Przy obecnej pogodzie aż chce się wrócić myślami do lata. My wracamy do niego z bardzo konkretnego powodu. To właśnie wtedy rozpoczęliśmy pracę z 7 organizacjami pozarządowymi w ramach mentoringu grupowego „Zbuduj plan adaptacji”.
Przez sześć tygodni uczestniczące organizacje spotykały się z nami co tydzień, robiły prace domowe i wspólnie wypracowywały swój plan na technologię. Spotkania nie były czystym wykładem, ale przestrzenią na wymianę wiedzy, doświadczeń i problemów. Każde spotkanie miało swój cel: raz była to diagnoza stanu obecnego, po decyzję, jakie są cele i priorytety, kończąc na decyzji o narzędziach i dalszych krokach, a także podpowiedziach, gdzie szukać finansowania. A to wszystko pod okiem naszych ekspertek: Magdaleny Pieńkowskiej i Zuzanny Falęckiej.
To ważne, bo zmiany, o których za chwilę przeczytasz, nie były przypadkowe. Przejście na SharePoint, decyzja o szkoleniu z cyberbezpieczeństwa czy uporządkowanie struktury dokumentów nie zaczęły się od wyboru narzędzia. Zaczęły się od wspólnej diagnozy i nazwania problemów, które wcześniej były tylko codziennym „tak już mamy”.
Stowarzyszenie Nasza Szkoła w Żarach
Na początku pracy zespół Naszej Szkoły przyjrzał się swojej codzienności. Nie trzeba było „głęboko” wchodzić, by zauważyć główne problemy:
- Jeśli ktoś potrzebował dostępu do dokumentu, pani Sylwia musiała znaleźć odpowiedni segregator, wyszukać w nim dokument papierowy, udostępnić go, a później znowu schować.
- Inni nauczyciele opóźniali dostarczanie ważnych dokumentów, takich jak listy obecności i trzeba było im o tym wielokrotnie przypominać.
Te sytuacje miały wspólny mianownik. Po uporządkowaniu diagnozy zespół nazwał je już bardziej precyzyjnie jako:
- brak zdalnego dostępu do dokumentów i zasobów organizacji,
- brak spójnej struktury przechowywania plików,
- rozproszony obieg informacji,
- uzależnienie dostępu do wiedzy od pojedynczych osób.
Kierunek był naturalny. Organizacja już korzystała z narzędzi Microsoft, dlatego zdecydowano się uporządkować pracę w oparciu o SharePoint jako wspólne repozytorium dokumentów.
W praktyce oznaczało to:
- ustalenie kategorii folderów zgodnych z rzeczywistą pracą organizacji,
- wyznaczenie osób odpowiedzialnych za porządkowanie i aktualizowanie zasobów,
- wprowadzenie krótkich instruktaży podczas regularnych spotkań zespołu, aby każdy wiedział, jak pracować w nowym systemie.
Małe kroki, realizowane konsekwentnie, przyniosły dużą zmianę:
- każdy ma dziś dostęp do potrzebnych dokumentów,
- nauczyciele szybciej uzupełniają dokumentację, bo wystarczy kilka kliknięć,
- dokumenty nie krążą już mailem,
- dostęp do wiedzy nie zależy od jednej osoby.
Fundacja Nasza Bajka
W Fundacji Nasza Bajka punktem wyjścia nie był jeden konkretny problem, ale poczucie chaosu. Zespół realizował wiele działań równolegle, korzystał z różnych narzędzi i reagował na bieżące potrzeby, jednak brakowało wspólnego planu.
W praktyce oznaczało to:
- różny poziom wiedzy cyfrowej w zespole,
- brak jasnych zasad reagowania na zagrożenia,
- działania technologiczne podejmowane intuicyjnie,
- trudność w określeniu, od czego właściwie zacząć zmianę.
Po uporządkowaniu diagnozy wyraźnie wybrzmiały dwa kluczowe obszary:
- brak spójnej mapy działań cyfrowych w organizacji,
- niska świadomość zagrożeń z zakresu cyberbezpieczeństwa.
Co organizacja potrzebowała? Planu, który łączył kilka aspektów i pomaga przepracować co jest priorytetem, a co nie, za co zabrać się w pierwszej kolejności. Organizacja weryfikowała nie tylko na co ma czas i za co mogą się zabrać, biorąc pod uwagę harmonogram, ale także: na co ma środki finansowe, a na co ma zdobyć.
Po zakończeniu prac nad planem fundacja zaczęła wprowadzać zmiany. Część działań została odłożona w czasie, inne ruszyły od razu. Jednym z pierwszych kroków było wzmocnienie cyberbezpieczeństwa: zespół przeszedł szkolenie oraz wziął udział w symulowanym teście phishingowym, który pokazał, jak łatwo o błąd i jak potrzebne są jasne zasady reagowania.
Najważniejsze jest jednak to, że dziś Nasza Bajka zna swój kierunek rozwoju i świadomie decyduje, nad czym pracować w kolejnych etapach.
Dlaczego mentoring grupowy miał znaczenie
Wspólne spotkania sprawiły, że organizacje nie działały w izolacji. Słyszały o wyzwaniach innych, porównywały swoje sytuacje i odkrywały, że wiele problemów jest wspólnych. To zmniejszało wstyd i poczucie, że „tylko u nas jest bałagan”.
Co ważne, mentoring był zbudowana w oparciu o tę samą strukturę, którą dziś możesz przejść samodzielnie, korzystając z ebooka „Plan adaptacji cyfrowej NGO”. To ta sama logika pracy: diagnoza, określenie priorytetów, zaplanowanie działań, wdrożenie i monitorowanie i dalsza praca.
Zobacz, jak ta zmiana wygląda w praktyce
Historie Sylwii i Małgorzaty to nie tylko opis procesu, ale realne doświadczenia liderek, które przeszły przez tę zmianę. W przygotowanym wideo opowiadają, co było dla nich najtrudniejsze, co okazało się przełomowe i jakie efekty widzą dziś w swojej organizacji.
Obejrzyj rozmowę i zobacz, jak Plan Adaptacji Cyfrowej przełożył się na konkretne decyzje i realne zmiany.
Czego uczą te dwie historie
Obie organizacje działały w różnych obszarach i zaczynały z innego poziomu, ale ich doświadczenia pokazują kilka wspólnych zasad.
- Po pierwsze, technologia powinna odpowiadać na realny problem. W przypadku „Naszej Szkoły” był to brak wspólnego systemu plików i trudności w udostępnianiu dokumentów. W Fundacji Nasza Bajka była to potrzeba uporządkowania procesu zmian i zwiększenia bezpieczeństwa zespołu.
- Po drugie, plan nie ogranicza elastyczności, lecz ją wspiera. Kiedy organizacja ma spisane priorytety i etapy działania, łatwiej podejmować decyzje i reagować na zmieniające się okoliczności.
Co możesz zrobić w swojej organizacji
Jeśli zastanawiasz się, czy taki proces ma sens u Ciebie, zacznij dokładnie od tego samego miejsca, od którego zaczęły te organizacje: od diagnozy.
Możesz przejść przez uproszczoną wersję tej ścieżki samodzielnie, korzystając z bezpłatnego ebooka „Plan adaptacji cyfrowej NGO”. To dokładnie ta sama struktura pracy, którą realizowały organizacje w kohorcie.
Źródło: Fundacja TechSoup