Konferencja Klimatyczna w Kopenhadze szansą, której świat nie może zaprzepaścić!
Otwierając obrady Konferencji Klimatycznej ONZ (COP15) w Kopenhadze, premier Danii Lars Løkke Rasmussen i polski minister środowiska, Maciej Nowicki podkreślili, że wszystkie państwa są zdeterminowane, aby zakończyć negocjacje sukcesem.
Jednak, jeśli za tymi deklaracjami nie staną sprawiedliwe, ambitne i wiążące zobowiązania ze strony krajów rozwiniętych, będzie to jedna z najpoważniejszych w skutkach politycznych porażek, komentuje Koalicja Klimatyczna
Cele redukcji emisji deklarowane dotychczas przez państwa są za niskie. Według Climate Action Trackers[1] jeśli nie zostaną one podwyższone, poziom gazów cieplarnianych w atmosferze wzrośnie do 800 ppm (parts per million, jednostki na milion), a w rezultacie globalna temperatura podniesie się o 3,5 st.C.
„Większość ogłoszonych celów redukcji ma niewiele wspólnego z potrzebami w tym zakresie wskazywanymi przez naukowców. Częściowo wynika to z braku zaufania między państwami, krótkoterminowego myślenia i innych priorytetów, ale taka krótkowzroczność zwykle nie popłaca i jest nieodpowiedzialna. To jak budowanie domu na terenie zalewowym, wydanie pieniędzy na ozdobną elewację i nie zostawienie niczego na ubezpieczenie” - mówi Urszula Stefanowicz z należącego do Koalicji Klimatycznej Okręgu Mazowieckiego Polskiego Klubu Ekologicznego.
Żeby utrzymać wzrost globalnej temperatury poniżej poziomu 2 st. C i uniknąć globalnego ocieplenia, które całkowicie wymknie się spod kontroli, kraje rozwinięte muszą zredukować swoje emisje o 40% do roku 2020 i o 90% do roku 2050, w odniesieniu do poziomu z roku 1990. Zobowiązania te, w formie gwarantującego ich przestrzeganie prawnie wiążącego dokumentu, muszą zostać podjęte w Kopenhadze.
Koalicja Klimatyczna podkreśla, że to kraje rozwinięte są odpowiedzialne za zmiany klimatu, więc to przede wszystkim one powinny ograniczyć emisje, a także przeznaczyć adekwatne do potrzeb wsparcie na walkę ze zmianami klimatu, adaptację i ograniczanie wylesiania w krajach rozwijających się. Pomoc ta powinna stopniowo wzrastać, by w 2020 roku wynieść przynajmniej 110 mld euro rocznie. Zdaniem Koalicji Klimatycznej, diabeł tkwi również w szczegółach ustaleń, które zapadną na konferencji. „Redukcje muszą być rzeczywiste. Skutkiem zbyt dużej ilości dziur w szczegółowych zapisach dotyczących na przykład LULUCF, czyli emisji i pochłaniania dwutlenku węgla związanych z użytkowaniem terenu i zmianami tego użytkowania oraz emisji i pochłaniania przez lasy, będzie osłabienie deklarowanych celów” - mówi Urszula Stefanowicz.
Nowe porozumienie musi zawierać mechanizm gwarantujący zahamowanie wylesiania i degradacji lasów, objąć sektory transportu lotniczego i morskiego, zreformować elastyczne mechanizmy redukcji emisji, takie jak mechanizm czystego rozwoju, aby generowane przez nie fundusze były dystrybuowane w sposób bardziej racjonalny i efektywny. „Szczególnie pilne jest uruchomienie i wzmocnienie Funduszu Adaptacyjnego dla krajów najbiedniejszych, aby ich mieszkańcom zapewnić minimum niezbędne do egzystencji“ – dodaje Andrzej Kassenberg z należącego do Koalicji Klimatycznej Instytutu na rzecz Ekorozwoju. W ciągu następnych dwóch tygodni zostanie stoczonych wiele bitew o szczegółowe zapisy końcowego tekstu. Jeżeli wynikiem będzie ambitne, sprawiedliwe i wiążące porozumienie Kopenhagę będzie można nazwać sukcesem. Wciąż mamy na to szansę.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Beata Kubiszyn-Puka
-
●Katarzyna Garbowska
-
●Aneta Maria Pawelczyk-Piłat dla ngo.pl