To nie jest poradnik „jak szybko znaleźć wolontariuszy”, tylko dojrzały przewodnik, jak nie skrzywdzić ludzi, nie spalić zespołu i zbudować wolontariat, który przetrwa. Stowarzyszenie Inicjatywa Obywatelska Pro Civium i Serwis Porad "prawodoporady.pl" polecają!
W świecie organizacji pozarządowych słowo „wolontariat” bywa odmieniane przez wszystkie przypadki, a jednocześnie wciąż zbyt często traktowane jako zasób niewyczerpany, spontaniczny i niewymagający szczególnej troski. Publikacja „Dobre praktyki w organizacji pozarządowej” autorstwa Mileny Sielickiej i Henryka Gawreckiego skutecznie rozprawia się z tym mitem. To nie jest kolejny poradnik motywacyjny ani zbiór pobożnych życzeń. To konsekwentnie zbudowana opowieść o tym, dlaczego wolontariat — jeśli ma być trwały, etyczny i skuteczny — musi być projektowany, zarządzany i chroniony tak samo poważnie jak każdy inny obszar pracy z ludźmi.
Autorzy wychodzą od prostego, ale często pomijanego założenia: dobra wola nie wystarcza. Entuzjazm, empatia i chęć pomocy są punktem startu, lecz bez ram organizacyjnych szybko zamieniają się w chaos ról, przeciążenie emocjonalne i wypalenie. Publikacja bardzo wyraźnie pokazuje, że problemy wolontariatu nie zaczynają się tam, gdzie „brakuje ludzi”, ale tam, gdzie brakuje systemu — jasnych zasad, odpowiedzialnych koordynatorów, przemyślanej rekrutacji i realnego wsparcia.
Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki autorzy opisują infrastrukturę wolontariatu. Nie jako abstrakcyjne pojęcie z raportów międzynarodowych, ale jako konkret: regulaminy, procedury bezpieczeństwa, ubezpieczenia, role, kanały komunikacji i narzędzia cyfrowe. Wolontariat w tym ujęciu przestaje być „dodatkiem” do działań organizacji, a staje się systemem, który albo działa na rzecz ludzi, albo ich zużywa. To ważny głos zwłaszcza dla mniejszych NGO, które często działają w przekonaniu, że profesjonalizacja jest luksusem zarezerwowanym dla dużych podmiotów.
Dużą siłą publikacji jest również krytyczne podejście do rekrutacji wolontariuszy. Autorzy konsekwentnie pokazują, że „otwarte zaproszenie do pomagania” nie tylko nie rozwiązuje problemów kadrowych, ale często je pogłębia. Rekrutacja opisana jest jako proces dopasowania — motywacji, kompetencji, możliwości czasowych i odporności psychicznej — a nie jako zbieranie jak największej liczby chętnych. To podejście, rzadko jeszcze obecne w codziennej praktyce NGO, ma ogromne znaczenie dla jakości pracy z beneficjentami i dla długofalowego zaangażowania wolontariuszy.
Publikacja w przystępny, ale nie uproszczony sposób korzysta z badań międzynarodowych i dorobku naukowego, jednocześnie osadzając je w realiach polskiego trzeciego sektora. Szczególnie cenne są fragmenty poświęcone onboardingowi oraz zarządzaniu opartemu na relacji. Autorzy jasno oddzielają troskę o wolontariusza od relacji terapeutycznej, podkreślając, że uważność, feedback i superwizja nie są „miękkimi dodatkami”, lecz elementami profilaktyki wypalenia i odpowiedzialności instytucjonalnej.
Ważnym i aktualnym wątkiem jest także cyfryzacja wolontariatu. Zamiast nostalgii za „prawdziwym” działaniem wyłącznie twarzą w twarz, autorzy pokazują dane, które jednoznacznie wskazują, że wolontariat zdalny i hybrydowy nie obniża satysfakcji ani jakości zaangażowania. Co więcej — zwiększa dostępność, elastyczność i dopasowanie ról do realnych możliwości ludzi. To szczególnie istotne w kontekście młodszych pokoleń oraz osób, które z różnych powodów nie mogą angażować się stacjonarnie.
Całość prowadzi do spójnego, mocnego wniosku: wolontariat, który naprawdę zmienia rzeczywistość, to wolontariat możliwy do udźwignięcia. Nie oparty na heroizmie jednostek, lecz na jakości systemów, w których te jednostki działają. Publikacja nie moralizuje, nie idealizuje i nie obiecuje prostych rozwiązań. Zamiast tego oferuje refleksyjną praktykę — opartą na doświadczeniu, danych i odpowiedzialności.
To lektura, która powinna trafić nie tylko do koordynatorów wolontariatu, ale także do zarządów organizacji, grantodawców i wszystkich tych, którzy wciąż pytają, dlaczego „ludzie nie chcą pomagać”. Odpowiedź bywa niewygodna — i właśnie dlatego ta publikacja jest tak potrzebna.