Nie jesteśmy miłośnikami i miłośniczkami zwierząt! Stawanie w obronie zwierząt (i weganizm, jako jedno z jego narzędzi) nie jest wynikiem miłości czy sympatii do nich. Ma podłoże po pierwsze naukowe, po drugie etyczne i należy wiązać tę postawę ze sprawiedliwością społeczną, nie uczuciami. Wyjaśniamy.
To taka etyka stosowana w oparciu o dowody naukowe. Bardzo prosta sekwencja w trzech krokach:
1. zdolność do odczuwania jest jedynym kryterium jakie należy uwzględnić zastanawiając się nad tym kto jest podmiotem i zasługuje na poszanowanie
2. zwierzęta pozaludzkie są zdolne do odczuwania, zatem należy je szanować i nie należy ich krzywdzić
3. zwierzęta są masowo wykorzystywane, krzywdzenie ich jest normą społeczną, są rutynowo, systemowo torturowane, niewolone i zabijane, zatem należy się temu przeciwstawić.
Zwierzęta to niezmiernie liczna i zróżnicowana grupa, do której należy także człowiek. Nie znamy ich wszystkich, więc nie możemy ich lubić ani kochać. Zajmujemy się natomiast ich wykluczeniem, dyskryminacją i przemocą wobec nich. Nie jesteśmy miłośnikami/czkami zwierząt, podobnie jak feministka nie jest "miłośniczką kobiet", a antyrasista "miłośnikiem osób rasy innej niż biała". To nie sympatia, a rozpoznanie niesprawiedliwości.
Ich życie jest istotne nie dlatego, że jest istotne dla nas, a dlatego, że jest istotne dla nich. Sympatia czy miłość i inne uczucia nie mają tu nic do rzeczy. To przecież podstawy etyki społecznej: jej zasady opierają się na poszanowaniu godności innych, solidarności, odpowiedzialności, prawie do wolności, uczciwości i sprawiedliwości, nie osobistych preferencjach. W gruncie rzeczy, postrzeganie walki o podmiotowość zwierząt jako hobby wynikającego z sympatii jest kolejną formą deprecjonowania tych istot. Stawia się je na równi z zamiłowaniem do sportu, literatury czy kina. Nie robi się tego, kiedy ktoś upomina się o sprawiedliwość dla ludzi i zajmuje pomaganiem im. Nikt nie mówi wówczas o sympatii bądź miłości i nie traktuje tej troski jak rozrywki. To bardzo ważna, trudna, pełna powagi praca na rzecz ofiar i sprawiedliwości.
Philip Low, kanadyjski neuronaukowiec, badacz MIT (Instytut Technologiczny w Massachusetts) i założyciel firmy Neurovigil mówi: „Jestem weganinem, bo jestem naukowcem. Od dawna nauka wykazuje, że pozostałe zwierzęta posiadają wszystkie cechy konieczne do przyznania im tego samego statusu moralnego co ludziom. Weganizm to nic więcej niż obiektywne zastosowanie zasad składających się na naszą etykę społeczną, która bez weganizmu nie jest niczym innym niż serią kapryśnie zastosowanych arbitralnych środków. Każdy kto neguje prawa zwierząt, aby zachować spójną postawę powinien zrezygnować też z własnych praw; w przeciwnym wypadku dopuszcza się arbitralnej dyskryminacji, takiej samej jak seksizm czy rasizm".
Oczywiście nie trzeba być naukowcem żeby dostrzec, że inne zwierzęta podobnie jak my czują ból, przyjemność, strach, tęsknotę, radość, smutek, spokój, ciekawość. Że tworzą skomplikowane struktury społeczne, złożone sposoby komunikacji. Wystarczy na nie spojrzeć. Gdyby to jednak dla kogoś było za mało, to aktualny konsensus naukowy nie pozostawia wątpliwości. Mamy więc miliardy istot, które z powodu inercji, wygody, benefitów, niczym nieuzasadnionego poczucia wyższości traktujemy jak przedmioty. Trwamy w zmowie milczenia na temat niewyobrażalnej krzywdy i przemocy jakiej od nas doświadczają. Są najliczniejszą i najbardziej wykluczoną grupą. Czy można to rozumieć i nie sprzeciwiać się temu?
Marsz Wyzwolenia Zwierząt
Tekst pierwotnie został opublikowany na FB oraz IG kolektywu Marsz Wyzwolenia Zwierząt.
Marsz Wyzwolenia Zwierząt to największa tego typu akcja uliczna w Polsce, będąca odważną manifestacją na rzecz uznania praw wszystkich istot czujących i głośno sprzeciwiającą się ich uciskowi. Tegoroczny Marsz Wyzwolenia Zwierząt odbędzie się 5 września, jak zwykle w Warszawie.
Źródło: Fundacja "W Imię Zwierząt"