaktyki w Stalowej Woli. Projekt od początku tworzony był przy udziale lokalnej społeczności. Okazało się jednak, że zespół, który pracował nad jego stworzeniem, ostatecznie wyglądał nieco inaczej niż początkowo zakładano. – Planowaliśmy, że przy problematyce zdrowotnej, dość przecież specjalistycznej, najważniejszymi partnerami będą stowarzyszenia zrzeszające lekarzy lub pacjentów. Wysyłaliśmy zatem zaproszenia do lokalnych organizacji, zapraszając ich przedstawicieli. Jednocześnie oczywiście informowaliśmy o naszych działaniach także indywidualnych mieszkańców, prowadząc otwarte spotkania. Okazało się, że mimo dość specjalistycznej tematyki głównymi partnerami, bardzo wspierającymi nas merytorycznie, były osoby nigdzie niezrzeszone – tłumaczy animator Philipp Zalewski. – Dziś wiemy, że akcje informacyjne warto kierować do wszystkich, niekoniecznie skupiając się na wyspecjalizowanych organizacjach.
Nie znaczy to oczywiście, że stowarzyszenia lekarzy i pacjentów nie miały tu nic do zrobienia – ich działania są nieocenione zwłaszcza obecnie, przy wdrażaniu gotowego programu. Przykład Stalowej Woli pokazuje, jak ważne jest, by nie zakładać z góry, który z partnerów będzie bardziej zaangażowany we wspólne działania.
Wiele twarzy partycypacji
Silne umocowanie prawne organizacji pozarządowych w procesie partycypacyjnym z jednej strony zachęca władze lokalne do podjęcia dialogu z NGO, z drugiej – budzi czasem obawy o zawłaszczenie sfery publicznej przez organizacje kosztem niezrzeszonych mieszkańców. Jednak okazuje się, że w praktyce jest wręcz przeciwnie. Jak zauważa Daniel Prędkopowicz – rozwinięta współpraca z organizacjami pozarządowymi nie tylko nie knebluje ust mieszkańcom, ale wręcz wspiera ich indywidualne zaangażowanie.
Organizacje pozarządowe z pewnością nie są lekiem na całe zło i receptą na zachęcenie wszystkich obywateli do partycypacji. Warto korzystać z ich potencjału na wiele sposobów, wykorzystując fakt, że często zrzeszają osoby bardziej świadome swoich możliwości i powinności wobec społeczeństwa, zaangażowane i chętniej podejmujące się zadań na rzecz ogółu, a przy tym ułatwiają urzędnikom kontakt z mieszkańcami, pozwalając im dotrzeć do osób najbardziej zainteresowanych danym tematem. Równocześnie jednak nie można oczekiwać, że NGO wezmą na siebie cały trud negocjacji między mieszkańcami a lokalną władzą. Organizacje mogą być pośrednikiem i partnerem, jednak otwierając drzwi urzędu przed przedstawicielami sektora pozarządowego, jednocześnie warto pozostawić je równie szeroko otwarte dla indywidualnych członków lokalnych społeczności.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Iwona Danilewicz