Etyka kontra zyski
Etyczne czy społecznie odpowiedzialne strategie inwestycyjne nie są wynalazkiem naszych czasów. Bez trudu można uznać, że kiedy w osiemnastowiecznej Ameryce Kwakrzy wycofali swoje pieniądze z firm zaangażowanych w handel lub produkcję alkoholu i tytoniu oraz czerpiących zyski z hazardu (czyli tego, co ich zdaniem stanowiło przedmiot grzechu), stali się pierwszymi etycznymi inwestorami. Byli oni także pierwszą grupą religijną, która unikała inwestowania we wszystko, co miało związek z handlem niewolnikami.
Po pierwsze - fundusze, które decyzje o inwestycji podejmują w oparciu o prosty rachunek ekonomiczny, odrzucając wszelkie inne kryteria poza oceną ryzyka.
Po drugie - fundusze społecznie odpowiedzialne, inwestujące w firmy, których działalność może być uznawana za etyczną z ogólnej perspektywy lub takie, które są podatne na wpływ akcjonariuszy i skłonne do zmian.
Po trzecie - tzw. fundusze etyczne, które powstrzymują się przed inwestowaniem w firmy, których działalność lub sposób zarządzania postrzegają jako nie spełniające arbitralnie określonych kryteriów.
I wreszcie czwarty rodzaj - fundusze inwestycyjne, które przy podejmowaniu decyzji posługują się - używając określenia Gurdgieva - dogmatycznie religijnymi kryteriami.
"Jeśli na działalność funduszy inwestycyjnych spojrzeć z szerszej społecznej perspektywy, problem z tymi, które przy podejmowaniu decyzji kierują się względami innymi niż tylko możliwe wyniki finansowe, polega na tym, że w taki czy inny sposób narzucają one innym przekonania i poglądy samego inwestora" - twierdzi Gurdgiev. Weźmy przykład menadżera funduszu, który podejmuje decyzję, żeby nie inwestować w firmy, których działalność polega na poszukiwaniu złóż ropy naftowej. Jego decyzja wynika z przekonania, że stosowane w takich pracach odwierty są zbyt szkodliwe dla środowiska naturalnego. Oznacza to, że mając na względzie dobro środowiska, chcąc nie chcąc nasz menadżer ogranicza możliwości rozwojowe w zakresie poszukiwań ropy naftowej. Jego działania i podjęta decyzja mogą być uzasadnione z perspektywy zamożnego Europejczyka, troszczącego się o środowisko, ale czy mają sens z punktu widzenia pracowników i ich rodzin? Tych, którzy zostają bez dochodu, możliwości zarobkowych, edukacji, szkolenia? "W świecie gospodarki korzyść z etycznego inwestowania, jaką jest poczucie dobrze spełnionego obowiązku, dla innych oznaczać może utratę środków do życia".
Pamiętajmy przy tym, że to mizerne wyniki finansowe zmusiły Kościół anglikański do ponownego przemyślenia przyjętej strategii i zastanowienia się, jak teraz inwestować 6 miliardów euro. Bo przecież nie chodzi tylko o zysk, konsekwencje są znacznie poważniejsze: redukcja zatrudnienia, zamknięcie niektórych parafii i ograniczenie programów socjalnych. To na to potrzebne były środki z inwestycji.
Zwolennicy społecznie odpowiedzialnego inwestowania dotychczas nie wykazali, niestety, że kupno i sprzedaż akcji, oparte na ich kryteriach, promuje reformy lub jest w jakiś inny sposób bardziej etyczne niż inwestycje tradycyjne. Ich zdaniem możliwa jest sytuacja kiedy inwestując swoje pieniądze kierujemy się własnym dobrem i jednocześnie działamy na rzecz stworzenia lepszego świata. Ale przecież nie ma powszechnej zgody co do kształtu tego "lepszego świata". W tej sprawie każdy samodzielnie decyduje, tak jak każdy indywidualnie określa które firmy działają etycznie, a które nie. Dlatego przecież istniejące setki funduszy mają tak różne strategie inwestycyjne, różniące się ideologicznym zabarwieniem, definicją społecznej odpowiedzialności i rozumieniem etycznych zachowań biznesu. Ich zasady wynikają już to z ultraliberalnych, już to skrajnie konserwatywnych przekonań albo też swój początek biorą w pacyfistycznej lub militarystycznej ideologii.
Tak naprawdę to nie tyle samo działanie jest etyczne lub nie. To nasze wartości, przekonania i poglądy powodują, że za takie je uważamy. Weźmy niechęć do inwestowania w przemysł zbrojeniowy. Nie ma dowodów, że zakaz produkcji broni wspiera cel, jakim jest zapobieganie wojnie. W historii można znaleźć przykłady, że przyjęcie skrajnie pacyfistycznej ideologii w konsekwencji prowadzi do wystawienia kraju na łatwy łup tych, dla których produkcja broni i zbrojenia nie stanowią żadnego tabu.
Źródło: Connect – the SN Brussels in-flight newspaper, numer 85, 25 października 2004
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
Galeria Apteka Sztuki ZAZ