Ekonomia społeczna nowym ETAP-em
To prawda. Ja już jestem w innym miejscu. Dzisiaj zbliżam się do pięćdziesiątki. To czas na przemyślenia i refleksje, zwłaszcza w czasie przygotowania do Wigilii Bożego Narodzenia. Co się udało zrobić, a co nie – pisze Zbyszko Siewkowski w kolejnym felietonie dla portalu Ekonomiaspoleczna.pl.
Z problemem zmian w swoim życiu zetknąłem się dziesięć lat temu. Zacząłem poważnie zastanawiać się nad zmianą pracy. Zaczęła mi ciążyć ta, która przynosiła tylko korzyści finansowe. Prowadziłem działalność gospodarczą agencję reklamową. Przez dziesięć lat praca na własny rachunek dawała mi godziwe wynagrodzenie i satysfakcję, ale po tych latach zaczęło mi czegoś brakować. Czy moja praca, mój produkt jest komuś potrzebny? Wszak reklama to świat wirtualny. Dojrzałem, postanowiłem coś zmienić.
Zacząłem szukać pracy. Miałem czterdzieści lat. Czytałem ogłoszenia i dochodziłem do wniosku, że nic nie umiem. Podjąłem dwie próby. Jedną nieudaną, za drugim razem zacząłem pracować jako nauczyciel na zastępstwo. Później zadzwoniła do mnie Brygida, siostra zakonna i zaproponowała pracę w jednym z programów Fundacji Barka. Miałem uczyć przedsiębiorczości. Przez chwilę się broniłem, że nie jestem ekonomistą, ale podjąłem wyzwanie. Bardzo szybko zrozumiałem, że mam się czym podzielić. Odzyskałem na nowo życie i zapał. Ekonomia społeczna stała się moim nowym ETAP-em. Doświadczenie z działalności gospodarczej bardzo mi się przydawało. Szybko zostałem koordynatorem Centrum Integracji Społecznej Piątkowo. CIS edukacyjny przekształciłem w przedsiębiorczy. Warsztaty zawodowe zaczęły wykonywać zlecenia m.in. Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która jest naszym partnerem. Pojawiły się zyski. Po roku działań doprowadziłem do powołania Stowarzyszenia ETAP i usamodzielnienia CIS-u Piątkowo. Wtedy zacząłem żmudny etap budowania zespołu. Część kadry już była, chociażby Paulina czy Lidka.
Wiedziałem jakich pracowników potrzebuję. Ludzi z wyższym wykształceniem kierunkowym, wrażliwych, ale przedsiębiorczych. Silnych.
CIS to żywy organizm. Ludzie przychodzą do niego, odchodzą, bo szukają nowych wyzwań, innego miejsca w życiu. Były pracownicze „złote strzały” i „pomyłki” – moje sukcesy i porażki. Uczę się razem z nimi i od nich czerpię energię do codziennej pracy i budowania siły naszych organizacji. Dzięki nim rośniemy w siłę. To dobry moment i miejsce, żeby im wszystkim podziękować.
Dodaj informację do portalu ngo.pl!
Czekamy na Twój artykuł, komentarz, wywiad czy relację. Dotrzyj ze swoją informacją do tysięcy osób, które czytają ngo.pl.
-
●Agnieszka Pryca-Nalepka
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl
-
●Anna Mucha, Stowarzyszenie MOST
-
●Dorota Setniewska, ngo.pl